Buble? Drogie kosmetyki nie warte swojej ceny

Z kosmetykami, jak z facetami.
Ten, który dla jednej skarbem, dla drugiej nie do wytrzymania.

I jestem pewna, że niektóre propozycje z mojej listy porażek mogą być Waszymi ulubieńcami. Natomiast kryterium, którym kierowałam się przy wyborze produktów, to nie jakość czy preferencja, ale ocena relacji jakości do ceny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I tak, przyznaję. Nie wszystkie kosmetyki, które widać na zdjęciach kupiłam. Część z nich to prezenty od marek. Mimo wszystko uważam, że powinnam dać Wam znać, w które z nich nie warto inwestować, oszczędzając sobie pieniędzy i nerwów.

MAKIJAŻ

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Blotterazzi, gąbeczki matujące Beauty Blender 75 zł/2szt

Beauty Blender to nasz ukochany, niezastąpiony aplikator podkładów, pudrów sypkich, korektorów. Dlatego z ciekawością i sporymi oczekiwaniami przystąpiłam do testów jego młodszego brata. Blotterazzi miał być alternatywą dla bibułek matujących i ciężkich pudrów. Mały, poręczny, błyskawicznie wchłaniający sebum ze skóry. Do tego wielorazowego użytku, a zatem ekonomiczny.

Cóż, z ekonomią Pan Blotte nie ma nic wspólnego, bo wydając pieniądze na produkt, który nie spełnia swojej podstawowej funkcji nie pocieszy Was fakt, że możecie go sobie uprać. Ani w warunkach polskich, ani w greckich upałach Blotterazzi nie usunął połysku ze skóry. Cóż, śliczne opakowanie z lusterkiem mogłabym wykorzystać, tylko na co, skoro jego kształt nie pasuje do żadnych dostępnych na rynku pudrów?

Make Up For Ever Pro Sculpting Palette 199 zł/10g

Paleta do Modelowania Twarzy 4 w 1 i to jednej z najlepszych marek makijażowych na świecie – zupełnie nie spodziewałabym się tego produktu w zestawieniu. A jednak! Mój kolor to 20, w skład setu wchodzi jasny korektor, chłodny krem do konturowania, szampański kremowy rozświetlacz i brzoskwiniowy róż. Brzmi idealnie, prawda?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwsza rysa to opakowanie. Niby nie jest ważne, ale jednak kupując produkt za niemal 200 zł na pewno klientki spodziewają się czegoś więcej niż kasetki a la Catrice. Natomiast prawdziwy problem z tą paletą tkwi w niej samej, każdy z produktów poza bronzerem jest nieudany. Korektor nie wiedzieć czemu baaardzo jasny i z różowymi podtonami bardzo brzydko odcina się od koloru twarzy i pozostałych kosmetyków z tej palety. Róż niby jest, a jakby go nie było. Po nałożeniu daje delikatny, sympatyczny rumieniec, ale szybko znika. Za to rozświetlacza nie ma od samego początku. Efekt konturowania jest finalnie mało widoczny, a część produktów nietrwała.

The Balm, Time Balm korektor przeciwzmarszczkowy 69,90zł/7,5g

Skandal, nie korektor. Jest tak kiepski, że na miejscu marki rozważyłabym wycofanie go ze sprzedaży choćby po to, by nie psuł opinii o marce (bo wszystko co mam z The Balm, poza nim, jest super). Producent opisuje go jako korektor ukrywający niedoskonałości, cienie pod oczami i (tak!) zmarszczki. Tymczasem w opakowaniu (oczywiście plastikowym, tandetnym słoiczku jak na próbki) znajduje się gęsta pasta, która nijak nie nadaje się do nakładania pod oczy ani na żadne zmarszczki. Posiada bowiem tę niezwykłą umiejętność zbierania się w nich i uwydatniania wszelkich załamań skóry. Robiłam do niego niezliczoną ilość podejść, zmieniałam kremy i narzędzia do aplikacji, ale efekt był zawsze mierny.

Bare Minerals, Bareskin podkład rozświetlający z serum 144 zł/30ml

Ogromne rozczarowanie biorąc pod uwagę świetną jakość produktów pudrowych tej marki (świetne róże, pudry sypkie i prasowane). Najgorsze, że na początku sprawia wrażenie ideału – rozprowadza się gładko, daje średnie krycie i efekt baby face. Jednak po kilku minutach efekt przypomina maskę. Podkład ten ma nieznośną właściwość wchodzenia w pory i podkreślania struktury skóry. I lubi się ciastkować. Jeśli macie idealną, gładką cerę może warto rozważyć zakup. Tylko po co, skoro wtedy wystarczy krem koloryzujący z drogerii?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Guerlain Rose aux joues, róż do policzków 04 Pink Punk 164zł/6g

Najładniejszy, najdroższy i najbardziej rozczarowujący róż w mojej kolekcji. Na szczęście już zastąpiony nową wersją, ale cóż z tego, skoro w sieci nadal można go kupić w niezliczonej ilości perfumerii online oraz aukcji Allegro. A nie jest to produkt wart ceny. Puzderko piękne, kolory fantastyczne (intensywny róż i zgaszony fiolet), za to pigmentacja… lekka do średniej, czyli nieprzyzwoicie niewystarczająca biorąc pod uwagę markę i cenę. Wystarczy porównać go z różami Bare Minerals, Clinique, MAC by wiedzieć, że to nie jest pigmentacja godna produktu selektywnego, a co najwyżej Bourjois.

PIELĘGNACJA I WŁOSY

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Estee Lauder, Revitalizing Supreme krem do ciała 315 zł/200ml

Czego spodziewa się człowiek, gdy trzyma w dłoni balsam do ciała za ponad 300 zł, który ma być ‚globalnie odmładzający’? Ja perfekcyjnego nawilżenia, napięcia skóry i jakiegoś młodzieńczego glow. Zwłaszcza, że moje przygody z Revitalizing Supreme pod oczy (jeden z najlepszych kremów ever!) i do twarzy były wręcz oszałamiające. Tymczasem krem do ciała… nie działa. Owszem, nawilża. Ale nawilża tak jak wielu innych. Nie rozświetla, nie napina, nie widzę też po miesięcznej kuracji, by coś dobrego stało się ze skórą ciała. Nie jest to kosmetyk zły – ma przyjemną konsystencję, lekko chłodzi, bardzo szybko się wchłania, jest nietłusty. Ale nie daje efektu młodzieńczej skóry, a to przecież obiecał.

Peter Thomas Roth, Cucumber Gel Mask 99zł/150 ml

Jakież było moje zaskoczenie, gdy przedstawiany jako bestsellerowy produkt marki ogórkowy żel okazał się przyjemnym umilaczem niedzielnych poranków, ale na pewno nie skutecznym nawilżaczem. To zwodnicza maseczka, bo aplikuje się cudownie, lekko chłodzi, pachnie pięknie i ma bogaty roślinny skład. Cóż z tego skoro efekt nawilżenia znika po zmyciu maski? A przecież do nawilżania i łagodzenia podrażnień została stworzona. Mam nadzieję, że pozostałe warianty (które mają też lepsze opinie na stronie Sephory) sprawiają więcej radości swoim użytkowniczkom.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Clarins Masque Purifiant Eclat, maska oczyszczająca 119zł/50ml

Dawno się tak nie zirytowałam na kosmetyk. I nie dlatego, że nie działa albo źle się nakłada. Jej aplikacja to bajka, pachnie cudownie, nie zastyga a oczyszcza różową glinką. Towarzyszyła mi na urlopie i… znikła! Jak to możliwe, że kosmetyk, za który zapłaciłam ponad 100 zł kończy się po 2 tygodniach? Niestety, wydajność jest koszmarna, a duża tubka nie odzwierciedla ilości produktu wewnątrz. Nie kupię ponownie, oj nie!

Bumble&Bumble BB thickening spray, lakier do włosów 129zł/250 ml

To jest spray do zwiększania objętości. Polecony przez fryzjera współpracującego z marką, kupiony więc nie w ciemno, dodatkowo po świetnych doświadczeniach z odżywką Invisible. Działa… co nieco. Odrobinę unosi włosy, nieźle usztywnia. Tak, dokładnie tak samo, jak każdy inny lakier w spray’u. Jedyne czym się różni od reszty to zabójcza wydajność. Nie chce się skończyć, choć bardzo się staram i używam go od kilku miesięcy. Typowy produkt nie wart ceny. Działa niczym drogeryjny średniak, a kosztuje jak stylizacyjny geniusz. Bardzo, bardzo żałuję, że nie kupiłam 50ml na próbę (za 59 zł).

Mam nadzieję, że ten wpis pomógł Waszym portfelom nie cierpieć. Dajcie też znać, czego my mamy unikać na zakupach w perfumerii 🙂

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x