Kosmetyczni ulubieńcy kwietnia 2015: pielęgnacja

W tym miesiącu miałam ogromne szczęście do testowania nowych produktów, a także sporo frajdy z powrotów do dawnych ulubieńców. Okazało się, że potrafię robić rozświetlający makijaż bez rozświetlacza, a nocna pielęgnacja może być zaskakująca. Zobaczcie moim zdaniem najciekawsze kosmetyki, których używałam w kwietniu (we wpisie pomijam bohaterów posta o mojej codziennej pielęgnacji, nie chcę dublować produktów). Jest ich bardzo dużo, postaram się więc nie rozwodzić nad każdym zbytnio i wyłuskać najważniejsze cechy. Dzisiaj zaczynamy od kosmetyków pielęgnacyjnych i ulubionego zapachu, jutro zapraszam na kolorówkę!

Słowem wyjaśnienia – zdjęcia nie do końca odpowiadają standardowej jakości na BtM, niestety mojego Nikona dopadła chroba. Nie chce ostrzyć niczego i trzeba się nieźle nagimnastykować, by zdjęcie w ogóle wyszło. Mam nadzieję, że jakość jest na tyle dobra, że cokolwiek widać 😉

_DSC0491-tile

Laneige Water Sleeping Pack 80 ml/ok. 40$

Niestety wciąż niedostępna w PL jedna (kupiona na ebay) z moich ulubionych marek Laneige znów zrobiła coś fajnego. Tym razem chodzi o nawilżającą maseczkę do stosowania nocą. Nakładamy, zostawiamy, rano zmywamy resztki. Konsystencja bardzo świeża, żelowa. Mnie kojarzy się z Moisture Surge Clinique. I cudowny zapach oraz wrażenie bardziej gęstej skóry rano. Fantastyczna!

Vichy Idealia Skin Sleep 50 ml/ok. 120 zł

Mam miniaturkę z kwiatniowego beGlossy. O ile trudno powiedzieć, by robił cokolwiek poza nawilżaniem (w składzie ma LHA, więc powinien jeszcze lekko złuszczać), to konsystencja i zapach są tak przyjemne, że uwielbiam go używać. Mam jeszcze inne kremy z serii do wypróbowania, ale obiecałam sobie, że kiedyś do niego wrócę i skuszę się na pełen wymiar.

_DSC0540-tile

Bandi Peeling enzymatyczny Ultra Gentle, 75 ml/29 zł

Przepięknie pachnie! Działa złuszczająco, rozjaśniająco, wygładzająco, mam wrażenie, że zawiera składniki maseczek oczyszczających, bo cera jest tak jak po nich matowa, gładka i świeża. Duże opakowanie z wygodną pompką to dodatkowy plus.

Shedor Energizing Skin Perfector, nektar na dzień, 50ml/89 zł

To niesamowite, ale choć znam ten produkt od podszewki i testowałam długo przed tym, zanim ktokolwiek mógł go kupić, to dopiero teraz mam okazję wypróbować nektar w pełnej pojemności, ze wszystkimi etykietami, ulotkami, kartonikami. I odetchnąć z ulgą. Tak, on naprawdę jest taki dobry, jakim go pamiętam z testów. Shedor udało się osiągnąć bogatą konsystencję, która wchłania się praktycznie do zera, nie obciąża skóry, nie zostawia absolutnie żadnego wrażenia lepkości na twarzy, a mineralne pigmenty zastosowane w produkcie (perłowy pył) sprawiają, że skóra natychmiast wygląda zdrowo i świeżo. Krem bardzo dobrze nosi się pod makijażem i przedłuża jego trwałość. Taki magik!

Iceberg White EDT, 50ml/129 zł

Posłuchajcie tego: gruszka, bergamota, malina, peonia, fiołek, białe drewno, piżmo… Tak pachną rajskie polany, albo inny pryzbytek wiecznej szczęśliwości. Iecberg White zawiera większość z moich ulubionych nut zapachowych, aczkolwiek są one tak harmonijnie połączone, że żadna się nie wybija. To zapach bliskoskórny, świeży i ciepły zarazem, idealny na co dzień właśnie wiosną i wczesnym latem (zanim znów zakocham się w Eau Dynamisante Clarins). Warto sprawdzić go w perfumeriach, bo jak widzicie cena jest bardzo kusząca.

_DSC0535-tile

Bioderma, płyn mielarny Sensibio, 250 ml/ok. 35 zł

Wróciłam do niego po rocznej przerwie i… przypomniałam sobie, dlaczego tak go kocham. Nie ma takiej opcji, by nie dał rady czegoś zmyć a jednocześnie jeszcze nigdy po jego użyciu nie szczypały mnie oczy, nie podrażniła się skóra. Sensibio jest po prostu najlepszy!

Naobay, Moisturizing Peeling, 100 ml/ok. 60 zł (ale niedostępny w PL)

Kolejny hit kwietniowego beGlossy. Rzadka konsystencja i średniej wielkości granulki robią to co lubię i jak lubię – ścierają zdecydowanie i dogłębnie, ale nie podrażniają skóry. Jest gładka, nawilżona, jędrna.

_DSC0498-tile3

Uriage, Bariesun, samoopalacz w spray’u, 100ml/ok. 50zł

To była miłość od pierwszego użycia! Niesamowity produkt samoopalający, który rozpyla się mgiełką tak lekką, że nie wymaga w ogóle wcierania! A jakby radości było mało Bariesun pozostawia nawilżający film na skórze, bo ma formułę lekkiego olejku. Nie barwwi od razu – opalenizna pojawia się po 3-4 godzinach. Ale gdy już jest to na długo. Utrzymuje się bez poprawek ok. 5 dni. Ten samoopalacz jest super także do stosowania miejscowego, gdy jakaś część ciała kolorystycznie odcina się od reszty (u mnie zawsze dłonie są dużo bardziej białe niż wszystko inne). Bardzo żałuję, że już mi się kończy (to jego jedyna wada), ale planuję do niego wrócić.

Pantene, seria Intensywna Regeneracja (szampon + odżywka), 200 i 250 ml – ok. 10 zł/szt

Jeszcze miesiąc temu mówiłam Lenie, że nie ma takiego produktu Pantene, który bym lubiła. Powiedzieć, że byłam hejterem Pantene to za dużo, ale na półce drogeryjnej zawsze miałam inne typy dobrych produktów. Lecz gdy Marta Żmuda Trzebiatowska rzuca wyzwanie, nie ma opcji by nie przyjąć i nie sprawdzić Pantene raz jeszcze. I??? Test igły zdany! Po zużyciu opakowania szamponu i odżywki włosy naprawdę są bardziej gładkie, także na końcach. To naprawdę zasługa tego duetu. Wiem stąd, że po skończeniu opakowań wróciłam do poprzednio używanego zestawu i efekt był gorszy. Teraz znów używam Pantene (na zdjęciu widzicie już kolejny set produktów) i włosy ponownie wyglądają lepiej. Nie wiem, czy to zasługa antyoksydantów, czy faktycznie bardziej odżywczej formuły, ale najważniejsze: to działa!

Czy któryś z tych kosmetyków jest i Waszym ulubieńcem?

PS Jutro kosmetyki do makijażu!

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x