Witamina C na przebarwienia. Serum Mission Perfection Clarins

Jeszcze kilka lat temu nie zwracałam na nie uwagi. Potem sądziłam, że to pamiątka po ciąży. Jednak ostatnio natknęłam się na jedno z pierwszych zdjęć zrobionych wspólnie z ówczesnym chłopakiem (obecnym mężem ;)). Na zdjęciu sprzed pięciu lat jestem cała w piegach. Pod nosem mam ciemne plamki, podobnie jak z boku policzków. Czyli nie ciąża, nie starość, a taka uroda. Przebarwienia to – jak twierdzą naukowcy z Clarins – komunikacyjny defekt.

 

Skąd się biorą przebarwienia?

Winowajcy moich (a pewnie i sporej części z Was) kłopotów z nierównym kolorytem cery to eksosomy. Znajdują się one w każdej komórce skóry, a ich rolą jest pełnić funkcję posłańca między keratynocytami a melanocytami, odpowiedzialnymi za nadprodukcję melaniny (ciemnego barwnika skóry). Eksosom rozpoznając, że komórka jest narażona na działanie silnego promieniowania UV) wysyła informację do komórki: Wyczuwam hiperzagrożenie, działamy! I w tym momencie zaczyna się proces, którego tak nie lubimy: skóra wydziela ciemny barwnik i robi się grubsza. Efektem są nie tylko przebarwienia, ale zmęczona skóra bez blasku.

Dlatego im dalej w las, tym gorzej. Z wiekiem problem narasta, bo błędne informacje od egsosomów kumulują się, ale to nie znaczy, że w którymkolwiek momencie jest za późno, by zacząć walczyć. Potrzebny jest tylko ktoś, kto powie egsosomom w skórze, by nie traktowały każdego promienia słońca jak wybuchu bomby atomowej i nie podjudzały komórki do nadprodukcji barwnika.

 

DSC_0821-horz-vert

 

Clarins podejmuje wyzwanie

Produktów na przebarwienia jest mnóstwo, a jeszcze więcej zabiegów u kosmetyczki (kto czytał wpis o mojej codziennej pielęgnacji wie, że walka z plamkami na skórze to mój konik). Sposoby na jaśniejszą skórę, znane i wypróbowane przez miliony to m.in. witamina C, zabiegi złuszczające, retinol. Co jeszcze można zrobić, by zadziałać mądrze i skutecznie?

Serum Mission Perfection Clarins tym różni się od kuracji, które wcześniej stosowałam, że w ogóle nie rozjaśnia skóry. Bardzo łatwo to sprawdzić – wystarczy zmienić dotychczasowe serum na Clarins i odczekać miesiąc. Zobaczycie, w pewnym momencie będziecie musiały zmienić podkład. A raczej wrócić do starego, bo wcześniejsza kuracja pewnie rozjaśniła Wam buzie i musiałyście w międzyczasie poczynić makijażowe zakupy w jaśniejszych odcieniach. Zabiegi czy kuracje sotosowane na twarz rozjaśniały ją całą, nie tylko problematyczne miejsca. Clarins tego nie robi, jest więc odpowiedni dla każdego niezależnie od wyjściowego koloru cery (wyobrażam sobie, że ciemnoskóre dziewczyny nie mają wcale ochoty rozjaśniać sobie twarzy, a przecież też borykają się z przebarwieniami). Jeśli lubicie swój odcień skóry albo chcecie zachować letnią opaleniznę, to serum nie zrobi z Was bladolicych. Ponieważ blokuje powstawanie nowych przebarwień, lekko złuszcza i rozświetla, buzia wygląda na wypoczętą. Młodszą. To uboczny skutek kuracji:)

 

DSC_0905-vert

 

Misja perfekcja – efekty 6 tygodni kuracji

Mission Perfection to serum, które ma być stosowane głównie na dzień (choć producent nie mówi wprost, że się na noc nie nadaje, to jednak lepiej działa za dnia, bo wtedy może blokować zapędy esksosmów do robienia nam plam na buzi). Kosmetyk ma postać lekko perłowej, brzoskwiniowej emulsji znajdującej się w smukłej butelce z tworzywa. To airless, więc jest sterylnie czysto i zużywa się serum do ostatniego grama. Pomimo, że jest dość bogate (na pewno nie wodniste, jak nawilżające serum Hydraquench, sądzę też, że nawet bardziej ‚siedzi’ w skórze, niż najsłynniejsze serum Clarins – Double Serum), wymaga stosowania jeszcze kremu nawilżającego (u mnie świetnie sprawdził się w tej roli truskawkowy sorbet Collistar).

A efekt? Bardzo dobry! Oczywiście nie był w stanie znokautować wszystkich moich przebarwień, ale są one coraz mniej uciążliwe (da się je łatwo ukryć pod podkładem, co kiedyś było niemożliwe – musiałam używać korektora). Skóra miękka, bardzo dobrze nawilżona, dość gładka (a stosuję tylko peelingi enzymatyczne), o odpowiedniej elastyczności. Serum cudownie pachnie i naprawdę chce się go używać, bo zapach jest otulający i pobudzający zarazem. Perłowe mikrodrobinki ładnie rozświetlają, co też zachęca do kontynuacji kuracji.

Ze wszystkich kuracji, jakie stosowałam na przebarwienia
serum Mission Perfection oraz zabiegi z retinolem podobają mi się najbardziej.

 

DSC_0983-horz-vert

Jeśli przebarwienia to i Wasza zmora, Clarins może okazać się receptą na wymarzoną flawless skin.
Serum kupicie w Sephorze. Pojemność 30 ml (powinna wystarczyć na ok. 2-3 miesiące porannej kuracji) kosztuje 269 zł.

Post Scriptum: ochrona przeciwsłoneczna

Pomimo, iż serum Mission Perfection wyrównuje koloryt skóry, producent zaleca, by nie rezygnować z ochrony przeciwsłonecznej. Mądre to podejście, bo filtry to najlepszy przyjaciel dziewczyny (a raczej jej młodej skóry) i nie warto z nich rezygnować. Dlatego łącznie z premierą nowego serum na przebarwienia Clarins wprowadził na rynek emulsję z SPF50, którą nakładamy na krem do twarzy albo mieszamy z podkładem. UV PLus Anti Pollution jest cudownym kremem o naprawdę lekkiej konsystencji, który nic a nic nie bieli skóry (wiem, każdy producent tak mówi, ale właśnie ten krem dotrzymuje obietnic!), nie przyspiesza przetłuszczania się twarzy, zachowuje się, jakby go w ogóle na skórze nie było (trzeba mu tylko dać minutę, by się wchłonął). A dodatek ekstraktów roślinnych chroni skórę przed drażniącym działaniem zanieczyszczonego powietrza. Perfekcyjny krem z SPF dla mieszczuchów, nie tylko na lato.

Clarins UV Plus Anti Pollution, krem z filtrem SPF50, jest dostępny w Sephorach w cenie regularnej 145 zł (pojemność 30 ml).

DSC_0932-vert-horz

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x