Zrezygnowałam z podkładu na 30 dni. Czy poprawi się cera? Jak się maluję? Dołącz do wyzwania #BezPodkladu

Tak jak zapowiadałam na Instagramie, od 1 września nie noszę podkładu. Zamierzam przez 30 dni nie nałożyć na siebie ani grama fluidu, nawet lekko kryjącego. Dlaczego? Powody są dwa. Chcę sprawdzić, czy moja cera będzie przez to zdrowsza (przestanie się zapychać). Drugi podwód to… samoocena.


Chcę sprawdzić, czy potrafię, a potem pokazać i Wam, że NIE MUSIMY ukrywać swojej twarzy pod warstwą kryjących fluidów.

Wbrew modzie z Instagrama, wbrew presji perfekcyjnej skóry.


Czy uda mi się w tym miesiącu przestać ukrywać twarzy pod warstwą podkładu?

Podkładowe Polki

Czy wiecie, że wg danych marek kosmetycznych, w Polsce sprzedaje się najwięcej podkładów i maskar? Dane statystyczne potwierdzają, jak ważny jest dla nas dobry fluid na twarzy. I nie ma w tym nic złego, póki nie zaczynamy czuć presji noszenia podkładu zawsze. Czy mamy na to ochotę czy nie. Trzy minuty na Instagramie czy YouTube sprawiają, że człowiek bez tapety czuje się nie tylko jakiś taki goły, ale też gorszy. Mniej ładny, mniej wyjściowy, mniej do ludzi.

Podkład to też przyzwyczajenie. Etap w makijażu, który jakoś trudno pominąć. Bo na wygładzonej, ujednoliconej buzi lepiej prezentują się cienie, pudry. Nic nie odwraca uwagi od makijażu oczu czy koloru szminki. Nawet moda na makijaż z piegami polega w skrócie na dorysowaniu sobie sztucznych piegów. Ukrywamy swoją twarz, by narysować ją na nowo.

Jeszcze raz podkreślam – nie ma w tym nic złego. Dobry podkład to skarb, zwłaszcza na wielkie wyjścia albo do zdjęć. W wyzwaniu #bezpodkladu chodzi bardziej o postawienie jasnej granicy, między używaniem fluidu BO CHCĘ, a ukrywaniem twarzy BO MUSZĘ.


Bo, jeśli tego nie zrobię, będę wyglądać brzydko / staro / smutno / blado / choro / mało kobieco / nieatrakcyjnie / źle.


Alternatywy dla podkładu: koloryzujące kremy na dzień, kremy z filtrami, puder bez talku.

#BezPodkladu

Podkłady mają złą sławę. Są często obwiniane o zapychanie, wysuszanie, podrażnianie skóry. Kiepskość składów większości fluidów jest wręcz legendarna. Czy prawdziwa? Bardzo chcę się przekonać. Stąd deklaracja nie używania podkładu przez 30 dni. To wystarczająco długo by dać skórze szansę na ewentualną regenerację. I sprawdzenie, czy moje wieczne problemy z zaskórnikami czy przetłuszczaniem strefy T mają coś wspólnego z podkładami.

Wyzwanie rzucam sobie, ale mam nadzieję, że dołączy też część z Was. Nie chcę nikogo nakłaniać do wypłynięcia na szerokie wody i porzucenia fluidów od razu na cały miesiąc. Ale! Jeśli zaczniecie od jednego dnia, albo jednego dnia w tygodniu, to będzie to świetny początek.

Co Wam da dzień #bezpodkladu ? Na pewno będzie lekcją samoakceptacji. Pewnie też nowym wyzwaniem makijażowym (bo kiedy ostatnio robiłaś sobie pełen makeup bez użycia podkładu?), a mam nadzieję, że też czułym gestem w stronę własnej skóry. Tej samej, o którą za tydzień będziemy się uczyć dbać w akcji #TydzienPielegnacji (Tak! wracamy do szkoły Bless!)



Jeśli nie podkład, to co?

Bardzo zależy mi, by nie rezygnować we wrześniu z ochrony przeciwsłonecznej. Dlatego będę stosować takie kremy z filtrem, które nie bielą i pozwalają też delikatnie wyrównać koloryt buzi. Ponieważ moja cera bardzo lubi błyszczeć w ciągu dnia, będę stosować puder. Wybrałam produkt bez talku, który jest naturalny i mnie nie zapycha. Jednym z moich ulubionych kremów na dzień jest Shiseido Waso – ten krem bardzo przyda mi sie w wyzwaniu, bo to produkt zmieniający na skórze kolor z białego na lekko brzoskwiniowy. Efekt jest subtelny, ale koloryt odrobinę wyrównany. Na większe wyjścia zostawiłam sobie jeden z kremów BB. Ten z najlepszym składem.

BTW dobre składy to element, który łączy wszystkie kosmetyki, których będę używać w tym miesiącu. Bo przecież nie sztuka zastąpić podkład mocno kryjącym kremem BB (który jest BB tylko z nazwy, bo to w końcu też podkład). Jeśli mam celować w poprawę stanu cery, a tak zrobię, postaram się skórze nie przeszkadzać alkoholem, talkiem, czy nadmierną ilością silikonów.

Zamiast podkładu używam:

  • Kremu na dzień z filtrem SFP30 Shiseido Waso Color Smart Oil Free. Beztłuszczowy magiczny krem (cera mieszana), który nawilża i matuje, chroni przed słońcem, ale też mienia kolor na brzoskwiniowy sprawiając, że skóra wygląda zdrowo.
  • Filtra mineralnego NIOD Survival 30. Ma beżowy kolor i ładnie wygładza powierzchnię buzi. Daje bardzo dobrą ochronę przeciwsłoneczną. Nadaje się nawet do wrażliwej cery.
  • Bazy rozświetlającej z filtrem SFP35 Bobbi Brown Primer Plus Radiance. Niewyczuwalny filtr chemiczny, lekko różowy kolor i delikatne drobinki przydadzą się na dzień, by delikatnie rozświetlić zmęczoną cerę. I oczywiście przede wszystkim chronić ją przed słońcem.
  • Pudru sypkiego (bez talku i glutenu, za to z minerałami) PUR Translucent Loose Setting Powder. Niezbędnik dla wiecznie błyszczącej strefy T, który jednak jest zdrowszą alternetywą dla klasycznych pudrów.
  • Krem BB w poduszeczce COSRX Blemish Cover Cushion. To BB specjalnie dla cery trądzikowej, pełen wyciągów roślinnych i składników regulujących funkcje skóry.


Na INSTA (Tu) będę regularnie dawać znać, jak przebiega wyzwanie i co się dzieje z moją cerą.

Liczę też, że dołączycie do akcji #BezPodkladu i zdradzicie swoje sposoby na piękną cerę bez tapety!


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x