Wiosenne inspiracje: książka, błysk i nawilżanie

Uwielbiam wiosnę, i basta!

Prawdopodobnie od pięciu lat powtarzam to zdanie, w podobnych okolicznościach przyrody. Wiosna to pora roku, która została stworzona dla mnie. Niepewna pogoda, ulewy i słońce, iście londyńska aura. Wiosna czasem sprawia, że spowalniam, innym razem napędza do działania. I dzisiaj będzie o kilku inspiracjach i małych rytuałach, które wprowadziłam, z okazji nowego sezonu.

I zacznę, od czegoś co skradło moje serce. Romantyczne, dziewczyńskie serduszko, które nie tylko kocha ponad wszystko angielskie opowieści, ale i sam język Brytyjczyków. „Duma i uprzedzenie” to klasyk, dobrze z resztą mi znany. Ale jakoś nigdy nie składało się, by przeczytać go w oryginalne. Bo czasu brak, bo akurat nie pod ręką, bo jednak trzeba więcej skupienia. I tak się złożyło, że wpadła i ja przepadłam. A wszystko to dzięki wydawnictwu, z samego serca Śląska – Ze  Słownikiem. Pasjonaci literatury nie tylko cudownie podają nam klasykę, ale i dbają o to, by na marginesie znalazł się podręczny słownik.

I to nie wszystko – każda z pozycji jest wyraźnie oznakowana, do jakiego poziomu zaawansowania języka odpowiada. Czy Wasze serca biją mocniej? Bo moje bardzo!

Nie tylko dostaję romans, ale i dawkę sporej wiedzy. No i mobilizację do przeczytania jednej z ulubionych brytyjskich powieści w oryginale. Bo kolejka jest spora, i spogląda na mnie znacząco Piotruś Pan, Dracula i Ania z Zielonego Wzgórza. A dlaczego wszystko to, takie wiosenne? Bo czuję, że od nadmiaru ekranu i braku papieru, moja głowa nieco wariuje. Dlatego chcę wyłączyć ekrany, włączyć klasyczne przyjemności. Z pożytkiem i dla języka, i dla głowy. To taki dobre uzależnienie, do którego powinnam powrócić.

Blask i świeżość

  • Marc Jacobs Beauty, szminka z serii New Nudes kolor Hey, Stranger – Szminki od MJ lubimy bardzo, mają niezwykle komfortową formułę, dobrze się noszą, pięknie nawilżają usta, ale przy kremowej konsystencji nie wylewają się poza kontury. Na wiosnę wzbogacam swoją kosmetyczkę o pięknego, wyrazistego nudziaka z serii New Nudes. To fantastyczne zestawienie 10 pomadek, z których każda ma za zadanie dawać nam efekt „lepszych ust”. To dobry patent na zmęczenie; jeśli nasze oczy są niewyspane, postawmy na podkreślone wargi. Moim zdanie nudziakowy brąz jest w dodatku super sexy.

  • Collistar Pure Actives, żel pod oczy – Bo jeśli mowa o dobrych nawykach, to chyba powinnam prosić o przebaczenie. Głównie siebie i swoje zaniechanie. Ale tym razem obiecuję, że się poprawię. I będę systematycznie, każdego wieczora wklepywać żel o niezwykle silnym działaniu, co odczułam już po kilku nocach. Zawiesista, gęsta formuła bardzo ładnie rozprowadza się pod oczami, mocno napina skórę i zwyczajnie wygładza. Efekt jest natychmiastowy, więc skóra nawet po długim i trudnym dniu wydaje się być bardziej wypoczęta. Kolagenowa seria włoskiej marki, to znane mi hity i zawiesiste serum ląduje wśród ulubieńców. Tak, by wiosenne spojrzenie ciągle pozostawało rozanielone.

  • Carex, kostka myjąca – Co w niej takiego, o czym warto wspominać podczas wiosennych inspiracji? Przede wszystkim antybakteryjna formuła, ale połączona z delikatnością. Moim ulubieńcem jest wersja Moisture Plus, która dodatkowo nawilża. Mydło w kostce, mimo wielu specyfików i kosmetyków na półce, to moje SOS, kiedy wracam padnięta z imprezy czy wieczór w pracy przedłuża mi się do nocy. I nie mam wówczas siły na wieloetapową pielęgnację, demakijaż. Potrzebuję mydła, które zmywa, nie przesusza i nie spina skóry, nie wywołuje zaczerwienień i w kilka sekund zmywa makijaż, i sprawdza się pod prysznicem. Chcę wszystko zrobić jednym kosmetykiem. Ba! Nawet umyć pędzle.

Prawdziwe iskrzenie

  • Dior, korektor Flash Luminizer – Na wstępie ostrzegam; nie dajcie się zwieść to nie jest zwykły korektor. To zdecydowanie rozświetlacz, który ma lekkie właściwości kryjące. I jak na moje potrzeby jest świetny. Bardzo lekki, bardzo wydajny i pięknie wnikający w skórę. Możemy używać go jako rozświetlacza pod oczy, jako korektora do rewersowego konturowania, a także jako ulepszacza makijażu. W podróży zabieram go ze sobą, i zamiast poprawek pudrem, wybieram właśnie Luminizer, gąbeczkę i dopiero lekki puderek. To produkt, który rozczaruje fanki dużego krycia, ale spodoba się cerom dojrzałym, entuzjastkom strobingu.

  • Make Up Fpr Ever, Star Lit Liquid, kolor 3: Poznajcie kosmetyk obok, którego tak długo chodziłam i kombinowałam, że finalnie… Kupiła mi go Lona. Chyba nie mogła znieść mojego wahania połączonego z zachwytem nad płynnym złotem. Czym jest owy płyn? Ha, może posłużyć nam jako pełnoprawna tafla złota na oku (nałożony opuszkiem palców, robi piorunujące wrażenie). Jako osoba super ciekawska zmieszałam go z balsamem do ciała (a wystarczy dosłownie kropelka), i oszalałam – pięknie wygląda na skórze, zwłaszcza na dekolcie. Nosiłam także jako klasyczny rozświetlacz, i zapewniam Was, że kosmos tego dnia widział Chiński Mur, Nikkie Tutorials i Lenę. Złoty szampan na mych policzkach, w kącikach oczu przyciągał spojrzenia. To płynne złoto ma jeszcze jeden plus – zastyga i trzyma się ciała jak szalone.

I chciałoby się rzecz, że to wiosenne inspiracje, ale wyszło szydło z worka – toż to ulubieńcy na nowy sezon!

 

  • Iskrzenie♥ na kostki Carex będę polować bo żele mają fajne ;D ( a wiem to dzięki Wam :D)

    • Milena Paciorak

      są czadowe! Mój mąż nie wyobraża sobie, że nie ma ich w domu;)) a ja z nim, jak tylko mam lenia. a miewam;)

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x