Siedem super błyszczyków, które pokochasz jak my!

Kto uwierzy, że przyjdą czasy, kiedy matowa szminka nie będzie kręcić mnie tak bardzo jak błyszczące usta? Nadeszły! Więc spieszę do Was z siedmioma wspaniałymi błyszczykami, które od kilku miesięcy nieustannie lądują na moich wargach.


Są propozycje z drogerii, są nieco droższe opcje. Czyli dla każdego coś dobrego! Gotowi na szalony #LipGlossNight?



Fenty Beauty, Gloss Bomb, kolor Fussy
9ml za 75zł do kupienia tutaj


Pewnie się spodziewaliście, że ten ranking nie byłby pełen, gdyby nie pojawił się Gloss Bomb od Riri. Więc jest jako pierwszy! A my mamy wszystkie jego kolory i każdy kochamy szalenie. Fu$$y jest sexy, lekko różowy, mocno błyszczący i na moich ustach trwały.

A nawet jak znika, to nie przesusza warg i nie potrzebują one natychmiastowego reanimowania kolejną warstwą produktu. Błyszczyk jest pyszny, mocno skrzący się, a design sprawia, że mamy ochotę sięgać po niego do torebki.


Sephora, Lip Gloss Holographic, Moonlight Trip
7,5ml za 35zł do kupienia tutaj


To nowość w rodzinie Sephora, która szybko pobiła moje serducho przez naprawdę wyrazistą taflę holo. Tutaj nie ma niedomówień i na wargach pojawia się gruba, widoczna warstwa produktu o fioletowym tonie i mocno skrzących się mikrodrobinkach.

Jeśli jesteście fankami takiego efektu – pokochacie go! Próbowałam sporej ilości błyszczyków i topperów inspirowanych efektem holo i jednorożcami, ale ten jest najbardziej wyrazisty, a przy okazji niezwykle komfortowy i niewyczuwalny na ustach. Choć ma delikatny smaczek (kojarzy mi się z Vibovitem!).


Hean Glow Star, kolor 03 Milky Rose
7,5 ml za 16,9zł do kupienia na cocolita.pl


To jest błyszczyk, który ma najbardziej widoczną bazę koloru i mogłabym nazwać go błyszczącą, kremową szminką z aplikatorem. Ładnie sunie po ustach, aplikuje się intuicyjnie (i nie wylewa się poza kontur), ale przez wyrazisty kolor wymaga od nas speelingowanych warg, bo potrafi podkreślić suchość i skórki.

Jest stosunkowo trwały, nie lepki, ale za to ma najmniejszą dawkę błysku w zestawieniu. Co wcale nie jest wadą! Bo nie każdego dnia mamy ochotę na gloss rodem z insta! A olejki i wosk sprawiają, że jest przyjemny w noszeniu.


Revolution, Lip Topper, kolor Luxurious
4,5ml za 15zł do kupienia na cocolita.pl


Wizualnie chyba nie muszę Wam tłumaczyć, do której designu nawiązuje błyszczyk Revolution. Cóż, jeśli nie stać Was na Fenty to… Niekoniecznie polecam akurat ten wybór. Dlaczego? Bo błyszczyk Luxurious przebija ilością brokatowych drobin każdy produkt z dzisiejszego zestawienia. Nie bez powodu nazywamy jest topperem i właśnie na szminkach nabiera efektu wow.

Oczywiście możemy nosić go na wargach samodzielnie i także robi spory efekt, ale za to nie jest zbyt trwały. Nie szkodzi, kosztuje grosze. A za ten blask, lekką  nieklejącą się formułę zasługuje na oklaski!



Huda Beauty, Lip Strobe, kolor Mystical
4ml za 89zł do kupienia tutaj


Jak to u Hudy – wszystkiego mamy więcej. Więcej metalicznego blasku, więcej koloru w jednym produkcie (ach, jak on się mieni!) i jeszcze więcej budyniowego smaku. Ja pokochałam go właśnie za te wielowymiarowe drobiny, które opalizują na niezliczoną ilość kolorów (fiolety, złoto, róż, błękit).

Jest naprawdę bardzo trwały, i choć wiadomo, że nie wytrzyma obiadu, to z powodzeniem przeżyje np. imprezę z drinkami. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób barwa może być troszkę zbyt odważna, ale zapewniam – do makijażu z brązach będzie wisienką na torcie.


Deborah, Super Gloss, kolor 03
5,3g za 34,99zł


Widoczna, mleczno-różowa barwa sprawia, że ten błyszczyk to nie tylko wyraźny blask, ale i naturalny, twarzowy kolor. Pasuje do wszystkich makijaży, jest prosty w aplikacji, ale dość wyrazisty w smaku. Czujemy go na wargach – aromat kwiatowy, przyjemny.

To błyszczyk, który nie klei się, nie roluje, nie zbiera nieestetycznie w kącikach. I bardzo równomiernie się zjada. Nie jest jakimś killerem trwałości, ale efekt powiększonych warg gwarantuje przyjemność noszenia.


Rimmel, Oh My Gloss, kolor 160 Stay My Rose
6,5 ml za 24,99zł do kupienia w Rossmannie


Abolustna bomba! Lekki, jakby o żelowo-olejkowej konsytencji, bardzo nawilżający i z wielką mocą błyszczenia. Według mnie z całej siódemki najbardziej wpływa na poprawę kondycji warg. Subtelny kolor (bardzo blady róż, niemal niezauważalny), naprawdę niezła trwałość, w składzie witamina E, olejek arganowy sprawia, że chce się go mieć w torebce.

Co jeszcze na plus? Oczywiście dobra cena i brak jakiegokolwiek klejenia się ust. Hicior z drogerii, po który warto biec czym prędzej. Według mnie to niezły odpowiednik glossu od Fenty Beauty.


I który błyszczyk jest Waszym faworytem?


Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x