Top 10 kosmetyków kwietnia

I znów się czuję jak lektor telezakupów Mango 😉 Będę Wam opowiadać o produktach nie tylko najlepszych w miesiącu, ale prawdziwych życiowych odkryć. Takich, które upiększają, ale i rozwiązują codzienne urodowe problemy. W tym miesiącu w ulubieńcach rządzą produkty drogeryjne. To cieszy podwójnie, bo świadczy o tym, że drogeria dogania perfumerię i jakość kosmetyków ze średniej półki jest coraz lepsza!


Gotowi na prawdziwą bombę ulubieńców? Boom!


 


1/ Tonik Oriflame EcoBeauty

200 ml/38,91 zł, do kupienia u konsultantek Ori, ale też w iPerfumy

Trzy miesiące czekałam, by móc ogłosić go najlepszym nawilżającym tonikiem ever. Tyle czasu zajęło mi sprawdzenie go we wszystkich możliwych konfiguracjach. Miło mi ogłosić, że sprawdza się genialnie. Jest jednocześnie pełnoprawnym tonikiem (przywraca prawidłowe PH skóry dzięki dodatkowi kwasu mlekowego, łagodzi i nawilża dzięki wodzie rumiankowej i różanej), wspaniałym spray’em do makijażu (bardzo dobry atomizer) i przyjemną mgiełką odświeżającą. Sprawdziłam go pod i na wiele masek, pod sera, kremy, esencje, podkłady (czasem aplikowałam zamiast bazy), na 5 różnych pudrów sypkich. Dla odwodnionej, ale mieszanej cery to ideał!


2/ RCMA No-Color Powder

puder utrwalająco-matujący, 85 gr/129 zł, do kupienia w Cosibella

Niedawno Milena umieściła ten puder we wpisie o najlepszych pudrach transparentnych ever (klik). Ja dodam tylko, że to jest ideał dla cer tłustych i mieszanych, bo naprawdę przedłuża trwałość makijażu i opóźnia moment, gdy buzia zaczyna się świecić. Ogromny, wydajny i wreszcie można go kupić w Polsce (w Cosibella).


3/ Benefit Hoola Contour Stick

bronzer w sztyfcie do konturowania, 8,5 gr/145 zł, w Sephorach (wyłączność)

I pomyśleć, że jeszcze miesiąc temu opowiadałam na naszym InstaStory, że konturowanie na mokro nie jest mi do niczego potrzebne! Hoola w sztyfcie to dowód na to, że czasem warto zmienić makijażowe przyzwyczajenia. Ma idealny kolor lekkiej złocistej opalenizny, który nadaje się zarówno do pokdreślenia kości policzkowych czy żuchwy, jak i do ocieplenia skóry. Pięknie się rozciera.


4/ Clean it Zero

krem do demakijażu i oczyszczania, Banila&Co, do kupienia w sklepach azjatyckich za ok. 15$

Najlepszy produkt do demakijażu, jakiego w życiu używałam! Kultowy na całym świecie niezbędnik do dwuetapowego azjatyckiego rytuału oczyszczania. Jak można nie wspomnieć o olejku w kremie, który domywa absolutnie wszystko w 30 sekund i bez żadnego wysiłku? Nawet wtedy, gdy skóra jest sucha i wiotka (okolica oczu). Przy okazji to mistrz wydajności. Tak bardzo warto na niego czekać te wa tygodnie (tyle trwa czas przesyłki z Seulu)!


5/ Rio 60 Second Pedi

elektroniczna tarka do stóp, 139 zł, w Sephorach

Dokładnie rok temu poświęciłyśmy temu pilnikowi obszerną recenzję Rio (klik). I przez ten rok nie pojawiło się nic lepszego! Nawet azjatyckie peelingi Baby Foot nie są w stanie dorównać szybkości i jakości pedicure wykonanego 60 Second Pedi. Idealnie ale delikatnie złuszcza naskórek pozostawiając stopy idealnie ięciutkimi i gładkimi. Nie potrzeba już pedi w salonie. Ach i jeszcze jedno – ten pilnik jest znacznie lepszy niż podobna tarka z Scholl. Kupicie go w Sephorze (a tam, wiadomo – rabaty) za ok. 100 zł, więc to cena porównywalna z Schollem. W zestawie 2 wymienne końcówki, które starczają na wieki.


6/ Olejek Ritual of Sakura

Olejek pod prysznic i do kąpieli, Rituals, 200 ml/38 zł, w Sephorach (wyłączność)

Kocham go od pierwszego użycia. Absolutnie pięknie i uzależniająco pachnie, jest wydajny i uniwersalny. To olejek z niewielką ilością detergentu, dlatego delikatnie myje i od razu pielęgnuje. Dodany do kąpieli pozostawia delikatną piankę, pod prysznicem myje i nawilża, świetnie nadaje się też do golenia. Kiedykolwiek do używam, cała łazienka wypełnia się zapachem kwiatu wiśni. Markę Rituals kupicie już w Polsce, warto więc sprawdzić też olejki w innych wersjach zapachowych.


7/ Tami chusteczki MyCare

bawełniane waciki kosmetyczne, 30szt/4,49 zł, w Rossmannach

Jakież to było odkrycie! Chusteczki składane na cztery, wykonane w 100% z bawełny (dobre nawet dla wrażliwej skóry), które podczas demakijażu nie zostawiają żadnych niteczek na buzi, można z nich zrobić maseczkę w płachcie (wycinamy otwory na oczy, nos i usta, a potem nasączamy ulubioną esencją). No i mają aż czterokrotnie większą powierzchnię do oczyszczania. Dzięki temu demakijaż twarzy i oczu wykonuję tylko 1 płatkiem.


8/ Vichy antyperspirant 48H

wersja intense do skóry wrażliwej, 50 ml/25 zł (w Superpharm)

Czytałam o nim wiele dobrego i postanowiłam wypróbować. Bomba! Ta emulsja z kulkowym aplikatorem rozprowadza się równo, szybko wysycha i nie odbija na ubraniach. Ale najważniejsze: działa! Nie 48 godzin, ale cały dzień od rana do późnego wieczora. Nigdy wcześniej nie miałam aż tak skutecznego antyperspirantu, przy tym łagodnego dla skóry (Etiaxil mnie niestety podrażnia). Geniusz!


9/ Pomadka Lovely K Lips

zestaw do makijażu ust: pomadka matowa + konturówka, 25,39 zł, w Rossmannach

Długo broniłam się przed zakupem, bo nie podoba mi się idea jawnej zrzynki z Lip Kitów Kylie, ale podczas promocji -55% w Rossmann ciekawość wygrała. Mam odcień Milky Brown (03) i uwielbiam go od pierwszej aplikacji! Wszystko w K Lips (poza nazwą) jest genialne. Idealnie dobrane kolorystycznie konturówka i płynna pomadka, miękkość samej kredki, kolor szminki, jej lekkość (jakby nic nie było nałożone na usta), kompletny mat po zastygnięciu, trwałość i pocałunkoodporność. Zdecydowanie to najlepsza drogeryjna matowa szminka w pięknych kolorach nude. Na bank kupię kolejne odcienie!

Od lewej: K Lips 03 konturówka, szminka, Kill Brown eyeliner

10/ Clio Kill It Brown

eyeliner do powiek, kolor brązowy, 0,55 ml/9$, na Amazon i w Cosmetic-Love.com

Największą petardę zostawiłam sobie na koniec. Pamiętacie wpis o najlepszym eyelinerze na świecie Pretty Easy Clinique (klik)? Wiem, że wiele z Was kupiło go po naszej rekomendacji i też jesteście nim zachwycone. A co powiecie na info, że istnieje coś równie dobrego, żeby nie powiedzieć identycznego? Liner, który jest legendą na rynku azjatyckim. Wodoodporny, megaprecyzyjny, równie łatwy w malowaniu kresek jak Clinique. I kosztuje 60% mniej! Ma tylko jedną wadę – żeby go kupić trzeba zamawiać z zagranicznych sklepów online lub Amazona i czekać ok. 2 tyg. na przesyłkę. Mimo wszystko uważam, że warto! Eyeliner Clio to najlepsza i najtańsza alternatywa dla droższego Clinique czy niedostępnego w PL (i też drogiego) Troopera od Kat von D.


Mało ulubieńców?

Zobacz najlepsze kosmetyki lutego (klik)>


Oraz nasze drogeryjne rozczarowania (klik)>

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x