Hity i kity października 2018!

Bez zbędnych wstępów przechodzę do kosmetycznego podsumowania miesiąca. Pokazuję Wam te cudeńka, które nie zmieściły się w innych wpisach, a sięgałam po nie najczęściej.


Jest trochę świetnych produktów, ale i trzy kosmetyki, które zupełnie się u mnie nie sprawdziły.



Erborian CC Red Correct
165zł za 45ml do kupienia tutaj


Oto rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie mają zbyt wiele czasu, lubią naturalny makijaż lub ich skóra skłonna jest do zaczerwienień. CC Red Correct od Erborian to zielony krem, który po po zetknięciu ze skórą zmienia barwę na naturalny, beżowy odcień. Dość jasny, co chyba cechuje wszystkie tego typu produkty azjatyckiego pochodzenia.

Zdecydowanie potrzeba odrobiny pudru matującego na strefę T, ale poza tym cera wygląda promiennie, zdrowo i świeżo. U mnie świetnie sprawdza się z bazą wygładzającą i niwelującą widoczność porów. Z korektorem i pudrem tworzą trio, które naturalnie i zdrowo wygląda w ciągu dnia. Zaczerwienienia są ładnie ukryte, a składniki pielęgnujące to dodatkowe plusy!


Deborah Dress Me Perfect Loose Powder
25g za ok. 45 zł


Oto odkrycie! Świetny puder, który możecie użyć zarówno do zmatowienia makijażu, jak i zapiekania, czy poprawek w ciągu dnia. Jest mięciutki, świetnie zmielony i nie bieli twarzy.

Mam kolor 02, a w ofercie marki dostępny jest również w wersji transparentnej. Dla niego zamieniłam drogich kolegów i cieszę się, że w cenie drogeryjnej możemy znaleźć fajny, wielozadaniowy puder o nieobciążającej formule.


Tune Wetlight Skin Illuminator
8g za 34,99zł do kupienia tutaj 


Kocham go z wielu powodów i jednym z nich jest jego rodowód. Bo wiecie, że Tune to polska marka, stworzona przez młodziutką i zdolną Martę? Z miłości do makijażu! To ona dba o szczegóły, formuły kolory i oprawę wszystkich produktów. A rozświetlacz ten jest niezwykły.

Na samej górze rozświetlacz Tune w zestawieniu z rozświetlaczami Sinskin oraz Fenty Beauty. Petarda!

W dotyku jest jakby mokry, bardzo maślany i niesłychanie mocno rozświetlający. To blask, który staje w konkury z Beccą i nie ustępuje jej na krok. W dodatku ten kolor! Złoto-szampańki, bardzo elegancki i luksusowy – coś, co wiemy, że kochacie i najczęściej właśnie o tego typu rozświetlacze pytacie i nas. Zwłaszcza, kiedy mają tak cudowne wykończenie na skórze – pięknej, błyszczącej tafli.


Loreal Les Chocolats Lipstick
do kupienia za ok. 28zł na ekobieca.pl


Będę jak zdarta płyta, bo o tych pomadkach Loreal wspomiałam na instagramie kilkukrotnie, podobnie jak Ilona. Oto miłość od pierwszego użycia, i to na dodatek o smaku czekolady.

Dwa kolory, które podbiły moje serducho i usta, to Candyman (chłodny różowy) oraz Box of Chocolats (zgaszony trupi nude).  Formuła szminek jest niezwykła – dość lepka, nie zastyga do mocnego matu. To sprawia, ze są bardzo komfortowe na ustach i nawet jak się delikatnie zjadają, to z łatwością można poprawić kolor. Fanki czekolady – łapcie je!


Artdeco High Precision Liquid Liner
0,55ml za 84,99zł do kupienia na Douglas.pl


Super czarny, bardzo precyzyjny, matowy! Oto liner w pędzelku o jakim marzymy wszystkie. I jeśli nadal szukacie ideału – mam świetną, bardzo niedocenioną propozycję od Artdeco.

Prywatnie uwielbiam właśnie robienie kresek pędzelkami w pisaku, więc zawsze z radochą testuję kolejne linery. Jakże się ucieszyłam, że ten od Artdeco radzi sobie na brokacie, metalicznych cieniach i jest w stanie nienaruszonym przetrwać drzemkę. Polubicie go, gwarantuję!


Anastasia Beverly Hills Clear Brow Gel
109zł do kupienia tutaj


Zacznę od minusu – bardzo intensywny, dość sztuczny zapach. Odczuwalny podczas aplikacji, ale szczęśliwie znika, kiedy żel zastyga na włoskach. Bo pięknie sobie z nimi radzi, więc byłaby szkoda, gdyby zapach przekreślił wszystko.

Włoski są utwardzone, ujarzmione, zaczesane zgodnie z takim kierunkiem i fantazją, na jakie im pozwolimy. A jestem dobrym przykładem do testowania podobnych produktów bo mam bujne i gęste brwi, które lubię (i musze!) traktować żelem. Super, że mamy do czynienia z produktem wegańskim i cruelty free. Jeśli poszukujecie czegoś, co układa brwi, jak najtrwalszy lakier do włosów – warto spróbować.


Deborah 24 Ore Instant Maxi Volume
cena ok. 40zł


Piękne, luksusowe opakowanie w złotym kolorze to ozdoba kosmetyczki! W duecie z klasyczną szczoteczką (nie jest ona silikonowa) sprawiają, że mamy rzęsy do nieba! I to w czarnym kolorze.

Nie zauważyłam osypywania, ale za to włoski były podkręcone, mocno wydłużone, bardzo ładnie rozdzielone. Jedyny minus to aplikacja- ja każdorazowo brudzę sobie górną powiekę. Ale efekt, jaki daje tusz, całkowicie rozgrzesza maskarę Deborah.


A o to i bublozaury!


I na pierwszy ogień hicior i produkt pożądany – płynna pomadka Anastasia Beverly Hills w kolorze Crush. I teraz, co ciekawe, przeczytajcie recenzję Ilony sprzed ponad dwóch lat, w której wychwala go niesamowicie! Jestem ciekawa, czy dzisiaj miałaby podobne wrażenia, kiedy przez jej (i moje) wargi w międzyczasie przeszło kilkaset matowych, zastygających szminek.

U mnie, niestety, formuła zupełnie się nie sprawdza. Wargi są suche jak rodzynki, czuję szminkę na ustach, dosłownie – męczę się z nią i zaledwie po kilkunastu minutach po aplikacji marzę o balsamie, błyszczyku lub zmyciu pomadki. Ciekawe, czy to kwestia już „przystarawej” formuły, czy faktycznie osobistych upodobań?

Podkład Revolution Pro Full Cover Camouflage to niestety u mnie również niewypał, choć w poście z nowościami marki PRO znajdziecie inny podkład, który jest prawdziwą perełką! Ciężka formuła, bardzo mocne krycie (maska!), widoczność i odczuwalność na skórze sprawiają, że to naprawdę produkt do sesji zdjęciowych czy na plany filmowe. Choć uważam, że z łatwością znajdziemy fluidy pro, o lżejszych formułach. Nie polecam.

I na koniec jeszcze korektor Bourjois Blur the Lines – w sztyfcie, bardzo kremowy i gęsty. Nałożony pod oko, jak sugeruje producent, robi prawdziwą tragedię! Waży się, podkreśla zmarszczki (nawet tych, których nie ma!), roluje się i wygląda ciężko. Choć kryje, to chyba wolę cienie, niż bałagan, jaki tworzy. Jednakże! Nieźle sprawdza się do zakrywania krostek – i tak zamierzam go spożytkować.


A jakie hity macie w tym miesiącu Wy?


Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x