Kartka z wakacji: Novigrad, Chorwacja

Moja chorwacka historia jest dość burzliwa. I prawdopodobnie gdyby nie owe zawiłości, to post by się nigdy nie pojawił. Dlaczego? Bo pewnie jak większość ludzi uważałabym, że Chorwacja to idealny kraj na wakacje. Klimatyczny, romantyczny i imprezowy za razem. Tak uważają wszyscy wkoło. Więc po co o tym pisać, no nie? Jednak miałam odmienne zdanie. Stąd i skrucha!

Pierwszy raz w Chorwacji byłam niemal dziesięć lat temu i owy wypad wspominam z niesmakiem. Miejscowość, w której się znaleźliśmy była brudna, nudna i brzydka. Biograd do cna wypełniały tandetne stoiska i mimo, że był to środek sezonu, miasteczko zamierało przed północą. W dodatku nie zachwycało architekturą. Pan mąż musiał się napracować, by znów zabrać mnie na chorwackie wojaże. Udało się.

I ten tydzień w Novigradzie zmienił wszystko!

summer-novigrad (5)
Włoskie lody!
summer-novigrad (3)
Cichy plac w samym centrum miasta.
summer-novigrad (1)
Miejska plaża i bardzo stare mury.

Ale od początku – niewielka miejscowość leży na półwyspie Istria, ale na samym jego czubeczku. I tak z Katowic możemy bez problemu dotrzeć doń szybciej niż nad nasze polskie morze. Drogi są sprzyjające; jedziemy przez Czechy, Austrię, Słowenię i wpadamy do Chorwacji. Nawigacja dawała nadzieję na zaledwie osiem godzin jazdy, ale korki na granicy pokazały, że musimy dać sobie margines dwóch dodatkowych godzin.

O tym, że trafiliśmy na wyjątkowo piękne apartamenty przesądził los i moje upodobanie do stylu chabby chic. Kiedy zobaczyłam fotki na bookingu, byłam pewna, ze to jest to. Nie myliłam się – poza pięknym wnętrzem, mieliśmy świetne warunki i cudownych gospodarzy. Miasteczko otoczone jest plażami, a my do najbliższej mieliśmy kwadrans spacerem.

Zachwyt nad Novigradem wzmocnił się już przy pierwszym spacerze po miejscowości. Miasteczko jest niewielkie, ale… piękne! Rybackie kolorowe domy przy marinie, stare kamieniczki, brukowane chodniki. I tylko w jednym miejscu znalazłam standardowe „chińskie” pamiątki i podróbki, ale szczęśliwie schowane były w sklepiku. Żadnych stoisk, niemiłego nagabywania i tandetny. Mieszkańcy za wszelką cenę chcą podtrzymać swojski i przyjacielski klimat. I nie zapominają o historii! Novigrad został założony jeszcze przez Rzymian! A wpływy włoskie widać jak na dłoni.

summer-novigrad (11)
Plażowanie od rana do nocy.
summer-novigrad (8)
Ja i basen? Szok i niedowierzanie!
summer-novigrad (12)
Na każdym kroku piękne kamieniczki.

Miasteczko do późnych godzin nocnych tętni życiem; wypełnione knajpkami, restauracjami i kawiarniami, w których podaje się głównie jedzenie inspirowane włoskim menu. Niestety, prócz słynnych chorwackich chibabchichi (mięsne roladki) nie udało się nam spróbować nic lokalnego. Nie był to problem – makaron z owocami morza towarzyszył mi niemal codziennie. Mniam! Do tego swojskie wino i wszędobylski drink aperol splitz. Podniebienie już tęskni!

Mieliśmy szczęście bo w sierpniu przez cały czas odbywa się festiwal miejski; koncerty plenerowe, festyny, sceny w różnych częściach miasta, pokazy żonglerów, grill z owocami morza, wystawa poświęcona Davidowi Bowiemu… Ach!

Novigrad to także świetne miejsce „wylotowe” jeśli chodzi o wycieczki. W godzinę znajdziemy się w przepięknym włoskim Trieście, gdzie koniecznie trzeba zaopatrzyć się w aparat fotograficzny i miejsce w brzuchu na trzy szpachelki lodów. Wystarczą zamiast obiadu i pozwolą poczuć się jak w niebie!

Koniecznie trzeba zwiedzić pobliskie chorwackie miejscowości; zwłaszcza Buje i Grožnjan. W tej pierwszej zaskoczy Was opuszczony cmentarz, kręte uliczki i wieża kościelna, w której od kilku dekad pracuje ten sam kustosz. Opowie Wam dramatyczną historię chorwackich miasteczek. Płynna angielszczyzna, otwarte serce i wielka gościnność – nie będziecie chcieli zakończyć tego spotkania, zaufajcie mi! Grožnjan natomiast jest lubiany przez turystów, ale nie ma się co dziwić – maleńkie sklepiki z biżuterią, obrazami czy winem, a także niesamowite widoki. Koniecznie do zobaczenia!

novigrad-summer
Najlepsze, najbardziej wytęsknione! Owoce morza i pasta.
summer-novigrad (25)
Wejście na miejską plażę jest tuż obok!
summer-novigrad (23)
Cały Novigrad usłany jest parasolkami!
summer-novigrad (22)
Wszędzie pachnie morzem!

Jeszcze słówko o plażowaniu, bo wiem, ze to dość poważna sprawa dla wielu wczasowiczów. Jak to zwykle bywa w Chorwacji – plaże są kamieniste. Mamy do wyboru kilka miejscówek. W okolicach centrum miasta, gdzie woda nadal jest czysta i piękna, wypoczywamy na skałkach i wybrukowanej plaży. Oczywiście najlepiej zabrać ze sobą leżaki, ale spokojnie wystarczą karimaty i ręczniki plażowe.

W pobliżu mariny mamy malowniczą plażę idealną dla rodzin z dziećmi. Maleńkie baseniki, przyjemne zejście do wody, intymna atmosfera i park, w którym bez problemu rozwiesimy hamaki i rozłożymy koce. Do tego plac zabaw, boisko do kosza i tenisa, spokojna alejka do jeżdżenia na rowerze czy rolkach.

Nieco przed centrum miasta znajduje się plaża z dużym żwirem, a także brukiem i hotelowymi parasolami. To chyba ulubione miejsce dla imprezowiczów, zwłaszcza przy hotelu Aminess. Na jego terenie znajdziemy kompleks basenowy, a tuż przy morzu bar z koktajlami, parkietem tanecznym i najmodniejszym basenem optycznie łączącym się z morzem (tak, to ten ze zdjęcia!). Wielki plus za infrastrukturę – czyste publiczne wc, ogromny parking i prysznice. W tym miejscu, nawet taki malkontent jak ja, dał radę plażować po sześć godzin. Z przerwą na drinka i drzemkę pod parasolem.

Przyznaję się! Rozkochałam się z Chorwacji
i niebawem pewnie znów się tam zajdę. A Wy?

summer-novigrad (20)
Kolorowe domki w marinie
summer-novigrad (17)
Lokalny miody, wina i oliwy!
summer-novigrad (14)
Do śniadania słodkie figi zerwane z krzaka. Obok rosną limonki i lawenda!
Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x