Gorączka złota

Całkiem niedawno odbyłam zabawną rozmowę na temat złota. Trzy kobiety, wielbicielki makijażu, dość awangardowych rozwiązań i nie bojące się eksperymentów. I każda powiedziała – tak, kocham złoto. Ale to… nieprawdziwe. Odcień złota, tego tombakowego lub plastikowego, ma w sobie coś kiczowatego, co jest urocze.

Co innego złoto różowe lub białe. To zupełnie odmienna historia – gremialnie uwielbiamy, ponad wszelką wątpliwość.

I tak, dość osobliwe fanki złota, westchnęły do makijażowych półek, ukradkiem spoglądając w lusterka i mieniące się na kościach policzkowych rozświetlacze. Oczywiście w kolorze pięknego złota. Bo przecież prawdziwe rozświetlenie nie może odbyć się bez drogocennego kruszcu.

i heart makeup summer of love (1) laura mercier indiscretion (1)

I właśnie rozświetlacze rozpoczynają gorączkę złota, czyli dzisiejszy wpis.

I Heart Makeup – Summer Love

Zamknięty w słodkim serduszku rozświetlacz nie tylko nosi kolor złota, ale jest to złoto jakie chcemy widzieć podczas wakacyjnych wojaży. Lekko opalone, przypominające zachodzące słońce i kolor piasku. Zdecydowanie nadaje buźce zdrową barwę opalenizny i na moje oko nadaje się także do ocieplania całej twarzy. Drobinki zawarte w formule są subtelne, i błyszczą dość skromnie, ale dzięki temu produkt jest uniwersalny. Ogromny plus za 10 g kosmetyku w dobrej cenie! To naprawdę niemało, a przyjemność wspomnienia wakacyjnych podróży ogromna.


Laura Mercier – Indiscretion

Puder do rozświetlania Laury Mercier to jeden z najpiękniejszych, luksusowych kosmetyków jakie mam w swojej kolekcji. Wygląda jak prawdziwa sztabka złota, niesamowicie aksamitna w dotyku. Efekt jaki daje jest oszołamiający; i co bardzo ważne – elegancki. Gdybym mogła znaleźć odpowiednią metaforę, to pewnie powiedziałabym, że jest to zbity w sztabkę magiczny pyłek (i jest mi bardzo przykro, że zdjęcie zabiera cały czarodziejski urok!). Jego barwa to złota miedź, która tworzy na buzi piękną taflę. Wiecie o co chodzi, kiedy mówię o szyku produktu? Nie da się tego opisać, ale widzi się, że kosmetyk stworzony jest tak, by podkreślać piękno. Tego złotego cudeńka możemy również używać jako cienia do powiek – idealnie prezentuje się z czarną kreską. Do znalezienia w Douglasie. To kosmetyk stworzony na prezent (też dla samej siebie!). W dodatku zawiera w składzie czerwone algi, które również pielęgnują.

rose gold swatchesestee layder pure envy pretty shocking

Estee Lauder – Pure Color Envy Hi-Lustre
w kolorze Pretty Shocking

Ulubiona pomadka Kendall Jenner? Na pewno modelka z zachwytem nosi je w reklamie. I mówiąc szczerze wcale bym się nie zdziwiła, gdyby Jennerka zdradziła matowe szminki siostry na rzecz lżejszych konsystencji od Estee. Bardzo polubiłam się z formułą błyszczących szminek; jest kremowa, lekka, bardzo mocno nawilżająca i sprawia wrażenie jakby w ogóle nie było jej na ustach. Wargi są mięciutkie, a dzięki połyskowi wydają się większe. Moja barwa to intensywny ciemny róż Pretty Shocking, który doskonale podkreśla kolor błękitnych tęczówek. Polecam wszystkim, którzy mają ochotę pobawić się z innymi wykończeniami niż matowe.


Makeup Revolution – Absolutely Flawless

A pozostając jeszcze w towarzystwie Jennerek, to słów kilka o bardzo fajnej szmince za grosze. Spakowana w tubkę z różowo-złotym wykończeniem pomadka Absolutely Flawless ma kolor idealnego nudziaka, który podbiłby serce Kylie. To nude wpadający w brąz, ale o naturalnym wyglądzie. To taki odcień, które chciałam osiągnąć kilka lat temu nakładając na wargi podkład. To kończyło się katastrofą już po kilku minutach, ale przez chwilę moje usta miały pożądany odcień skóry. Seria Iconic, z której pochodzi szminka ma działanie nawilżające, ale najbardziej lubię to, że wygląda jak drogi kosmetyk. Trzyma się nie najgorzej i kosztuje kilkanaście złotych. Koniecznie do wypróbowania!

maekup revolution rose gold (3)maekup revolution rose gold (1)

Makeup Revolution – Awesome Metals
Foil w kolorze Rose Gold

Tym razem coś, o czym wielokrotnie słyszałam i nie miałam okazji sprawdzić. I wreszcie się udało, a zachwyty nie okazały się próżne. Foliowie cienie, to nic innego jak super mocno zbity pigment, który nakładamy przy pomocy palca lub syntetycznego pędzelka, wcześniej łącząc kosmetyk ze specjalnym primerem. To on sprawia, że pigment nabiera blasku i prosto się aplikuje. Choć i tak trzeba nabrać wprawy, by nie ozłocić sobie całej twarzy, a wyłącznie powiekę. Zbliża się okres imprez, więc takie błyskotki są jak znalazł! Można stopniować efekt błyszczenia; bez problemu nałożymy je na sucho niwelując moc wieczorowego makijażu. Zapewniam Wam, że każda sroczka dopyta co nosicie na powiekach jeśli będzie to właśnie Rose Gold. Za mną dopiero kilka podejść do folii, ale już są w szeregu ulubionych złotek.

makeup revolution ultra brushes rose gold (2)makeup revolution ultra brushes rose gold (1) Makeup Revolution Ultra Sculpt & Blend (1) Makeup Revolution Ultra Sculpt & Blend (2)

Makeup Revolution pędzle z serii Ultra Różowe Złoto

Jeśli chodzi o urodę, to pędzle z tej serii są przepiękne i samo patrzenie sprawia ogromną frajdę. Biel i szlachetne złotko pięknie prezentuje się na mojej toaletce. A sprawdzają jak w użyłkowaniu?

  • Ultra Contour Foundation: Jak sama nazwa wskazuje jest to pędzel do podkładu, ale jako, że nie jestem fanką nakładania fluidu pędzlami, to znalazłam mu inne zastosowanie. Otóż ten piękniś bardzo dobrze radzi sobie z rozcieraniem konturów. Zarówno produktów kremowych, jak i pudrowych. Osobliwy kształt jest przyjazny, a włosie mięciutkie.
  • Ultra Flat Contour: Mocno zbity pędzelek o podłużnym kształcie to ideał jeśli chodzi o rysowanie konturów twarzy. Bez problemu stworzymy „bazę” do rozcierania (czyli te słynne indiańskie wzorki z insta). Precyzyjnie robi linie, dobrze je rozciera choć jestem przyzwyczajona do innych kształtów pędzli blendujących. Na policzkach czuć, że włosie jest mocno i gęsto upchane w skuwce.
  • Ultra Pointed Crease Eyeshadow: Niezbyt długie, ale puchate włosie w skuwce pędzelka do blendowanie sprawia, ze bez problemu tworzę chmurkę cienia tranzytowego na powiecie. Lubię również nakładać nim cienie w kącikach powieki bo dobrze je koncentruje. Przydatny w mojej kolekcji bo dość mały i zwinny.

Makeup Revolution Ultra Sculpt&Blend Collection

W zestawie zapakowanym w czarne pudełeczko znajdziemy trzy pędzle i gąbkę do nakładania podkładu. Ta ostatnia bardzo pozytywnie mnie rozczarowała, bo choć jest twardsza niż klasyczny beautyblender to bez problemu wykonuję nią makijaż. Może chłonie nieco więcej produktu, ale pracuje się z nią dobrze.

Poza tym mamy trzy pędzle z pięknymi, złoto-różowymi rączkami. Mój faworyt to pędzel do blendowanie cienia na powiecie (Ultra Metals Eyeshadow Blender). Delikatne włosie sprawia, ze jest to duża przyjemność i precyzyjna robota. Równie dokładny podczas aplikacji jest malutki, ścięty pędzelek o zbitym włosiu i okrągłej skuwce (Cheek&Highlight Sculpt&Blend). Lubię nim nakładać rozświetlacz, mocno go koncentruje. Nie jest jednak tak delikatny jak pędzelek blendujący cienie. Największy z całej trójki to pędzel do pudru, podkładu i produktów mineralnych (Powder Sculpt&Blend Brush). I w moim odczuciu świetnie sprawdza się jako pędzelek do nakładania pudru transparentnego pod oczy. Dobrze utrwala korektor, puder pięknie wpracowuje się w skórę dzięki zbitym włoskom. Włosie jest mięciutkie, więc konturowanie (zwłaszcza rozcieranie) produktów jest przyjemne. Nie jest to jednak mój ulubiony kształt pędzle konturującego.

Czy ogarnęła Was gorączka złota?

Makeup Revolution Ultra Sculpt & Blend (3)estee lauder pretty shocking

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x