Manirouge, czyli naklejka jak hybryda!

Wiecie, że testowanie nowości, to coś co Blessy lubią najbardziej. Długo nie trzeba było czekać, by na łamach bloga pojawiła się recenzja termicznych naklejek do paznokci Manirouge.

Czym są? Alternatywą dla klasycznych lakierów do paznokci, jednodniowych naklejek i oczywiście lakierów hybrydowych. Z każdą z tych metod mają wiele wspólnego, ale łączą zastosowania wszystkich.


Jeśli jesteście ciekawe, czy można ozdobić paznokcie
tak szybko jak zwykłym lakierem, tak unikalne jakbyśmy
zrobiły kalkomanię, i trwale, jak hybrydą,
to zapraszam na wpis.



Pierwsze kroki


Jeśli poszukujecie unikalnych wzorów, a nie potraficie samodzielnie tworzyć sweterków, warkoczyków czy innych misternych zdobień na płytce paznokcia, to Manirouge będzie dobrym rozwiązaniem. W asortymencie znajdziemy ponad 200 wzorów; od jednobarwnych naklejek, po zabawne, komiksowe i modowe „aranżacje”. Naklejki możecie nosić na wszystkich paznokciach, ale również ozdabiając tylko wybrane płytki. Czyli jako tzw. smaczek.

Do stworzenia mani potrzebowałam:

  • wybranego wzoru,
  • klasycznego cleasnera,
  • nożyczek,
  • kopytka i radełka ,
  • polerki
  • urządzenia do podgrzewania naklejek.

Zestaw naklejek kosztuje 24,9zł i wystarcza na dwie aplikacje na obu dłoniach.

Zaczęłam od przygotowania paznokci, niemal identycznie jakbyśmy robiły bazę dla hybryd. Piłujemy, odciągamy skórki, odtłuszczamy płytkę, polerujemy ją niemal na błysk (i tutaj różnica – do hybryd mocno matowimy) i wybieramy rozmiar naklejki do wielkości paznokcia.

W tym momencie wiem, że przy pierwszych próbach lepiej wybrać nieco węższy wzorek, by bez trudu umieścić go na paznokciu.

Naklejkę przycinamy do połowy, łapiemy przy pomocy kopytka (lub palców), rozgrzewamy przykładając do podgrzewacza i aplikujemy na paznokieć. Mocno dociskamy i wygładzamy powierzchnię. Nadmiar naklejki odcinamy i wyrównujemy kształt przy pomocy polerki. Gotowy paznokieć raz jeszcze przystawiamy do podgrzewacza.


Praktyka dla mistrza


Czy już przy pierwszej aplikacji stworzymy idealne mani? Nie sądzę! Mnie udało się osiągnąć satysfakcjonujący wynik przy trzecim razie. Na szczęście w zestawie dostajemy naklejki „próbne”, których ilość bez trudu wystarczy, by nabrać wprawy.

Przede wszystkim zauważyłam, że 5-6 sekund to czasem za mało dla podgrzewacza. Naklejka musi nabrać ciepła, jakby trochę się kurczyć, wówczas jest gotowa do aplikacji. Pięknie się klei, nie powstają żadne wybrzuszenia powietrza. Wówczas nawet jak się pomylimy, i nie nałożymy jej precyzyjnie, możemy ją zdjąć i jeszcze raz dopasować do kształtu naszej płytki.

Co fantastyczne – naklejki schodzą z paznokcia bajecznie prosto; wystarczy kilka kropel oliwki (albo oleju koksowego) i po chwili, bez trudu (i ubytków!) ściągamy je przy pomocy radełka.


A jak się noszą?


Dobrze zaaplikowane i wypiłowane zachowują się jak hybrydy. Nie tylko przyciągają wzrok, ale absolutnie nic się z nimi nie dzieje. Możemy je nosić nawet do dwóch tygodni! Kąpiele, mycie naczyń czy wielkie porządki są im nie straszne.

Zauważyłam, że przy kolejnej aplikacji naklejek poszło mi zdecydowanie szybciej; już wiem, która wielkość będzie dobra, jak mocno mam rozgrzać naklejkę, jak najszybciej ją nakleję – u mnie najlepiej sprawdzają się palce, niekoniecznie kopytko czy patyczek. Pierwsza pełna i satysfakcjonująca aplikacja zajęła mi 35 minut. Biorąc pod uwagę skomplikowanie wzoru, żadna z innych metod nie jest konkurencją.


Komu polecam?


Przede wszystkim dziewczynom, które nie potrafią tworzyć precyzyjnych i modowych wzorków. Każda z nas ma czasem ochotę na szaleństwo, a niekoniecznie umiejętności. Prawda?

To również alternatywa dla hybryd, jeśli akurat nie mamy tyle czasu lub… jesteśmy uczulone na lakiery hybrydowe. Wówczas nie widzę konkurencji na rynku, jeśli chodzi o trwałość i unikalność wzorów.

No i dla wszystkich tych, co cenią sobie czas. Co prawda, by zaoszczędzić musimy wpierw nieco potrenować, ale finalnie zyskujemy naprawdę fantazyjne wzory.

  • Jestem za leniwa na takie rozwiązania 🙂 ale pomysł dla cierpliwych – ciekawy

    • Milena Paciorak

      Też się obawiałam, że z moim brakiem precyzyj i cierpliwości, moze być trudno.Ale jak za 3 razem poszło tak prędko, i wzór jest spoko, to uznałam, że warto kombinować. No i na imprezy tematyczne – idealne:D

  • Wyglada to bardzo ciekawie 😀

    • Milena Paciorak

      super wzroki:D jak ma się ochotę na coś szalonego, a nie ma talentu – proszę bardzo:DDDDD

  • Intrygujące są te naklejki, a efekt końcowy jest przecudny! 🙂

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x