Nowa kolekcja cieni Smashbox! Photo Edit Eye Shadow [test]

Za co tak lubimy cienie Smashbox? Za zawsze trafione połączenia kolorystyczne w paletach i nietuzinkowe, niespotykane wykończenia (zobaczcie wpis o paletach Cover Shot). Dlatego kiedy marka ogłosiła, że zmienia formułę i wkrótce przedstawi najlepsze cienie Smasha ever, byłyśmy zaskoczone.


Bo co można jeszcze poprawić w cieniach, które już są tak super? Można.


Można zrobić z nich ultrakompaktowe, samowystarczalne trio, które jeszcze łatwiej się aplikują i rozcierają. Sprawdziłyśmy, potwierdzamy, zaraz Wam opowiemy wszystko, co wiemy o nowych cieniach Photo Edit. Bo są one – rzecz jasna – przetestowane na Blessach 🙂


Smashbox Photo Edit

Paletka 3 cieni do powiek (w 14 wersjach kolorystycznych), 3,2 g/99 zł, dostępne w Sephorach i online (tu)

W małych, poręcznych paletkach przypominających obiektyw do aparatu, znajdujemy trzy cienie. W zależności od zestawu, jaki wybierzmy, dostajemy miks kolorów matowych, metalicznych, błyszczących. Twórcy chwalą się, że pigmentacja cieni jest innowacyjna, a moc koloru zachwyci nawet największych malkontentów.



Kompozycji kolorystycznych jest aż 14. My przetestowałyśmy i zeswatchowałyśmy cztery z nich: Holy Crop (ciepłe, rude brązy – to te kolory mamy na powiekach), Double Tap (klasyczne trio w odcieniach nude: szampański, metaliczny średni brąz, matowy ciemny brąz), #Repost (trio kolorów opalizujących na fioletowo) oraz Punked (trzy kolory idealne do klasycznego smoky: srebro, chłodny brąz matowy i matowa czerń).

Wszystkie swatche robione w słońcu – po to, by pokazać Wam jak mienią się odcienie metaliczne czy duochromy. Bo to jest najmocniejsza strona Photo Edit: piękny, intensywny blask przy cienkiej i lekkiej warstwie cienia na powiece (to różni je np. od metalików Anastasii, które są ciężkie, jakby tłuste).


Makijaż wykonany paletami Photo Edit: Holy Crop i Double Tap

I jak jakość?

Na początek kwestie techniczne: opakowanie jest superpłaskie (przypomina obiektyw do aparatu, fajny gadżet), superporęczne i będzie to zdecydowanie świetna opcja podróżna (albo do kufra, jeśli malujecie zawodowo). Zestawienia kolorystyczne trafione, kolory ładnie się dopełniają. Podoba nam się, że poza klasycznymi zestawami nudziaków, rudości czy smoky są też kolory zaskakujące (zerknijcie na swatch #Punked, ale też na przepiękne trio Showmance, Tag Me i Snap Queen – tu).

Kiedy już zerkniecie, od razu zauważycie też wadę paletek Photo Edit: cenę. Trzy cienie za 99 zł – wciąż korzystniej, niż kupowanie pojedynczych wkładów i wypełnianie palet, ale zdecydowanie to wyższa cena niż koszt zakupu palety z dwunastoma, czy osiemnastoma cieniami (nawet cena palety Rose Gold Hudy wydaje się niska, prawda?). Dlatego wydaje nam się, że zakupy tych maluszków najlepiej poczynić w cenie promocyjnej (rabat 20% to już coś!).

Bo jakość cieni jest naprawdę wysoka. Maty są bardziej napigmentowane i mniej pylą, niż dotychczasowe cienie z palet Smashbox. Przy tym niezmiennie łatwo się aplikują i rozcierają. Cienie błyszczące lśnią mocno (sprawdzałyśmy zarówno na mokro i na bazę, jak i zupełnie bez bazy, nakładane palcem), ale aplikują się zaskakująco cienką warstwą. Trwałość? Całodzienna!


Jak Wam się podobają?


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x