Bubel alert! Uważaj na Tattoo Brow Maybelline.

Kiedy patrzę na swoje brwi po zastosowaniu Tattoo Brow, chcę nad nimi zapłakać. Biedne brwi. Co ja wam najlepszego zrobiłam…


Mybelline, co ja Wam takiego zrobiłam, że pokaraliście mnie pomarańczowymi brwiami?
I jeszcze obiecujecie, że będę je nosić aż 3 dni!



Tatoo Brow – co to jest?

W skrócie – alternatywa dla henny. Zastygająca maseczka do brwi w aplikatorze z pędzelkiem, która stopniowo zabarwia je na ciemniejszy kolor. Działa jak henna, ale ma żelową formułę (zasychającą, jak maska peel off) gotową do użycia (nic nie trzeba mieszać, nie dodaje się wody utlenionej itp.). Występuje w 3 kolorach: light brown, medium oraz dark brown. Cena produktu jest wysoka – w Rossmannach kosztuje 52,99 zł, w drogeriach internetowych ok. 30 zł. Swój egzemplarz kupiłam za ok. 25 zł podczas ostatniej promocji -55% w Rossmann.


Instrukcja użycia

Aplikacja nie jest skomplikowana. Producent na opakowaniu podaje, by pokryć brwi preparatem (aplikator-pędzlek podobny do tego z błyszczyków Bourjois) na 20 minut, 2 godziny albo zostawić na noc. W zależności od czasu przetrzymywania żelu (meseczki?) na brwiach możemy oczekiwać efektu, który trwa od 1 do 3 dni.


Efekt

To, co mogę zaznaczyć Tattoo Brow na plus to fakt, że naprawdę barwi brwi i że, zgodnie z obietnicami, efekt stopniuje się w zależności od czasu trzymania produktu. I to by było na tyle zalet. Jego absolutnie największą wadą jest kolor (oceniam light brown), który nadaje brwiom: rudy. Ale jest jeszcze gorzej.

Tatoo Brow farbuje nie tylko brwi, ale przede wszystkim skórę pod brwiami. I tu już nie ma mowy o rudości czy jasnym brązie. Skóra jest po prostu pomarańczowa. Wygląda to okropnie! I o ile po pozostawieniu produktu przez 20 minut efekt był delikatny i dało się go zamaskować makijażem, to po zostawieniu Tattoo Brow na noc, skóra jest bardzo mocno zafarbowana. Nie da się tego niczym domyć – nie pomógł nawet peeling enzymatyczny. Brwi są rude, skóra pomarańczowa.


Czy warto kupić?

O jak bardzo nie warto! Pomijając kwestię koloru (z tego co czytałam w sieci, kolor najciemniejszy jest ok – ale to opcja dla brunetek), naprawdę nie rozumiem, w jaki sposób ten produkt miałby zastąpić hennę. Zwykłą polską hennę brązową z Delii, która kosztuje 4 zł, wygląda naturalnie, a jej aplikacja i zmycie to tylko 10 minut. Nie trzeba chodzić z twarzą aliena przez 2 godziny, nie trzeba spać w masce na brwiach, cały czas jest pełna kontrola nad stopniem przyciemnienia brwi. I efekt trwa dłużej, niż 3 dni.


Tatoo Brow zszokowało mnie brzydkim efektem, ale i zdenerwowało wysoką ceną i kłopotliwym sposobem użytkowania.
A jakie są Wasze doświadczenia z tym produktem?


 

  • no, ale jak że ruda? no bez seeeensu…szkoda, bo fajna alternatywa by była jeśli faktycznie barwi skórę, bo mi henna średnio skórę łapie, a wolałabym żeby łapało 🙂 ja mam ciemne to mogłabym spróbować, ale to chyba wolę sobie hennę strzelić co 2 tygodnie czy tam co tydzień niż spać i chłopa straszyć 😀 hahah

  • Ja rowniez wybieram Henne 😉 Dziekuje za ostrzezenie 😉

  • Anna

    Przynajmniej na zdjęciu nie wygląda to tragicznie.
    Może to wersja 2w1z samoopalaczem 😉

  • Na szczęście nie miałam, ale efekt faktycznie fatalny… Na co dzień używam produktów „doraźnych” do malowania (cienie, pomada, kredki, żele barwiące…), a jak mam więcej czasu, to sięgam po hennę Refectocil, świetna jest <3

  • Nie używałam tego kosmetyku, ale też nie miałam w planie kupować. Wolę zwykłą hennę. Poza tym widać, że nie warto inwestować w ten produkt 🙂

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x