Giganci do konturowania: Smashbox vs Anastasia Beverly Hills

Przed Wami, bardzo emocjonujący wieczór, prawdziwe starcie tytanów. Gigantów do konturowania! Produktów, od których huczy w sieci, które zaledwie w ciągu kilku miesięcy stały się przedmiotami pożądania polskiej blogosfery, youtuba i Was, subskrybentek i czytelniczek. Temat ciągle jest aktualny, bo konturowanie i strobing wcale nie odchodzą do lamusa. Wszystkie media społecznościowe zarzucane są filmikami i fotografiami brzydkich kaczątek, które za sprawą kilka produktów i ruchów pędzla, przeistaczają się w piękne, smukłe łabędzie. Każda z nas tak chce, prawda? I faktycznie, możemy osiągnąć niebywałe efekty w umiejętnym konturowaniu twarzy.

Winni tego cudu są dzisiaj z nami. Oba produkty doczekały się wielu recenzji, ale mało kto pokusił się o porównanie obu kosmetykówów. My spieszymy z pomocą, charakteryzujemy paletki do konturowania i mamy nadzieję, że wspólnie pomożemy Wam wybrać produkt idealny.

Do ringu stają:

  • Anastasia Beverly Hills Contour Kit, kolor: light to medium, cena.ok 40$ w USA lub 250 zł w drogeriach sprawdzających produkt do Polski
  • Smasbox #Shapematters Palette, kolor uniwersalny, cena. 299 zł, w zestawie również 9 cieni do powiek oraz produkty do brwi (więcej informacji o palecie znajdziecie w filmiku).

shape matters smashbox-anastasia beverly hills contour kit (4)

Jak one wyglądają?

W obu przypadkach mamy do czynienia z czarnymi masywnymi paletkami wykonanymi z grubej, bardzo wytrzymałej tektury. #shapematters jest większa, dlatego, ze zawiera dodatkowe kosmetyki, ale również wysokiej jakości, bardzo duże lusterko. W paletce AB nie ma lusterka, ale jest za to cieńsza i lżejsza. Ona pakowania zamykane są na magnesik.

Jak widzicie na fotografiach pudełeczka obu marek się palcują i dość mocno brudzą (a tutaj musze dodać, że były wycieranie wielokrotnie, tuż przed zdjęciami również). Za równo na zewnątrz, jak i wewnątrz. Pozostałości kosmetyków lubią osadzać się na paletach, przez co ani jedna, ani druga nie wygląda estetycznie.

shape matters smashbox-anastasia beverly hills contour kit (6)

Co jest w środku?

Wewnątrz palety AB znajdziemy aż sześć produktów niezbędnych do wykonania makijażu twarzy. Przy obszernej recenzji palety wspominałam, że brakuje tam tylko różu, który mógłby być zamieniony z jednym z bronzerów. Bronzery palety to Java (jasny bronzer), Fawn (bronzer pod kości policzkowe wpadający w szary), Havana (ciemniejszy bronzer), natomiast jasna paleta to Vanilla (neutralny, różowawy puder), Banana (żółty puder) i Sand (delikatny rozświetlacz).

Paleta Smashbox zawiera cztery produkty, w tym brozner pod kości policzkowe, brozner tworzący efekt opalenizny, puder rozjaśniający oraz rozświetlacz. Podobnie jak w palecie AB brakuje nam różu, ale może to zabieg ceowy, by… produkt był bardziej uniwersalny.

Jeśli chodzi o kolory, to szary bronzer Smashbox bije na głowę ten z AB. Jestem zaskoczona, bo póki nie dostałam w swe łapki pięknego, chłodnego produktu #shapematters, póty wydawało mi się, że bronzer AB jest chłodny. Nic z tego! Przy Smashboxie jest tylko lekko szarawy. Widać to dosyć dobrze na zdjęciach, a jeszcze lepiej w rzeczywistości.

shape matters smashbox-anastasia beverly hills contour kit (9)

Zdecydowanie bardziej lubię także odcień pudru rozjaśniającego z palety #shapematters; jest naturalny i stapia się ze skórą, pięknie ją rozświetlając. W palecie AB mamy odcień różowy, który nie jest neutralny oraz barwę bananową – ta jest całkiem przydatna, ale trzeba mieć do niej lekką rękę, bo można się zbyt „zażółcić”.

Barwę broznera Java AB mogę spokojnie przyrównać do bliźniaczego produktu Smashbox i znów, na pierwszy rzut oka mógłby być remis, ale… wygrywa #shapematters. Moja karnacja zdecydowanie bardziej lubi mniej rudawe barwy, stąd zachwyt nad propozycją Smasha. Ciemny, brudny brozner AB jest mi całkowicie zbędny.

Kolory rozświetlaczy są podobne – lekkie, złociste, niezbyt intensywne. Bardzo uniwersalne.

shape matters smashbox-anastasia beverly hills contour kit (21)

Jak się z nimi pracuje?

Nim przejdę do jakości rozprowadzania i nakładania kosmetyków na twarz, muszę wspomnieć o przyjemnej, jedwabistej formule obu kosmetyków. Dotknięcie palcem każdego z pudrów, to czysta przyjemność. Gładkie, aksamitne. Smash jest chyba bardziej gęsty, zwarty. Jednak w obu przypadkach trudno powstrzymać się od wsadzania paluchów do kosmetyku.

Oba kosmetyki mają bardzo wysoką pigmentację i zaledwie muśnięcie pędzlem daje nam przyjemny efekt na twarzy. Jednak rozprowadzanie, blendowanie, tworzenie bardziej lub mniej wyrazistego konturu wygrywa Smashbox. AB jest mniej plastyczna, znaczni trudniej z nią pracować – choć oczywiście, to nie jest męką, robienie plam czy nieestetycznych smug. Tak wypada w porównaniu z konkurentem. Jeszcze ponad miesiąc temu zachwycałam się praca z AB, teraz widzę i czuję, że można lepiej!

shape matters smashbox-anastasia beverly hills contour kit (2)

Bez wątpienia lubię bardziej efekt jaki pozostawia na mojej skórze rozświetlacz Smashbox. Bo zwyczajnie… jest fajne glow! Ten z AB naprawdę subtelny, by nie powiedzieć niewielki. Myślę sobie, że to, co robi na mojej buzi rozświetlacz AB to efekt, jaki chcemy uzyskać na bardzo oficjalne sytuacje – rozmowę o pracę, ważny egzamin, wysokiej rangi spotkanie biznesowe. Kiedy ten glow ma być niemal niewidoczny. Ja wolę, by z produktem nie walczyć i rozświetlenie zyskać. Smashbox doskonale podkreśla łuk kupidyna (patrzcie tutaj) i jest trwały. Diabeł, niestety się sypie. I to jego największy mankament, podobnie jak pudru rozświetlającego.

Natomiast wspomniany puder Smasha sprawdza się u mnie bardzo fajnie. AB w wersji różowawej i żółtawej dość szybko wyglądał mało estetycznie na buzi, a w okolicach strefy T miałam wrażenie, że nawet bardzo nieświeżo. Tego nie ma przy Smashboxie. Miłość?

shape matters smashbox-anastasia beverly hills contour kit (18)

Twarde zasady i jeden zwycięzca

Trwałość obu kosmetyków jest rewelacyjna, tutaj nie mam żadnych wątpliwości. Makijaż trzyma się cały dzień, kości policzkowe są kuszące, rysy twarzy złagodzone, buzia wysubtelniona. Nie mam wątpliwości, że moje starania podczas aplikacji makijażu nie pójdą na marne. Najprędzej znika z buzi błysk rozświetlacza, ale pozostaje miłe dla oka rozjaśnienie.

W tym pojedynku wygrywa, absolutnie i totalnie, paleta Smashbox #shapematters. Gdybym mogła cofnąć czas, to kupiłabym ją już w listopadzie, podczas wycieczki do USA. Wówczas zdecydowałam się na AB, i nie jest tak, że żałuję bardzo. Tylko trochę. I zwyczajnie wiem, i mogę Wam z całego serca polecić i przyrzec, że naprawdę nie warto tęsknić za osławioną Anastasią. Smashbox w wersji #shapematters, a także jako trio konturujące są dostępne w Sephorze. I tak, są grzechu warte. Wybierając paletę #shapematters dostajecie jeszcze 3 produkty do brwi oraz 9 cieni do powiek. O rewelacyjnej pigmentacji, super blendowaniu i pięknym, długotrwałym efekcie.

Czyżby była to paleta na życie?

PS: Zastanawiamy się dlaczego MAC nie wypuścił podobnej paletki. To by było starcie!

shape matters smashbox-anastasia beverly hills contour kit (17)

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x