5 produktów do pielęgnacji, z których lepiej zrezygnować. Od zaraz! Skóra i portfel podziękują

Czasem mniej znaczy więcej, także w pielęgnacji. Pewne produkty, czy przyzwyczajenia, warto zmienić na inne. Zwykle prostsze w obsłudze, lepsze dla skóry i nierzadko także dla portfela. Dziś opowiem o tym, jak oprzeć się pielęgnacyjnej modzie i wprowadzić małe-wielkie zmiany, które w najgorszym razie nie zrobią skórze różnicy (ale pomogą środowisku i domowym finansom). A najpewniej poprawią Twoją codzienną rutynę pielęgnacyjną.


Zamiast o insta trendach, pogadajmy o rozsądnym dbaniu o siebie.



1/ Waciki i płatki kosmetyczne


Codzienne używanie wacików nie jest najlepszym pomysłem z kilku powodów. Używane z tonikiem marnują produkt (tonik czy esencję znacznie lepiej wklepywać w czystą skórę dłońmi). Używane do demakijażu micelem czy mleczkiem sprawdzają się, to fakt. Ale często mamy tendencję do zbyt mocnego i zbyt długiego przecierania nimi po skórze. A to ją podrażnia.

Po trzecie, do poprawnego zmycia makijażu i stonizowania skóry płatkami potrzebujesz ich wielu. Co najmniej 6 płatków (2 na oczy, 2 na twarz, 1 na finalne przetarcie twarzy, 1 na tonik). To generuje sporo odpadów i wcale nie taki mały wydatek.

Jeszcze gorzej się ma kwestia ekonomii i wydajności, jeśli stosujesz chusteczki do demakijażu.

Co zamiast jednorazowych wacików? Zawsze i każdego namawiamy do podwójnego oczyszczania i demakijażu olejami. Kosmetyki są bardziej wydaje, a do ich używania wystarczą Twoje własne dłonie. Buzia jest traktowana delikatnie, nie ma ryzyka podrażnień. A jeśli nie lubisz olejów może dasz się namówić na używanie płatków wielorazowych (z tkaniny) lub rękawic do demakijażu?


 2/ Kosmetyki z brokatem


Kochamy brokat! Ale jego użytek w kosmetykach do pielęgnacji jest naprawdę żaden. Brokat ma zerowe właściwości pielęgnacyjne i jest dodawany do kosmetyków tylko dla wizualnego efektu. Pocięte kawałki kolorowej folii fajnie wyglądają w tutorialach na Instagramie. Ale w realu mogą podrażniać skórę (nie są idealnie gładkie i okrągłe) i zanieczyszczać środowisko. Nie ma powodu, aby ich używać na co dzień. A z niepokojem obserwujemy, że trend na maseczki z brokatem dotarł już nawet do drogerii.

Co zamiast #glittermask? Cóż, każda inna maseczka będzie lepsza, od tej brokatowej. A jeśli bardzo lubisz błyszczące maseczki, powstaw na te z dodatkiem drobinek miki (naturalny, bezpieczny minerał).


3/ Maseczki peel-off


Skoro już jesteśmy przy maseczkach. Dlaczego nie warto kupować tych zastygających? Cóż w przeliczeniu mocy działania do ceny zakupu, wypadają najsłabiej ze wszystkich masek dostępnych na rynku. Ich główne składniki do bezwartościowe z punktu widzenia pielęgnacji cery wypełniacze umożliwiające zastygnięcie maski. Ale nie chodzi tylko o pieniądze.

Maseczki typu peel-off są lubiane przez osoby z cerą tłustą i rozszerzonymi porami, bo zastygając mogą złapać zanieczyszczenia z porów, a podczas zrywania maski zostają one usunięte. Tak naprawdę w usuwaniu zanieczyszczeń z porów lepiej sobie radzi wizyta u kosmetyczki, a z domowych sposobów kosmetyki z kwasem salicylowym albo olejki pielęgnacyjne. Po zastosowaniu maski peel-off mamy tylko powierzchowny efekt natychmiastowy. A przy okazji ryzykujemy podrażnieniem skóry i naruszeniem bariery naskórkowej.

Co zamiast maski peel-off? Jeśli maseczkę traktujesz jak element pielęgnacji, a nie zabawę, lepiej postawić na oczyszczanie maseczkami z glinką. Jest łagodniejsza dla skóry, działa oczyszczająco, matująco i detoksykująco. Podobny efekt wysychania na twarzy uzyskasz stosując maski algowe – mają lepszy skład i są łagodniejsze podczas zdejmowania (zastygła maseczka nie ciągnie skóry tak intensywnie, jak peel-off).

A jeśli masz już w domu maskę peel-off i chcesz ją zużyć najlepiej, gdy będziesz nakładać ją tylko na strefę T- głównie czoło i nos.


4/ Mydła, żele, peelingi antybakteryjne


Pomijając fakt, że już sam pomysł na mycie twarzy mydłem (nie kostką myjącą) nie jest zbyt dobry – ze względu na zasadowy odczyn mydeł (co wysusza skórę). To jeszcze na nadal panuje moda na używanie mydeł, past myjących, żeli, peelingów itp o działaniu antybakteryjnym. W sieci wciąż często straszy się bakteriami, a porad w stylu ‚zamień środki do mycia na antybakteryjne’ widziałam tyle, że aż trudno zliczyć.

Tymczasem nasza skóra jest tak skonstruowana, że na co dzień nie potrzebuje produktów antybakteryjnych (wyłączając przypadki szczególne, np. aktywny trądzik). Samo usunięcie zanieczyszczeń sprawia, że pozbywamy się większości bytujących na skórze złych bakterii. A z kolei substancje antybakteryjne dodawane do kosmetyków niszczą nie tylko bakterie złe, ale też pożyteczną florę, która dba o barierę naskórkową.

Co zamiast mydeł/żeli antybakteryjnych? Łagodne żele lub pianki o działaniu nawilżającym i łagodzącym (zwykle na opakowaniu widzisz informację, że są przeznaczone dla skóry wrażliwej) sprawdzają się dla większości typów cery. Warto zamienić na nie mydło, czy antybakteryjny żel.

Natomiast jeśli masz cerę trądzikową i chcesz używać kosmetyków antybakteryjnych, po pierwsze wybory kosmetyków skonsultuj ze specjalistą (dermatolog, kosmetolog). Po drugie, gdy ten da zielone światło, staraj się wybierać produkty z naturalnymi substancjami antybakteryjnymi, np. kwasem salicylowym, siarką, propolisem, olejkiem z drzewa herbacianego. I dodaj do pielęgnacji kosmetyk (np. esencję, krem) z probiotykami, aby dbać o wzmocnienie skóry.

Przeczytaj także: kosmetyki z miodem i propolisem >


 5/ Jednorazowe ręczniki do twarzy


Używanie ręczników jednorazowych ma jedną wielką zaletę – faktycznie wycieranie buzi czystym ręcznikiem po umyciu ma sens. Bo jeśli używamy tego samego ręcznika wiele razy (np. piorąc go raz w tygodniu) to w czystą buzię wcieramy resztki makijażu (które mogły zostać na ręczniku z poprzednich dni) oraz bakterie (które rozwinęły się w wilgotnym środowisku). Tylko czy ekonomicznie i ekologicznie nie jest to marnotrawstwo? Produkty jednorazowe generują dużo odpadów i z zasady są przeznaczone do użytku okazjonalnego, nie codziennego.

Co zamiast jednorazowych ręczników? Rozwiązanie jest banalnie proste – kupić zestaw małych ręczniczków wielorazowych. Zwykłych, cienkich, małych białych ręczników z bawełny. Takich na jedno wytarcie buzi. Nie zajmują wiele miejsca, a ich pranie (nawet w 90 stopniach) jest zupełnie bezproblemowe. Może być też ekologiczne, jeśli pierzesz w orzechach piorących.


A jakie są Wasze pomysły na polepszenie pielęgnacji? Co dodałybyście do mojej listy?


PS Tydzień Pielęgnacji trwa! Jutro o 20 jesteście zaproszeni na wpis o lekkich kremach na lato!

We wpisie wykorzystano następujące kosmetyki pochodzące z paczek PR: maseczka Pixi, maska Revolution Skincare, rękawica Glov.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x