Subkultura: blogerki.

Choć nasz blog istnieje niedługo, to blogosferę „modową” obserwujemy już od dobrych czterech lat. Pamiętamy dobrze jak raczkowały Polskie Szafy, które niedawno ogłosiły chwilowe zawieszenie i nie przyjmują zgłoszeń do grona polskich szafiarek. Może i dobrze, bo blogów jest coraz więcej, coraz więcej jest też porzuconych szaf, które nieaktualizowane wiszą w cyberprzestrzeni.

Nie to jednak zaprząta myśl mą. Wpisując w allegro.pl słowo „blog” wyskakuje w samej kategorii odzieżowej ponad 2100 haseł. Mam wrażenie, że narodziła się nowa subkultura. I nie będzie to szafiarka, bo ta na celu miała pokazywać to co skryło się w jej szafie, to co w jej stylu, to co wyjątkowe. Takimi szafiarkami były i są StylediggerJestem Kasia czy Ryfka. Unikalne, niepowtarzalne i takie cudownie bliskie, jak koleżanki.

Na własne potrzeby subkulturę nazwałam po prostu – blogerka/blogerstwo. Czym się charakteryzuje? W sezonie wiosna/lato 2012 obowiązkowo nosi coś w kolorze mięty i pudru. Co prawda około czerwca pastele przesłodziły (przysłoniły?) świat blogowy, więc hurra optymistycznie blogerka sięgnęła po motyw aztecki i  evergreen od dwóch sezonów – galaxy. Dla zuchwałych – neony. Najlepiej na sandałku z Zary. Do tego asymetryczne cięcie spódnicy, przeźroczystość i koronka. Na kołnierzykach, których wszędzie dużo, nitowane i ćwiekowane aplikacje. Do tego parka moro bądź ramoneska. A dla sportu – longboard/beachcrusier. Je muffiny, pije kawkę z plastikowego kubka, no i całe szczęście, że era kolorowych (prawie) Ray Banów minęła. Możemy mieć kocie oczy, dla niepoznaki. Lub lenonki.

W pierś się biję. Pijam kawy z plastikowych kubków, muffiny z zaprzyjaźnionej cukierni są lepszymi modelami niż ja, mam asymetryczne i przeźroczyste wdzianka, a na jesień przywdzieje militarne barwy, bo w mej szafie jest ich wiele. Daję się ponieść trendom, momentowi zachwytu nad danym kolorem i fasonem. I choć mamy obie nieco więcej lat niż przeciętna blogerka/szafiarka, więc i samoświadomości też powinno być więcej, i styl określony to…. Nadal dajemy uwieść się chwili. Choć wiem, że „ja” to rockowa kurtka, stary t-shirt i skórzane spodnie/spódnice.

Urocze słówko „copycat” z kryminologii, które weszło w na salony mody i oznacza kogoś, kto kopiuje jest w użyciu bardzo wskazane. Subkultura copycat? Tak, tak! Jak każda inna, której zwolennicy/wyznawcy silą się na niezależność, chcą się wyróżniać i tyn samym tworzą dość spójne i charakterystyczne środowisko. Na dodatek krytykowane, co też idzie w parze z tradycyjną niechęcią wobec grup młodzieżowych. Subkultura konsumpcjonizmu – powie ktoś. Dodatkowo – bezideowa. A ja chcę wierzyć, że w grupie są indywidualności, które czasem błądzą, ale ideą ich jest piękno i estetyka. Przynajmniej dobra zabawa.

Bo przecież czasem każdego kusi pudrowy szyfon…;)

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x