Nasi ulubieńcy z Origins: od listopada w Sephorze!

Już jakiś czas temu pisałyśmy, że w ciągu ostatniego półrocza odkryłyśmy wiele fantastycznych kosmetyków. Głównie pielęgnacji. To fakt, produkty, które pojawiają się w blogowych recenzjach zbierają zwykle dobre lub fantastyczne noty. Jest jednak taka marka, która dosłownie powaliła nas na łopatki. Bo czy znacie markę kosmetyczną, której każdy nowo używany produkt wywołuje efekt wow? Każdy jest świetny, a w kolekcji kremów, serum i olejków nie ma słabych punktów? Poznajcie Origins, najlepsze kosmetyki, jakie miały zaszczyt dbać o nasze buźki.

DSC_0706

Dlaczego są tak dobre?

Origins to amerykańska marka kosmetyków naturalnych, która jest częścią koncernu Estee Lauder. Kilka linii pielęgnacyjnych do twarzy, maseczki, produkty do ciała i dla mężczyzn – wszystkie tworzone zgodnie z ideą, by z dobrodziejstwa natury i nauki wybrać to, co najlepsze dla skóry. Co to znaczy w praktyce? Po pierwsze wykorzystanie naturalnych ekstraktów i składników pochodzenia roślinnego – to one mają oddziaływać na skórę. Po drugie – wszystkie zapachy składają się tylko i wyłącznie z mieszanek olejków aromaterapeutycznych, a zatem zamiast chemicznych kompozycji zapachowych mamy dodane aromaty, które dodatkowo działają pielęgnacyjnie. To, co nas najbardziej urzekło, poza zapachem i składnikami (olejki malinowe, orzechowe, wyciąg z róży, żeńszeń, grzyby, węgiel drzewny itp.) to konsystencje kosmetyków. Niezależnie od tego, czy używałyśmy kremu pod oczy, olejku do twarzy, kremu do mycia czy serum, wszystkie nadawały przyjemną gładkość, uczucie nawilżenia, ale były też cudownie lekkie i zupełnie nieprzetłuszczające skóry.

Nasi ulubieńcy Origins

Każda z nas ma w domu ten sam zestaw kosmetyków Origins (produkty otrzymałyśmy w prezencie od marki podczas uroczystego otwarcia pierwszego w Europie butiku Origins w warszawskiej Galerii Mokotów). W ciągu ostatniego miesiąca testowałyśmy je i wymieniałyśmy opinie. Teraz możecie zobaczyć, które z produktów są naszym zdaniem najbardziej godne uwagi i polecamy je do zakupu jako pierwszy kontakt z marką. Jesteśmy pewne, że gdy spróbujecie choćby jednego z nich, też będziecie zachwycone i zapragniecie więcej.

origins-the-best-of

1/ High Potency, olejek odnawiający na noc.

Jednocześnie nawilża, chroni przed starzeniem, odnawia powierzchnię skóry i nadaje blask. To wielofuncyjny produkt, nieco podobny do Double Serum Clarins albo nocnego serum Kiehl’s. Uwielbiamy go za to, co robi z naszymi buziami (pięknie wygładza i koi) oraz za cudowny cytrusowo-waniliowy zapach i skład pełen witamin i dobroczynnych olejków. I na dodatek – koi nerwy. Bardzo lubimy z nim zasypiać.

2/ Krem nawilżający Make a Difference Plus

Bogaty, niezwykle wydajny i niesamowicie lekki krem. Można stworzyć produkt, który świetnie nawilża, łagodzi podrażnienia, chroni i poprawia jakość skóry, a przy okazji jest ma się wrażenie, że wklepuje śmietanę kremówkę. Ma dość specyficzny zapach, ale przyjemny dla fanów roślinnych woni. Idealnie się wchłania, stanowi bazę pod makijaż – absolutnie nie potrafimy znaleźć ani jednej wady. Do tego opakowanie – dość ciężki, stabilny, bardzo przyjazny dla oka.

3/ Ginzing krem energizujący pod oczy.

Pierwszy lekki kremożel, który potrafi tak dobrze nawilżyć skórę, jak bardzo odżywczy i ciężki krem przeciwzmarszczowy, obłędnie pachnie pomarańczami, redukuje opuchliznę pod oczami i pięknie je wygładza (dzięki temu makijaż oczu ładniej wygląda, bo korektor nie wchodzi nieestetycznie w linie i zmarszczki). Dobry dla młodszych i starszych oczu. Zawiera ekstrakty z kawy, żeń-szenia i magnolii.

4/ Mega Mashroom krem oczyszczający do twarzy. 

Krem, który doskonale oczyszcza, ale jest delikatny? Proszę bardzo! Z tym produktem spokojnie możemy codziennie tworzyć malutki rytuał, który zabierze nas na Daleki Wschód. Uwielbiamy go za rewelacyjną, oleistą poświatę jaką zostawia na skórze. Twarz jest odżywiona, przyjemnie naolejowana, mięciutka. Co niezwykle ważne – bardzo dobrze oczyszczona, choć oczywiście mocny makijaż oczu nie wchodzi w jej zasięg. Idealny cleanser!

5/ 10 Minute Mask, nawilżająca maseczka do twarzy.

I tutaj znów nie da się wykrzyknąć – wow! To ponoć jeden z najlepiej sprzedających się produktów na świecie – i wcale nas to nie dziwi. Nawilżająca maseczka niemal wchłania się w skórę po nałożeniu. Uwielbiam serwować ją sobie podczas kąpieli. Twarz jest miękka, skóra gęsta i naprawdę w dobrej kondycji. Jakieś minusy? Nie zauważyłyśmy. Ba – dodatkowo pachnie jakby brzoskwinką. Sama przyjemność!

6/ Original Skin, odnawiające serum do zmęczonej cery.

Minimalizuje widoczność porów, lekko nawilża, ma za zadanie także enegrizować skórę i sprawić, że zmęczenie i szarość cery są mniej widoczne. Pięknie pachnie różami i ziołami. Niestety wymaga porządnego nawilżacza, bo samo nie jest w stanie ugasić pragnienia buzi, nawet o skórze mieszanej.

7/ Cecks and Balances, krem myjący do mieszanej cery.

To produkt, który najmniej przypadł do gustu Lonie, ale ja go lubię bardzo. Więc się równoważymy. To niezwykle wydajny (naprawdę wystarczy pół paznokcia) krem myjący. I absolutnie domywający wszystko, włącznie z tuszem do rzęs. I tutaj właśnie pojawia się zarzut Lony, którego ja nie odczuwam – trochę szczypie i podrażnia. To pewnie zależy od wrażliwości oczu, mnie zupełnie nic się nie dzieje. I faktycznie poleciłabym wszystkim borykającym się z wypryskami czy sebum. Produkt świetnie łagodzi,

Gdzie kupić?

Kosmetyków Origins nie da się kupić online, a jedyny butik firmowy znajduje się w Warszawie – to jest spory problem, jeśli do Galerii Mokotów daleko. Ale już niedługo – z potwierdzonych, choć póki co tajnych informacji wiemy, że już w listopadzie Origins będzie dystrubuowany przez Sephorę! To oznacza nie tylko możliwość kupienia ulubionych kosmetyków stacjonarnie, ale też przez Sephora.pl.

Obiecujemy Wam naprawdę wysoką jakość, ogromną przyjemność w codziennej pielęgnacji i świetne składy. Dawno nie czułyśmy tyle mięty do marki…
DSC_0660 DSC_0612-horz DSC_0617 DSC_0647-horzDSC_0700DSC_0632

Jeśli jesteście zainteresowane marką, możecie ją poznać już teraz – za pośrednictwem oficjalnego polskiego fanpage Origins. Zapraszamy, warto.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x