Sunday HatHat walk.

To była naprawdę fajna niedziela w mieście. Bieganie po centrum Kato z aparatem, zwiedzanie zakamarków katowickiego ronda (tak, ja wiem jak to brzmi, ale musicie uwierzyć na słowo – to jest rondo wyjątkowe i wielofunkcyjne, z przystankami tramwajowymi, fontanną, restauracją i plątaniną podziemnych tuneli), potem wspólna pizza i duuuużo gadania.

Miałam też okazję ‚polansować się’ w ulubionym filcowym kapeluszu HatHat oraz cudem zdobytych (nareszcie!) platformach Marni dla H&M. Niedziela powinna być dniem kapeluszy i obcasów, choćby przez szacunek i wspomnienie dla Katowic powojennych, z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kiedy spacery po mieście odbywało się w garniturze, a na dworzec PKP chadzało na lody od obwoźnych sprzedawców.

Lona: Mango blouse  |  Stradivarius skirt | HatHat hat – find it HERE |  Who, Lilou, Pilgrim bracelets  |  Marni for H&M platforms  |  Lots of Clothes clutch  |  Make up: Benefit base, bronzer, lip gloss, mascara, Clinique face powderDelia, OPI nail polishes

Text by Lona, Photos: Lena

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x