Ulubieńcy listopada – bita śmietana i kolory nude

Listopad 2016 przeszedł do historii i nie pozostaje nam nic innego jak rozkoszować się bożonarodzeniową atmosferą grudnia. Pamiętam, że jako nastolatka mocno irytowałam się wszędobylskimi świecidełkami i świątecznymi przebojami, ale dzisiaj… Zupełnie nie przeszkadza mi to krzątanie, podniesiona atmosfera, słodko udekorowane sklepy i miasta. Niechaj chwila trwa! Jest pięknie!

Pięknie też było w minionym miesiącu, a produkty, które dzisiaj Wam przedstawię najczęściej towarzyszyły mi w ostatnich tygodniach. Brakuje tylko kompleksowej pielęgnacji twarzy, ale o niej niebawem. Potrzebuję na nią oddzielnego wpisu!

Tymczasem, zaczynamy odliczanie…

ulubiency listpada 2016 (1)rexaline-hydradivine (1)rexaline-hydradivine (2)

Francuskie doskonałości, koreańskie uciechy

Zacznę nieco przewrotnie, bo mimo iż nie pojawią się tutaj kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy, to jednak serum Hydra-Divine od Rexaline jest bogate w drogocenne składniki, w tym ukochany kwas hialuronowy. Ten kosmetyk robi cuda! Po pierwsze doskonale nawilża i napina skórę. Efekt jest natychmiastowy, podobnie jak… widoczna korekta koloru. Jako zwolennik mocnych podkładów, zawsze podchodzę sceptycznie do takich lekkich formuł, ale przyznaję się Wam – używam owego serum jako codziennego fluidu. Na zdjęciu widzicie jak po rozsmarowaniu uwalnia się barwa, która pięknie stapia się ze skórą. Zdrowy blask i subtelne ukrycie przebarwień i niedoskonałości, a przy tym właściwości pielęgnacyjne… Wow! Serum spokojnie może być stosowane jako baza pod podkład, ale mam wrażenie, że jego efekty są wystarczające.


TonyMoly to koreańska marka, która w kilka tygodni podbiła polski rynek. Dlaczego? Bo proponuje przystępny ceny, azjatycką jakość i formuły produktów i oczywiście najsłodsze opakowania na świecie! Tym razem moje serce podbiły świąteczne kremy do rąk, które pachną piernikami i zimowymi owocami. Mój faworyt z zestawowego trio to Sweet Macaron. Resztą kremików podzielę się z bliskimi. Sam kosmetyk dobrze nawilża, szybko się wchłania i pozostawia na skórze przyjemny filtr.


Jeszcze jeden Francuz w tym zestawieniu, i to naprawdę godny zaufania! Marka Filorga znana była dotąd przede wszystkim jako ta produkująca kosmetyki do profesjonalnych gabinetów urody. Na szczęście to się zmienia! Miałyśmy do czynienia z kilkoma produktami Filorgi i to zawsze było doskonałe wrażenie. Nie inaczej jest tym razem. Scrub&Mask (2w1) to rewelacyjny zabieg oczyszczający! Aplikujemy produkt na buzię kolistymi ruchami i robimy sobie przyjemny peeling, a następnie pozostawiamy kosmetyk na kilkanaście minut, a on…zaczyna zmieniać konsystencję, pienić się i i przyjemnie szczypać buzię. Ciekawe uczucie i widoczne efekty. Martwy naskórek jest usunięty, a buzia dotleniona i nawilżona. Miłość od pierwszego użycia!

tony molly christmas 2016filorga-scrub-mask (1)

Słodkie chwile w cukierni

Gdybym mogła jednym słowem określić dwufazowy płyn do zmywania makijażu Eisenberg z serii Trio Moleculaire Pure White to bez wahania użyłabym słowa – doskonały. Przysięgam Wam, że to najlepszy płyn jakiego kiedykolwiek używałam! Nie tylko w kilka sekund oczyszcza wszystko (nawet najtrudniejsze linery i tusze do rzęs), ale nie podrażnia, pozostawia skórę przyjemnie odżywioną, lekko naoliwioną, ale nie tłustą. Demakijaż trwa kilkanaście sekund, płyn w mig rozpuszcza zanieczyszczenia. Jeśli jesteście wrażliwcami i każde zmycie makijażu to podrażnione i zaczerwienione oczy (u mnie zwłaszcza zewnętrzne kąciki), to jesteście w domu. Koniecznie wypróbujcie, bo to produkt zasługujący na miano kultowego!


Ostatnie tygodnie to również testy nowej marki na polskim rynku – Sanctuary Spa Home. Do moich ulubieńców weszło dwóch gagatków – żel do mycia oraz bita śmietana do ciała. No i zacznę od tej śmietany bo brzmi kusząco. Leciutka, puchata formuła kremu do ciała szybko się wchłania, dobrze nawilża i pachnie mango. W kilka sekund sprawia, że skóra jest nawodniona, ale nie pozostaje na niej żadne uczucie lepkości. Air-Whipped Creme Souflette to 475 ml produktu, czyli naprawdę spora dawka przyjemności. Natomiast żel Cleasing Burst Body Wash polubiłam za olejki, które również nawilżają skórę. Brytyjska marka Sanctuary Spa zapewnia, że wystarczy kilka ich kosmetyków, by poczuć się jak w profesjonalnym SPA. Ja serwuję sobie takie zimowe, rozgrzewające ukojenie. A same produkty znajdziecie w Hebe!

eisenberg-demaquillant-pure white sanctuary spa-recenzja (1) sanctuary spa-recenzja (2) sanctuary spa-recenzja (3)

Dobre i kolorowe

Dwanaście kolorów idealnie dopasowanych do stworzenia przydymionego oka w paletce, która nie kosztuje więcej niż 20zł? Takie rzeczy dzieją się wyłącznie na brytyjskim rynku! Tym razem młodszy brat Makeup Revolution, marka Freedom Makeup proponuje paletkę Pro Palette 12 Stunning Smokes. A w niej kolory skrojone na miarę smoky eyes! W tym pięć matowych cieni o bazowych barwach (beż, rudawy ciepły brąz, chłodna czekolada, szary róż i mocno napigmentowana czerń). Pozostałe siedem barw to błyszczące brązy, miedzi, bordo i szarość, złoto i srebro.

Cienie pozostawiają naprawdę dużą chmurkę koloru, choć jeśli chcemy wydobyć blask jasnych migotliwych produktów, to polecam nakładanie ich na mokro. Czarny cień z powodzeniem może posłużyć jako liner. Plusem palety jest to, że aplikacja kolejnych kolorów nie powoduje przysłaniania poprzednich cieni, a jest to faktycznie budowanie przydymionego oka. Pacynka w zestawie jest najsłabszym z punktów, więc czym prędzej się jej pozbywamy. Cienie pięknie wyglądają przed kilka godzin, nawet nałożone bez primera, a na sam korektor. Plastikowa kasetka może nie jest szczytem elegancji, ale produkty są warte testowania. Ja używałam ich także do dziennego, nudziakowego makijażu.


Do złotego zestawienia trafia również korektor pod oczy Smashbox 24h Studio Skin. Używałam go niemal każdego dnia! Polubił się z każdym podkładem, dobrze pracuje z pudrami utrwalającymi i przede wszystkim robi to co ma robić – rozjaśnia okolice pod oczami. Mój kolor to light/neutral i wpada on w żółcie, ale na buzi wygląda naturalnie. Utrzymuje się przez cały dzień, ale bez dodatkowego utrwalenia pudrem osadzi się w załamaniach skóry. Używam go również jako pomocnika do ukrywania niedoskonałości i tworzenia tzw. „reverse contouring”. Bez wątpienia podbił moją kosmetyczkę i z przyjemnością przetestuję jaśniejszy odcień.


W tym miesiącu nadużywałam dwóch produktów do ust w nieco zbliżonych do siebie odcieniach – pomadki MAC w kolorze Really Me oraz szminki w płynie ColourPop o barwie Bianca. Obie szminki to zgaszone róże, ale macowa wpada nieco bardziej w szary fiolet. To w ostatnim czasie mój ukochany kolor z matowej palety szminek MAC. Natomiast pomadka w płynie ColourPop to absolutny hit za kilka dolarów! Staje w konkury z największymi gigantami – szminkami Kylie, Kat von D, ABH. Jest pierońsko trwała, prosto się aplikuje, nie rozmazuje się. Na tle droższej konkurencji tylko gorzej radzi sobie z efekt po kilku godzinach – na moje oko jednak mocniej przesusza usta. Ale sumując – oj, to jest produkt, który warto zamówić z USA!

freedom makeup-pro stunning smokes (2)freedom makeup-pro stunning smokes (1)smashbox 24h studio-mac really me-colorop bianca (1)smashbox 24h studio-mac really me-colorop bianca (2)

Niezawodny adres

Na deser zostawiłam sobie odwiedziny w moim ukochanym studio Noir Nail&Beauty w Katowicach. Dziewczyny od lat pomagają mi w sytuacjach kryzysowo-awaryjnych, albo zawsze wtedy, kiedy chcę poczuć się naprawdę jak milion dolarów. Tym razem postawiłyśmy na wachlarz rzęs i idealne paznokcie. Rzęsy miały zachwycać gęstością, ale ich długość miała pozostać zbliżona do moich naturalnych. Powiem Wam, że z Martynką (mistrzynią rzęs i brwi!) nie dyskutuję, tylko oddaję się w jej łapaki. Efekty widzicie sami – wow!

Natomiast paznokcie to już zasługa Beatki, która stworzyła dla mnie idealny kształt przez przedłużenie na żelu, a następnie wybrałyśmy piękne barwy Semilac (Rose Gold i Heather Gray). Jako, że jestem zakochana w różowym złocie i trupich fioletach, to nie mogło być inaczej – to jest wielka miłość. Nawet jeśli finalnie wygląda to… bardzo dziewczęco! Szukając dobrego adresu w Kato i okolicach – zajrzyjcie na Mariacką.

noirbeauty katowice-horz

  • Takiej pigmentacji po tej paletce się nie spodziewałam!

    • Milena Paciorak

      i takie fajne kolorki! idealne na „samomikołajkowe” obdarowanie:DDDD

  • Kumikoska

    U mnie tez Realy Me najczesciej byla na ustach w listopadzie. ?

    • Milena Paciorak

      nie powiem czyja to zasługa <3333

  • Paleta cieni zdecydowanie najbardziej zwróciła moją uwagę. Piękne połączenie barw, które może nie są jakieś specjalnie oryginalne, ale na pewno nigdy mi się nie znudzi ;D

    • Milena Paciorak

      oj, zdecydowanie ciekawa sprawa! niewielka cena, ładna i praktyczna kolorystka, dobra jakość:)
      także warte wytestowania:)

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x