Wielkie testowanie part 2.

Odkąd w naszych domkach zagościła kosmetyczna megapaka od portalu konsumenciego Extraprodukt.pl malujemy, wcieramy, wklepujemy, myjemy i pielęgnujemy się na potęgę. W pierwszej części testu pisałyśmy o kosmetykach polskich (link dla zainteresowanych – post można przeczytać TUTAJ), tym razem na lenolonową tapetę trafił kosmetyczny gigant z USA (choć – tu niespodzianka – sporo kosmetyków powstaje w PL) – AVON. Miałyśmy przyjemność testować kosmetyki do higieny i pielęgnacji ciała oraz nowy szminko-błyszczyk o zaskakującej, żelowej konsystencji. Jesteście ciekawe, czy Avon dotrzymuje obietnic? Oto wyniki naszego testu.

LONA TESTUJE
Nawilżający krem do ciała dla całej rodziny RICH MOISTURE
(pojemność 400 ml, cena regularna 21 PLN, cena promocyjna 12,90 PLN).

Niektórzy mawiają, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Zastanawiałam się, czy produkt dla każdego, nie ważne czy się ma lat 4 czy 104 jest w ogóle w stanie spełnić oczekiwania zmęczonej i przesuszonej po zimie skóry. I tu niespodzianka – może! Nie wierzyłam w ten krem i ku swojemu zdziwieniu, pomyliłam się co do niego okrutnie. Bo choć opakowanie wygląda jakby projektował je grafik głęboko zanurzony w estetyce lat 90-tych, zawartość jest bardzo przyjemna. Delikatny zapach i konsystencja gęstej śmietanki zachęca do użycia. Efekt nawilżająco-natłuszczający utrzymuje się na skórze cały dzień (wcierałam rano, po kąpieli), jedynie skóra łydek bywa przesuszona wieczorem, co oznacza, że potrzebuje czegoś o bardziej intensywnym działaniu.

Ocena: Opakowanie 3-, konsystencja i zapach 5, działanie 4+

Serum antycellulitowe z wyciągiem z karamboli Solutions
(150ml, nie znalazłam w katalogu, ale cena w promocji podobno oscyluje w okolicach 25 PLN).

Ładnie pachnie, dobrze nawilża, ma poręczne i estetyczne opakowanie i jest wyprodukowany w Polsce. To by było na tyle zalet. Już wiecie, co chcę powiedzieć? Tak, nie działa. i nie mam wcale na myśli jakiegoś spektakularnego wyszczuplenia, czy redukcji pomarańczowej skórki (bo takową mam, się przyznaję bez bicia) – na to akurat nie liczyłam po 2 tygodniach stosowania. Spodziewałam się natomiast wygładzenia i ujędrnienia, bo w życiu kilka podobnych kremów używałam i pamiętam dokładnie gładkość skóry i aksamitność w dotyku przy aplikacji. Tu – nie c tych rzeczy. Cóż, być może to produkt dla wytrwałych i trzeba go długo używać, ale ostrzegam – w dwa tygodnie zużyłam ponad pół tubki. Drugiej nie kupię.
Ocena: Opakowanie 5, konsystencja  i zapach 5, działanie 3 (punktuję za nawilżenie)






LENA TESTUJE
Solutions Body, Lift & Firm Bust (Liftingująco – napinający żel do biustu)
(150 ml, cena promocyjna około 25-30 zł).
Dla mnie przygoda z tego typu wynalazkami rozpoczyna się pytaniem – do jakiego biustu jest to przeznaczone? Bo mój jest dość spory. Jestem sceptycznie nastawiona bo nie wierzę w szybkie ujędrnianie. Niechaj chociaż będzie nawilżenie zatem… Żel w kolorze różowym ma przyjemną konstytucję, która po nałożeniu na skórę spina ją delikatnie. Balsam nakładamy rano, przed założeniem biustonosza. To ciekawe, bo zazwyczaj takie wynalazki wklepujemy wieczorem. Dość długo się wchłania, ale czuć napięcie. Nie wiem, czy przynosi efekty bo 15-dniowe testowanie to chyba troszkę mało. Jedno wiem na pewno – jest to doskonały przyczynek, by badać sobie biust. I za taką mobilizację – wielki plus!

 Ocena: Opakowanie 5, konsystencja  i zapach 4, działanie 3 (i plus za mobilizację!)

Care Family, Gentle Body Wash (płyn do mycia ciała z wyciągiem z rumianku i owsa)

Kosmetyk reklamowany jako „dla całej rodziny” sprawdził się u mnie właśnie w tej kwestii. Mój ukochany całkiem przypadkiem dotarł doń i już niewiele nam zostało. Żel ma przyjemny zapach – jeśli ktoś lubi aromaty przypominające mu okres dzieciństwa. Jest łagodny, nie podrażnia, nie uczula. Dobrze się pieni. Jego naprawdę dużą zaletą jest bardzo przyzwoita cena w katalogu, ok. 15 zł, przy wielkiej ilości – 400 ml. To oznacza, że się opłaca. Wielki plus za wydajność, a przede wszystkim za uroczy zapach. Można przyczepić się jedynie do kwestii estetycznych – dizajn nie jest zbyt powalający. 
 
Ocena: Opakowanie 3, zapach i skuteczność 5, działanie 4

 

Shine Attract Lipstick (Szminka `Olśniewający kolor`), kolor Passionate Red

Szminka, którą testowałam (i nadal jej używam!) zachęca przepięknym opakowaniem. Nowoczesnym, nieco futurystycznym, kształtnym. Pięknie prezentuje się w kosmetyczce. Jej największa zaletą jest żel, którym obalana jest pomadka. Każdorazowo rozpoczynam nakładanie kosmetyku od nawilżenia ust owym owym żelem. Dopiero później dodaję odrobinę koloru. Szminka nie jest bardzo trwała, ale za to idealna na dzień. Nawet tak mocny kolor jak Passionate Red nie wygląda nachalnie. Ma delikatny zapach, który jet kompletnie niewyczuwalny na ustach. Dla mnie to plus bo cenię komfort i naturalność. Całkiem nieźle nawilża.  

Ocena: Opakowanie 5, konsystencja 5, działanie 4-




Więcej o nowościach kosmetycznych przeczytacie w portalu Extraprodukt.pl
PRZYPOMINAJKA – JESZCZE TYLKO DZISIAJ MOŻECIE ZGŁASZAĆ SIĘ W KONKURSIE WITTCHEN – SZCZEGÓŁY TUTAJ >
 GALERIĘ KONKURSOWĄ ZNAJDZIECIE NA NASZYM FANPEJDŻU>

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x