Ok. Czwarty raz zmazałam pierwszy akapit. Koniec owijania w bawełnę. Koniec pisania o tym, jak super jest Wonder Woman (choć oczywiście super to ona jest!) tylko dlatego, że zakochałam się w balerinkach Melissa z jej wizerunkiem i chciałam je dzisiaj pokazać. Koniec bzdur o tym, jak to nas nawiedziła wiosna i że wreszcie mogłyśmy zrobić sobie zdjęcia w towarzystwie słoneczka. A tak w ogóle to Rihanna z mojej bluzki z X-Mody jest fajna, bo miała jeszcze krótkie włosy – mój ulubiony etap jej eksperymentów z wizerunkiem – a spodnie z Click Fashion bardzo sobie chwalę, bo są najwygodniejsze na świecie. Ach no i jeszcze, że Gandhiego mam na torebce, że paznokcie od Eweliny z Diamonds Studio trzymają się jak dzwon, a pierścionki od męża są prześliczne, podobnie jak koty na apaszce z Glittera.

Bo tak naprawdę, choć te wszystkie rzeczy powyżej są w 100% prawdą, na końcu języka mam zupełnie coś innego. Chyba nadszedł już ten czas, by to w końcu napisać. Kochani trzymajcie kciuki, bo zamierzam się rozmnożyć. Szczerze mówiąc, to jestem już nawet w połowie drogi. Ubrania zamieniłam na większe, a na liście wiosennych must have są już nie tylko szpilki (check! dzisiaj kupione w Mohito), ale przede wszystkim jeansy z ciążowym pasem, wiosenna kurtka, która będzie rosła razem ze mną i dobra bielizna. Ot życiowa sytuacja zmienia priorytety. 
Zapraszam więc do obejrzenia zdjęć ze stylizacją, a ja idę wciągnąć owocowy koktajl – podobno muszę się teraz dobrze odżywiać 😉 I jako ta Wonder Woman czekać na swój wonder. To już za 4 miesiące…

Click Fashion pants | X-Moda blouse | Cubus jacket | Melissa ballerinas | Glitter scarf | Point via Paris Optique sunnies | Yes rings 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x