Zimowa pielęgnacja: styczniowe beglossy

Styczniowe beglossy wpisuje się w trendy zimowe – ma dawać nam ochronę, pielęgnować i być dobrym przyjacielem podczas karnawałowych szaleństw.

I skoro przed nami ostatni weekend balów maskowych i przebierańców, to czas najwyższy podsumować to, co w różowym pudełeczku się znalazło.

Pierwsze wrażenie było mieszane, bo w głowie zawsze kołacze się myśl, iż kosmetyki drogeryjne nie są tymi, o których marzymy my, a także i Wy. Jednak z drugiej strony, przypomnimy Wam post, w którym dość jasno wskazywałyśmy skąd w pudełeczku kosmetyki drogeryjne i przypominamy, że…Finalnie okazuje się, iż subskrybentki wolą dostać pełnowymiarowe produkty, niż miniaturki kosmetyków. Dodatkowo często wypowiadają się krytycznie na temat cen kosmetyków selektywnych, czym zniechęcają potencjalne marki luksusowe. Także sprawdzamy, co do zaoferowania mają marki w większości drogeryjne.

beglossy0styczen2016-zimowa pielegnacja (3)beglossy0styczen2016-zimowa pielegnacja (2)

Opinia Lony:

Dla mnie styczniowe pudełeczko to przede wszystkim dwa odkrycia: lakier do paznokci Diamond (Semilac) oraz rozgrzewający krem dostóp SheFoot. Ten ostatni głównie dlatego, że nie spodziewałam się aż tak przyjemnego efektu rozgrzania, który utrzymuje się dobrych 30 minut po aplikacji. Uczucie jest naprawdę wspaniałe, zwłaszcza w szare, smutne zimowe dni. Dodatkowo krem ma piękny cynamonowy zapach i dobrze radzi sobie z codziennym nawilżeniem skóry stóp.

Miłość do Semilaca przyszła dopiero po kilku dniach. Dokładnie dnia czwartego, gdy ze zdziwieniem i niedowierzaniem zobaczyłam na paznokciach niemal nienaruszony manicure. A nie jest to żadna hybryda tylko najzwyklejszy lakier do paznokci, który – jak się okazało – wygryzł wielu znacznie droższych i piękniej wyglądających (no umówmy się – chińskie opakowanie jest zupełnie najniższych lotów, jak z Aliexpress) konkurentów. Dodatkowy plus za ciekawy szary kolor i szeroki pędzelek, którym równo i szybko nakłada się jedną warstwę produktu. Tak, jedna warstwa wystarczy.

Odżywka do włosów w piance Pantene była naprawdę fajna, natomiast moje włosy są jednak zbyt przesuszone, by mogły odczuć ulgę po tak lekkim produkcie. Były natomiast przyjemnie wygładzone.

O nieulubieńcach będzie krótko: nie działają. Krem Naobay nawilża na krótko, a do tego bardzo nieprzyjemnie (o ironio – chemicznie!) pachnie. A micel Garniera to jest zwyczajne nieporozumienie. Więcej nie powiem – wielki test płynów micelarnych opublikujemy w poniedziałek.

beglossy0styczen2016-zimowa pielegnacja (7)

Opinia Leny:

W mojej wersji pudełeczka znalazłam m.in. szampon Pilomax do włosów farbowanych, ciemnych. Nie znałam wcześniej marki, więc z przyjemnością rozpoczęłam testy. Moją wątpliwość budzi bardzo słaby design opakowania; wygląda dość „oldschoolowo” i to w złym tego słowa znaczeniu. Proponowałabym rebranding, zwłaszcza zmianę logotypu i uwspółcześnienie projektów (wskoczyłam sobie na stronę i linia do włosów farbowanych wypada najgorzej, ale biorąc pod uwagę jak wygląda strona, filmik i fonty zastosowane, to ech…. szkoda słów!). Wracając do samego produktu – zamknięty w poręcznej tubie, w kolorze brązowym i nieco aptecznym zapachu. Nie zauważyłam, by miało jakiekolwiek znaczenie to, że jest do włosów ciemnych, nie sprawił choćby, że mogę swobodnie przesunąć farbowanie o tydzień czy dwa. Ale włosy są dość miękkie, nieźle się rozczesują. Jestem ciekawa reszty produktów.

Pozostając w temacie włosów; w pudełeczku znalazła się odżywka w piance Pantene z serii Regeneracja. Niezły pomysł, piankę łatwo nakłada się na włosy. Mam tylko wątpliwość, czy taka lekka formuła dobrze chroni końcówki włosów. Niewielkie rozczarowanie przyszło później; mam wrażenie, ze włosy szybciej stają się nieświeże. Jednak nie mogę tego sprawdzić, bo odżywka skończyła się po 4 użyciach.

Rozczarowaniem okazał się lakier Semilac, u mnie w kolorze czerwonego wina. Piękna barwa, dobre krycie i zerowa wytrzymałość. Nawet przy dwóch warstwach, już drugiego dnia były odpryski. Mając na uwadze, że wydajemy na niego 15 zł, to znacznie lepiej wybrać trzy produkty Wibo w tej cenie. Płyn micelarny Garnier Skin Naturals doczeka się szerszej recenzji Lony, już w poniedziałek. Z mojej strony powiem, że nie jest to produkt zły, ani dobry. Nie radzi sobie z tuszem Benefit they’re real, ale to niejako mój zawodnik do testów. W zasadzie, to wolę używać go już po demakijażu i umyciu twarzy, jako dodatkowe oczyszczenie i tonizację. Plus za poręczność; w podróży idealny.

Ostatni z mojego pudełeczka jest krem nawilżająco-dotelniający Naobay, który jest dedykowany do każdego rodzaju cery. Niestety, nie zgodzę się. Moja buzia jest sucha i nawilżanie jakie przynosi nie jest dostatecznie dobre. Ba! Krem po kilkunastu minutach od nałożenia bardzo ładnie…matuje twarz! Niestety czuję lekkie spięcie, które odkryłam w nocy (bezsenność), kiedy moja buzia była bez makijażu. Do tego stopnia odczuwałam napięcie, że nałożyłam (i tak właściwie robię to do tej pory przy użyciu produktu) drugą warstwę. Plusem to na pewno wygładzenia; skóra jest bardzo miła, delikatna i aksamitna w dotyku. Również nie mam uwag, co do współpracy z podkładem czy bazą. Jednak nie jest to dostatecznie silne nawilżenie dla suchoskórnych.

beglossy0styczen2016-zimowa pielegnacja (1) beglossy0styczen2016-zimowa pielegnacja (5) beglossy0styczen2016-zimowa pielegnacja (6)

 

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x