Gdzie szukać piękna?

Riennahera przypomniała wczoraj swój tekst sprzed prawie trzech lat, w którym zadaje bardzo proste pytanie – kiedy poczułyśmy się brzydkie? My, kobiety. Ile miałyśmy lat, kto i co było powodem, ze beztroskie pląsanie między drabinkami na placu zabaw lub na lekcjach wychowania fizycznego, zaczęło sprawiać nam przykrość. Kiedy porównywanie się do innych stało się częścią naszego istnienia?

Ja pytaniem odwracam i pytam Was – kiedy tak naprawdę (i czy kiedykolwiek) poczułyście się piękne?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pytanie to nasunęło mi się tuż po przeczytaniu tekstu Riennahery. Bo mówi się, że akceptacja przychodzi z wiekiem, z doświadczeniem. Że z pewnym momencie zaczynamy być wobec siebie bardziej pobłażliwe, lepiej czujemy się z własnym ciałem, z własnymi wadami. Z tymi, które być może mamy, i z tymi, które widzimy tylko my.
Będę szczera – czekam na ten moment, może kiedyś nadejdzie.

Bo nie pamiętam takiej chwili, by mogła powiedzieć sobie bez mrugnięcia okiem – tak, jesteś piękna. Kilogramów za dużo, centymetrów też. Włosy nie tak gęste, raczej smętnie oklapnięte lub napuszone. I nawet jeśli pomalują mnie ukochane macóweczki, to pamiętam o zbyt płaskim tyłku, za dużych cyckach, wrażliwej skórze na nogach (u mnie czerwone „kropki” nie schodzą nigdy i zawsze wyglądam jakby chwile temu depilowała się żyletką). A potem zdarzają się takie tragedie jak złamane paznokcie (bo kruche, taka uroda), niedostatecznie białe zęby, nos jak kartofelek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W mojej głowie wiecznie czają się kompleksy, które często nie pozwalają mi normalnie przechadzać się po ulicach. Pocieszcie mnie i powiedzcie, że też czujnym okiem badacie swoje odbicie w sklepowych witrynach. Że przeczesujcie włosy ręką, kiedy tylko pojawia się sposobność. Że robicie dobra minę do złej gry, i dopiero po drugim piwie w knajpie wreszcie zaczynacie obojętnieć na swoje oblicze. Że wtedy jest już jakoś lepiej, jakoś obleci.

Uwielbiam ciężkie buty na obcasach i koturnach. Wtedy czuję, ze moje nogi są zrównoważone poprzez masywność butów, i mogę założyć szorty (skądinąd moja ukochana cześć garderoby i mogłabym w nich chadzać przez dwanaście miesięcy w roku). Bo ja ciągle marzę o filigranowej figurze w stylu Kate Moss. Niebotycznie długich i bardzo szczupłych nogach, które wyglądają obłędni nawet z trampkami. O rozmiarze biustu B. O włosach do pasa.

Nocą, kiedy nie umiem zasnąć, przeglądam proponowane zdjęcia pięknych ludzi na Instagramie. Zapadam w letarg. Szczupłe talie, idealne makijaże, ciała pokryte tatuażami, włosy grube i bujne. Tak, wiem. Insta to świat „lepszych nas”. Co jednak zrobić, kiedy tak trudno uwierzyć?

Powiedzcie, czy czujecie się piękne? Gdzie tkwi sekret pewności siebie? Czy prawdziwe piękno to etap dla wtajemniczonych?

Cała stylizacja przygotowana we współpracy z Answear.com:
szorty Mango | bluzka Medicine | marynarka Mango |
botki Jeffrey Campbell | kapelusz Pepe Jeans | torebka Pepe Jeans |

Mamy też dla Was niespodziankę od Answear – 20% rabatu na ubrania i dodatki na btm.answear.com/. Ważny do końca maja.

Wpis przygotowany we współpracy z Answear

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x