What’s my name?


Kim Kardashian! – podśmiewała się ze mnie Lena, gdy robiłyśmy te zdjęcia (jeśli kogoś interesuje miejscówka podpowiadamy – takie fontanny tylko przy katowickim Cubusie ;)). A wszystko przez tregginsy od E-Lady, które postanowiłam tego dnia założyć. Są wykonane z dość grubego i elastycznego materiału (dlatego to tregginsy, a nie legginsy – nic nie prześwituje i można nosić jak spodnie), a dzięki wyprofilowanym miejscom na kolanach i pośladkach mają jakąś taką zadziwiającą właściwość, że uwydatniają to, co mamy z tyłu. I stąd skojarzenie Leny. Jej mała złośliwostka nie jest jednak w stanie wybić mnie z równowagi – tregginsy noszą się świetnie i dobrze grają w moim ulubionym zestawieniu kolorystycznym – bieli, czerni i odrobiny kwiatowego szaleństwa.



To jest zresztą zestaw, który powinnam nazwać „viva wyprzedaże”, bo właściwie wszystkie elementy udało się upolować za pół ceny. Cieszy mnie zwłaszcza kopertówka i ukochane platformy Marni dla H&M, na które polowałam od początku maja.

A w przypadkach spadku formy po długim dniu ratujemy się ostatnio energetykiem specjalnie dla kobiet. Mikstura nazywa się Blow i smakuje poziomkami 🙂 Ciekawe, co by na takie smaki, kolory i stylizacje powiedziała Kim… 





E-Lady treggins | Cubus blouse | H&M vest I Who, Lilou bracelets  | Marni for H&M platforms I
Stradivarius clutch 
 | Zara blazer | Zielony Kot necklace | Point via Paris Optique sunnies

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x