6 kwasów i substancji aktywnych, które możesz bezpiecznie stosować latem!

Odstawiłaś retinol na czas wakacji? A może obawiasz się użyć ulubionych kwasów, aby nie nabawić się podrażnień? Na szczęście jest wiele składników aktywnych, których można spokojnie używać latem bez obaw o przebarwienia, podrażnienia słoneczne i uszkodzenia skóry!


Działają na przebarwienia, trądzik, zmarszczki, do tego poprawiają funkcje obronne skóry. Dobre na lato, ale i cały rok!



Latem nie można stosować retinolu, ani kwasów. Czy aby na pewno?


To obiegowa opinia: kiedy świeci słońce, trzeba odstawić peelingi kwasowe i kosmetyki z retinolem. Cóż, to tylko półprawda. Jeśli chodzi o kwasy, to zaraz przekonacie się, że wcale nie trzeba niczego odstawiać (co najwyżej zmienić). Natomiast retinol to już trudniejsza kwestia. Przy zachowaniu odpowiedniej dbałości o ochronę przeciwsłoneczną (sumienne i częste nakładanie filtrów, odzież ochronna itp.) w zasadzie można używać retinolu także latem. Ale mało kto ryzykuje. Przyjęto, że po prostu bezpieczniej jest nie używać retinolu późną wiosną i latem. I ja tez się tego trzymam, także we własnej pielęgnacji.

Natomiast jeśli chodzi o kwasy to trzeba zwrócić uwagę na stężenie i rodzaj kwasu. Latem unika się glikolowego oraz mieszanek o dużych stężeniach. Natomiast produkty z kwasami do użytku domowego nie są już tak kłopotliwe w stosowaniu latem. Choć oczywiście bez kremu z filtrem i tak się nie obejdzie.


Kwasy i nie tylko. Czego używać latem?


W moim przeglądzie kwasów i substancji aktywnych skupię się głównie na tych składnikach, które przeciwdziałają powstawaniu przebarwień, przedwczesnemu starzeniu się skóry, nadmiernemu przetłuszczaniu, czy wypryskom. Są to bowiem te przypadłości skóry, z którymi większość z nas boryka się właśnie latem (wysokie temperatury sprzyjają zwiększeniu produkcji sebum, a słońce i wolne rodniki uszkadzają skórę i mogą powodować występowanie przebarwień i plam).

I niestety jest tak, że kto raz się przebarwień nabawił, ten prawdopodobnie będzie z nimi walczył każdego lata. Dlatego nie warto czekać do jesieni i stosować delikatne kuracje przez cały rok. Oto lista substancji (oraz sprawdzone przeze mnie kosmetyki, które je zawierają), które wspierają naszą skórę latem.



1/ Kwas askorbinowy (witamina C)


Królowa jest tylko jedna! Witamina C to niekwestionowana liderka zestawienia substancji aktywnych na lato. Nie dość, że wspiera ochronę skóry przed promieniowaniem, to jeszcze ją regeneruje, rozświetla, a także rozjaśnia już istniejące plamki na buzi. Witamina C jest przytym niezbędna do tworzenia się w skórze kolagenu, tym samym wspiera zdrowie i młody wygląd skóry. Jest świetnym przeciwutleniaczem (antyoksydantem), czyli neutralizuje aktywność wolnych rodników (a te tylko marzą, by uszkodzić DNA naszych komórek skóry).

Najskuteczniejszą formą witaminy C jest właśnie kwas askorbinowy. Ważne jest też jego stężenie – dobrze i szybko działają te preparaty, które kwasu mają 10-20% (choć oczywiście kwestia stężenia i tolerancji skóry na składnika aktywny to zawsze insywidualna sprawa. Im bardziej delikatna skóra, tym mniejsze stężenia kwasu powinna dostawać na start. Możesz też zacząć od pochodnej witaminy C).

Więcej o tym, czym jest witamina C, jakie są jej warianty i które kosmetyki z witaminą C sprawdziły mi się najlepiej pisałam w oddzielnym poście o najlepszych serum z witaminą C (tu). Od ubiegłego roku jestem natomiast wierna 2 produktom z tej kategorii: ulubionemu serum C-Firma Drunk Eelephant (tu jego pełna recenzja) oraz serum Fresh Pressed od Clinique (można je też kupić w wersji mini w zestawie kremem z SPF40). Żadne inne serum nie daje mi tak wyraźnych i szybkich efektów, jak Drunk, ale ponieważ to jest dość gęste, cięższe serum, wolę je latem stosować na noc. Za to Clinique jest leciutki i świetny pod makijaż, a ma 10% witaminy C. I to świeżej – proszek z kwasem askorbinowym wsypujemy do serum przed samym użyciem (dzięki temu witamina C się nie utlenia i działa lepiej).


2/ Kwas azelainowy


Jakim cudem nie mówi się o nim tyle, co o glikolowym, czy salicylowym? Nie wiem, ale uważam, że to błąd! Kwas azelainowy to najlepszy przyjaciel cer tłustych, z rozszerzonymi porami, trądzikiem, bliznami, zaburzeniami rogowacenia naskórka. To składnik aktywny popularnych leków na trądzik (Skinoren i Acne-Derm) oraz świetnego kremu na dzień z The Ordinary.

Kwas azelainowy to substancja naturalnie wytwarzana na powierzchni naszej skóry przez zamieszkujące ją drożdżaki. Jego działanie jest naprawdę wielotorowe. Pomaga leczyć trądzik (działa antybakteryjnie), zmniejsza rumień przy trądziku różowatym, delikatnie złuszcza skórę, działa antyoksydacyjne, reguluje wydzielanie sebum, a także rozjaśnia przebarwienia. I teraz najlepsze: kwas azelainowy może być stosowany cały rok (i to nawet przez kobiety w ciąży) i nie jest w ogóle fototoksyczny. Najlepiej działa w stężeniu 5-20% (oczywiście dobieracie je indywidualnie).

Mój ulubiony kosmetyk z kwasem azelainowym to serum 10% Azelaic Acid Paula’s Choice (który można mieszać z innym serum, kremem lub stosować solo jako serum, albo nawet zamiast kremu przy cerze tłustej). Ma świetną konsystencję, zostawia matowe wykończenie i pięknie balansuje skórę.


3/ Niacynamid (witamina B3)


Kiedyś poświęciłam mu oddzielny wpis (tu) i nadal uważam, że gdybym miała ze wszystkich substancji aktywnych wybrać jedną najbardziej uniwersalną, to byłby nią właśnie niacynamid. Bezprobelmowy w obsłudze, tani, stabilny, delikatny, działający na większość problemów skórnych (niezależnie, czy masz cerę tłustą, młodą, suchą, dojrzałą). Jest wszechmogący.

Preparatów z niacynamidem jest mnóstwo (optymalne stężenie to 5-15%). I bardzo dobrze, bo dzięki temu znajdziemy go zarówno w drogeriach, aptekach, jak i sklepach specjalistycznych. Kosmetyki z niacynamidem dobierajcie ze względu na dodane inne substancje. Jeśli niacynamid ma pomóc w walce z przebarwieniami, producenci parują go z witaminą C (na przykład w serum Summer Fridays CC Me, które znam i polecam) lub kwasem traneksamowym (o nim za chwilę), gdy ma regulować przetłuszczanie się skóry i trądzik, znajdziecie go najczęściej w duecie z cynkiem (jak w słynnym serum z TO). A te bardziej nawilżające sera niacynamidowe będą mieć antyoksydanty, kwas hialuronowy, czy np. koenzym Q10.

W tej chwili moje must have z niacynamidem to dwa produkty: kultowy Lotion P50 PIGM400 (wersja przeciw przebarwieniom) z Biologie Recherche oraz lekkie serum przeciwtrądzikowe Sebiaclear SVR. Lotion P50 zastępuje mi peeling chemiczny z TO (ma dodatek kwasów, ale głównie bezpiecznego mlekowego, jest to też znacznie mniejsze stężenie, niż niacynamidu). Pięknie wygładza i rozjaśnia skórę bez łuszczenia, ani zaczerwienienia. Natomiast serum SVR to ciekawa kompozycja 4% niacynamidu i 14% glukonolaktonu, o którym za chwilę…


4/ Glukonolakton (kwas PHA)


Świetny składnik na lato! Nie tylko wspomaga nawilżenie skóry, ale też jest antyoksydantem, niweluje podrażnienia i chroni skórę przed negatywnym działaniem słońca. Sprawdza się w pielęgnacji nawet wrażliwej i trądzikowej cery. Jego optymalne stężenie w kosmetykach to 5-15%. Im jest go więcej, tym wykazuje większe (choć nadal delikatne) działanie złuszczające skórę.

Znajdziecie go we wspomnianym wcześniej serum Sebiaclear, ale też np. w złuszczającej maseczce Ole Henriksen.


5/ Kwas traneksamowy


Jeden z najmniej znanych kwasów, ale niech was to nie zmyli – tranexamic acid to wchodząca gwiazda kosmetologii. Stosuje się go jako lek przeciwkrwotoczny, ale szereg badań wykazał, że zastosowany na skórę blokuje czynniki, które pobudzają wytwarzanie melaniny (barwnika). Dzięki temu kwas traneksamowy zapobiega występowaniu przebarwień. Dodatkowo ma też wpływ na te istniejące. Potrafi zmniejszać nawet melasmę, czyli przebarwienia głębokie i nawracające (także te o podłożu hormonalnym). Jest to kwas z grupy łagodnych, regenerujących i łagodzących. Mogą go używać nawet osoby o cerze wrażliwej, czy naczynkowej (choć nie zaleca się stosowania go w ciąży).

W gabinetach stosuje się kuracje wysokoprocentowym kwasem traneksamowym, natomiast w kosmetykach do używania w domu zazwyczaj jego stężenie wynosi 1-3%. Ja postawiłam na serum z 3% kwasu traneksamowego (plus dodatkowo 5% niacynamidu, 5% łagodnych kwasów) Mesoestetic melan tran3x używam od niedawna, nie mogę Wam jeszcze na 100% potwierdzić działania depigmentacyjnego. Ale konsystencja i efekt natychmiastowy są super. Buzia jest gładka, zbalansowana, delikatnie nawilżona i rozświetlona.


6/ Miód i propolis


Działa przeciwbakteryjnie, a jednocześnie leczy podrażnienia i regeneruje skórę. Miód (bardziej odżywczy, dobry dla cer mieszanych, odwodnionych, suchych) oraz propolis (doskonały dla cer tłustych i trądzikowych) to świetne składniki kosmetyczne na lato.

Dbają, by skóra w dobrej kondycji znosiła ekspozycję na słońce oraz wysokie temperatury. Dodatkowo potrafią poprawiać wygląd porów, zmniejszać skłonność do wyprysków, łagodzić zaczerwienienia i wzmacniać skórę. Moi ulubieńcy? Jest ich wielu, bo kosmetyków z miodem i propolisem używam od lat. Ale ta dwójka robi na mnie nieustannie wrażenie. COSRX Propolis Light Ampoule (to już trzecia fiolka!) to idealne serum nawilżająco-regulujące dla tłustej cery. Świetnie się sprawdza latem. Natomiast kultowa maseczka Aura Antipodes to kremowa (ale nie za tłusta) kuracja do zmęczonej, poszarzałej, odwodnianej skóry. Jest super na co dzień, ale sprawdzi się także jako regeneracja po opalaniu.


Bonus: probiotyki i prebiotyki


Ich zadaniem jest dokarmienie dobrych bakterii, które bytują na skórze i chronią ją przed wolnymi rodnikami i zanieczyszczeniami. Czy są substancją aktywną? Same w sobie może nie dają spektakularnych efektów dla skóry, ale są dla niej czymś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej. Gwarancją, że dobrze dokarmiony mikrobiom będzie strzegł skóry przed mikrouszkodzeniami i atakami wolnych rodników. Dodatkowo probiotyki i prebiotyki nawilżają, więc ich stosowanie ma sporo zalet. I uważam, że dobrze je włączyć do pielęgnacji jako substancje uzupełniające kuracje.

Jak? Jeśli wybierasz aktywne serum, możesz na nie nałożyć probiotyczny krem. Albo inaczej – pod krem z witaminą C, czy niacynamidem zastosować serum lub esencję z probiotykami. Moje ulubione obecnie kosmetyki probiotyczne to żel-krem Dr Jart Vital Hydra Solution (ja mam wersję podróżną w zestawie z esencją, swoją drogą też świetną) oraz serum rozświetlające (o konsystencji delikatnej emulsji) Aurelia Revitalise&Glow. Jest cudowne, gdy potrzebuję natychmiastowego wyrównania kolorytu skóry, a do tego solidnej porcji nawilżenia.

Z ogromną przyjemnością używam też serii Greek Yogurt Korresa (krem-żel do twarzy i krem oczyszczający do mycia buzi są świetne! A Milena daje znać, że maska na noc i serum też spisują się znakomicie). I oczywiście nie zapominamy o oczyszczaniu probiotyczną serią Tołpa Physio Mikrobiom, którą recenzowałyśmy już wcześniej.


Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Wam uzupełnić rutyny pielęgnacyjne na lato. A może macie swoich letnich ulubieńców, których chcecie tu dodać?


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x