#ZostanWDomu, czyli co czytać i oglądać podczas pandemii koronawirusa?

W najgorszych snach nie przypuszczałabym, że kiedykolwiek będę tworzyć post z kulturalnymi polecankami w takich okolicznościach. Nie będę przebierać w słowach – sytuacja jest poważna, musimy dbać o zdrowie swoje, bliskich, ale i wszystkich wkoło. Apel o pozostanie w domu potraktujmy bardzo serio.


Pomysły na to, jak spędzać produktywnie czas (i w zdrowiu!) będziemy Wam podrzucać, ale zaczniemy od chwili tylko dla siebie, i tzw. relaksu na kanapie.

Postarałam się o różnorodność, i o to, by propozycje były w zasięgu Waszych dłoni!


Do poczytania


Małe Kobietki, Louisa May Alcott


Klasyczny opowieść o siostrzanych relacjach, której ekranizacja Grety Gerwing całkiem niedawno weszła do kin i już zdążyłam Wam polecić seans. Tym razem zalecam zostać w domu, sięgnąć po książkę/ebooka. Zwłaszcza, kiedy chcecie naprawdę zwolnić i zanurzyć się w zupełnie innym świecie. Bo, nie będę ukrywać, książka się troszkę zestarzała, może być dla kogoś nawet odebrana jako męcząca, nawet infantylna. Stąd moja propozycja – zanurzmy się w dość idyllicznym, ale nie pozbawiony ważnych tematów, świecie dziewiętnastowiecznych młodych kobiet, jakbyśmy były częścią bajki. Pod kocem, z herbatą, będzie miło. 

PS: jeśli nie widzieliście filmu, to uprzedzam – został fantastycznie uwspółcześniony i z łatwością utożsamiłam się z siostrami March. 


Normalni ludzie, Sally Rooney


Gorąca nowość w Polsce, którą możecie bez trudu kupić w formie ebooka. To współczesna opowieść o miłości, która nie jest prosta (oczywiście!). Ale jest za to bardzo na czasie, taka w dobie insta i social mediów. Bardzo nam bliska, bo i sama autorka jest młodziutka. A jej sposób opowiadania historii jest trochę liryczny, trochę romantyczny, ale zarazem celnie punktującym problemy współczesnego świata – samotność w tłumie, toksyczne relacje, niepewność, choroby psychiczne. To nie jest najprostsza lektura, ale jednocześnie bardzo wciągająca. I dająca do myślenia. 


To tylko rozmiar, OSA – Osobista Stylistka


Wydany w przepiękny sposób poradnik dla dziewczyn plus size, które szukają dobrej rady, jak i gdzie znaleźć ubrania, które będą zgodne z trendami, a jednocześnie dodadzą im skrzydeł. Ten poradnik (kupicie go tutaj) pozwala również zastanowić się nad swoim zdrowiem, także tym psychicznym i przez kilka chwil postawić siebie na pierwszym miejscu. Osa stworzyła modowe zestawy na każdą okazję ( np. randka, biuro, siłownia) i dała nam mnóstwo wskazówek #bodypositive, które doskonale sprawdzają się niezależnie od tego, jaki rozmiar nosimy.

Ach, i znajdziecie w niej także konta instagramowe dziewczyn, które kochają siebie i swoje ciała. I zarażają tą miłością. 


Na małym ekranie



Niepowstrzymane, Netflix


Dziewczyny z Meksyku pokazują, co to #girlpower! Przyznam się Wam, że mam problemy ze wszystkimi hiszpańskimi seriami (Dom z Papieru, Szkoła dla Elit) bo zamiast oczekiwanej przeze mnie akcji, zazwyczaj dostaję jakieś wydumane love story. Szczególnie zmęczyło mnie to w DzP, gdzie zamiast okradać mennice, ludzie się zakochują. SIC! Ta meksykańska opowieść, to fantastyczna odtrutka!

Nasze bohaterki miewają humory, czasem ma się ich dość, czasem wkurzają. Ale pokazują, czym jest siostrzeństwo. Bez lukru, bez cukru, bez nieuzasadnionych porywów serca (jak już, to poddają się porywom ciała!). To fajny, słodko-gorzki feministyczny serial, który jednocześnie rozkochuje nas w przepięknym Meksyku. 


A Million Little Things, szukaj online


Pisałam Wam na story, ale powtórzę jeszcze raz – dla poszukiwaczy obyczajowych dram z wielkimi twistami, w rodzaju This is Us, będzie jak znalazł. To ten typ serialu, który wciąga jak szalony i niemal każdy odcinek zawija fabułę jeszcze mocniej. Historia grupy przyjaciół, która rozpoczyna się od samobójczej śmierci jednego z nich, daje dużo nadziei, ale i trzyma w przyjemnym napięciu. W tym momencie trwa drugi sezon. Prawie na 100% pochłoniecie go w jeden weekend. 


The Sinner, Netflix


Mroczny serial, który w tym momencie ma już dwa sezony. Łączy je jeden detektyw (dość ekscentryczny, z trudną przeszłością), bardzo nieprzewidywalne śledztwa, bohaterowie drugoplanowi z bardzo ciekawymi doświadczeniami. Jeśli lubicie kryminały z dreszczykiem – bardzo polecam, to coś w stylu pierwszego sezonu Detektywa.

Ja po pierwszej serii doceniłam Jessicę Biel, która wcześniej była dla mnie wyłącznie nijaką aktorką z serialu o idealnej rodzinie pastora (ktoś pamięta Seven Heaven?).


Czas na show



Love is blind, Netflix


Teraz muszę się przyznać, że to show obejrzałam prawie 3 tygodnie temu i milczałam jak zaklęta, bo wstyd było mi się przyznać, że dałam się wciągnąć w taką „sieczkę”. Ale skoro wiele osób zrobiło już coming out i spokojnie mogę się przyznawać, to proszę bardzo… Amerykańskie reality show, w którym ludzie decydują się na narzeczeństwo, wcześniej wyłącznie ze sobą rozmawiając przez ścianę, brzmi jak idiotyzm. Jednak poczułam, że coś mnie omija, kiedy BuzzFeed, co kilka godzin dostarczał kolejną porcję memów i dram o uczestnikach LiB. No i wsiąknęłam!

A tam faktycznie dzieje się, oj dzieje. I niestety – trudno się oderwać. Więc jeśli życzycie sobie prawdziwego odmóżdżenia, które aż Was zażenuje, zalecam.


Next in Fashion / Modni i modniejsi, Netflix


Dla równowagi, teraz polecę reality show na wysokim poziomie, o modzie, wprost z Wielkiej Brytanii. A tam naprawdę utalentowani ludzie, którzy znają się na swoim fachu, ale i szyciu, i trendach. Żadnych nieuzasadnionych dram, a wyłącznie różnorodne krawiectwo, inspirujące projekty i zabawni prowadzący – Tan (znacie go z Queer Eye) oraz Alexa Chang (brytyjska it girl).

Serię połknęłam w dwa dni i byłam zachwycona tym, jak zdolni ludzie walczą o swoje marzenia. Ach, i profesjonalizm samego programu jest nie do przecenienia – studio, magazyn z materiałami, modele i goście. Perełka.


Magicy Makijażu / Glow Up, Netflix


I jeszcze jedne brytyjski program, tym razem poszukujący mistrza makijażu. I już Wam na dzień dobry powiem, że mimo fantastycznych zadań, ciekawych modeli, fajnego jury, to jednak nie czułam się tak olśniona jak przy modowym show. Nie wiem z czego to wynika, ale talent projektantów mnie onieśmielił, a w tym wypadku – umiarkowanie. Może dlatego, że na co dzień oglądam mnóstwo utalentowanych artystów makijażystów?

Tak czy siak – rozrywka nadal bardzo przyjemna, a techniki makijażu jakie prezentują uczestnicy są fajne do podpatrzenia.


Na ten weekend, to na tyle. Życzę Wam wszystkim spokoju, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x