Rihanna, Jeffree, a może Kylie? Sprawdzamy kosmetyczne hity z Ameryki i nie tylko!

Nie ma co ukrywać – gwiazdy i celebryci opanowali rynek kosmetyczny. Co chwila dowiadujemy się, że kolejna aktorka czy piosenkarka wypuszcza swoje linie kosmetyków. Nie ma się, co dziwić – makijaż w czasie insta stał się dochodowym biznesiem. A jeśli twarzą kosmetyków jest ktoś, o kim nawet newsy, sprzedają się jak świeże bułeczki, to wszystko się zgadza.


Biorę dziś na tapetę trzy produkty spod gwiazdorskich skrzydeł. Ale żeby stworzyć full makeup pięknym smoky eye, pokusiłam się o dołożenie kilku kosmetycznych nowości.



Fenty Beauty, Snap Shadows Deep Neutrals, do kupienia tutaj w cenie 109 zł.


Wiecie, że jeste, fanką Riri. Uwielbiam jej styl, wyczekuje nowej płyty bo ANTI była doskonałą rozrywką. Obie cenimy w marce Fenty Beauty nieustępliwość, jeśli chodzi o inkluzywność. To właśnie marka Riri, jako jedna z pierwszych, wprowadziła na rynek ogormną gamę kolorystyczną podkładów, dbając o to, by nikt nie czuł się pominięty.

Całkiem niedawno pojawiły się w ofercie Fenty malutkie, poręczne paletki z sześcioma cieniami, tzw. Snap Shadows. Palety te można ze sobą łączyć, przez co prosto z nimi podróżować. Mamy do wyboru aż osiem wersji paletek, a ja dzisiaj pokazuję Wam Deep Neutrals. A na końcu wpisu podpowiadam, gdzie znaleźć przepis na smoky, które zmalowałam.

I na dzień dobry mówię, że jeśli poszukujecie ciepłych odcieni o świetnej jakości – jesteście w domu. Cztery kolory matowe, to kakaowy brąz (Nudy Booty), ceglasty (Fiya Freak), bordowy brąz (Shots Fired) oraz czekolady brąz (No Fudge Given) pozwalają z łatwością wykonać bardzo seksowne, głębokie smoky. Ale to nie wszystko – używając wyłącznie odcienia kakowego i czekoladowego, zrobimy ramę do szybkiego dzienniaczka. Praca z cieniami to frajda.

Dwa kolory metaliczne to brzoskwinia z różowymi drobinami (Heaven Cent) oraz głęboki brąz (Smash or Pass), które bardzo ładnie błyszczą, komplementując każdy kolor tęczówki. Ktoś powie – brakuje jasnego koloru w kącik oka. A ja na to – wystarczy rozświetlacz. W cenie 109 zł dostajecie 6g produktu i lekkie, eleganckie opakowanie.


PUR Cosmetics, 4-IN-1 LOVE YOUR SELFIE™ LONGWEAR FOUNDATION & CONCEALER, do kupienia tutaj w cenie 184zł


Co to jest za podkład! Jeżeli szukacie czegoś, co sprawia, że nasza twarz to perfekcyjne płótno do stworzenia makijażu – to właśnie jest Love You Selfie. Bo nie tylko podkład, ale i korektor, i powiadam Wam – nie potrzebujecie dokładać dodatkowego produktu, by ukryć niedoskonałości. Jak widać na fotkach – buzia wygląda jak z obrazka, przy czym skóra nie jest obciążona, produkt pracuje, wygląda bardzo naturalnie cały dzień.

Jak to zwykle bywa w kosmetykach PUR – dobre składniki (żeń-szeń, olejki, zielona herbata, kwasy owocowe), a także ogromny wybór kolorów sprawiają, że fluid stał się wielkim hitem w USA.

A ja dodam od siebie, że noszę go bez pudru i nie gromadzi się w załamaniach skóry. Jest też ekonomiczny – pół pompki wystarczy, by wykonać pełen makijaż twarzy.


Benefit, Professional Hydrate Base, do kupienia tutaj w cenie 72zł (mins)


Bazy Porefessional Benefit dobrze znamy, używamy od lat. Powiem Wam tak – skóra potraktowana nowym primerem nawilżającym jest dokładnie tak samo wygładzona, jak była przy użyciu zielonego (pierwszego) primera Benka. Ale…!

Wersja Hydrate pozostawia po roztarciu przyjemnie wilgotną skórę. A w ciągu dnia miałam wrażenie, że mniej się świeciłam po stronie z bazą nawilżającą (robiłam test pół na pół). Bazę testowałam z kilkoma podkładami, a także nosząc ją solo, by tylko wygładzić pory. Z moich doświadczeń wynika również, że im bardziej nawilżam skórę w strefie T, tym mniej martwię się o jej wyświecanie. Także dziękuję chwilowo za matowe wykończenia, chętnie poeksperymentuje jeszcze z primerem Hydrate.


Kylie Cosmetics, Lip Kit w kolorze Koko K, kupiony w USA


Było miło i słodko, to teraz będzie wielki zawód. Niestety, kultowy zestaw od Kylie absolutnie nie spełnił moich oczekiwań. Zawzięłam się i kupiłam podczas wizyty w LA odcień Koko K, który jest najchłodniejszym z możliwych kolorów w ofercie Jennerki. Znacie mnie, wiecie co dla mnie oznacza chłodny kolor. No nie to, co widzicie na wargach. Odcień totalnie nietrafiony i jednocześnie wiem, że w asortymencie Kylie nie znajdę nic w moim stylu.

Ale żeby tylko to było problemem. Niestety, formuła szminek Kylie (a przynajmniej Koko K) wcale nie jest komfortowa, usta zamieniają się w rodzynka w trybie ekspresowym. Na rynku jest trylion szminek w płynie, w znacznie lepszych cenach i lepiej sprawdzających się na ustach.

Od góry swatche różu PUPA, Lip Kit od Kylie oraz błyszczyk Jeffree Star.

Dobre słowo dla konturówki – idealnie miękka, łatwo się nią rysuje, zdecydowanie jasny elementem tego „Lip kitu”.


Jeffree Star, The Gloss w kolorze Shockwave do kupienia tutaj w cenie 89,9zł


Musimy pomówić o opakowaniu, bo tutaj nie ma co ukrywać – jest spektakularnie pięknie. Wygląda jak różdżka Czarodziejki z Księżyca, jak mały klejnocik. To oczywiście sprawia, że wszystkie sroczki chcą wiedzieć, jak się sprawuje błyszczyk, bo wiecie…

Ilona kpiła gloss JS z serii Conspiracy i jest nim zawiedziona, a dokładnie obrzydliwym zapachem. Tutaj jest pięknie – słodki budyń, który po nałożeniu na usta, znika.

Na Lip Kit od Kylie nałożyłam błyszczyk Jeffree.

Kolor Shockwave to brzoskwinka, w której zatopione są wielobarwne drobiny – różowe i srebrne. Niestety, nie jestem w stanie pokazać Wam tego na zdjęciu, ale na wargach, na żywo, widać grę kolorów. Formuła błyszczyku jest bliska temu, co znamy i lubimy w Fenty Beauty  – jest błysk, ale bez nieprzyjemnej lepkości. Dodatkowo, kiedy błyszczyk się zje, nasze wargi nadal otula komfortowa, nawilżająca kołderka. Polecam!


Diego dalla Palma, My Toy Boy Mascara do kupienia tutaj w cenie 69zł


Ja się zakochałam! I tak, to jest mój zdecydowany Toy Boy, w zabawnym, ale poręcznym opakowaniu. Uwielbiam grube szczoteczki, które jednym ruchem robią wachlarz czarnych rzęs. Bardzo drażni mnie, kiedy muszę wielokrotnie przeczesywać włoski, by dostały grubości i koloru. Tutaj mam piękny efekt – raz, dwa.

Ale, żeby być z Wami całkiem szczerą – wiem, że Ilona nie widzi aż takich rezultatów i dla niej jest to produkt najzwyczajniejszy na świecie, bez fajerwerków. Jednakże ona szuka dobrego wydłużenia, a ja wydłużać nie muszę, a stawiam na pogrubienie i turbo czerń.


PUPA, róż Glamourose at First Blush do kupienia tutaj w cenie 69zł


Róż w pięknym, brzoskwiniowo – różowym odcieniu, który zaskakuje swoją formułą. Jest cudownie kremowy, ale po nałożeniu na buzię zamienia się w puder. Nie robi plam, pięknie stapia się ze skórą, niezależnie czy macie na sobie produkty wyłącznie kremowe, czy już zdążyliście nałożyć rozświetlacz czy pudrowy kontur.

Nakładam go pędzlem, jak i palcami czy gąbeczką. Wszystkie metody się świetnie sprawdzają, a rumieniec jest naturalny i dziewczęcy.


PS: Makijaż robiłam z tutorialem Ani Kubicy z MAC Crew. Ania, krok po kroku, opowiada i pokazuje jak osiągnąć efekt przydymionego oka. Tutek znajdziecie w zapisanych relacjach pod hasłem MAC CREW na insta maccosmeticspoland.

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x