Zapach miesiąca. Gucci Bloom: eksplozja kwiatów!

Gucci Bloom. Wielka gratka nie tylko dla fanów kultowych torebek, butów i apaszek w piękne kwiatowe wzory. Nowy zapach Gucci idealnie współgra z kolekcjami modowymi marki, ale nawet wyrwany z tego kontekstu, prezentuje się niezwykle atrakcyjnie. To prawdziwa eksplozja kwiatów. Naturalnych, nasyconych, bardzo kobiecych.


Zapach, który teoretycznie zupełnie nie kojarzy się z jesienią i zimą,
zaskakująco pięknie rozkwita na skórze w deszczowe dni.



Gucci Bloom

woda perfumowana, 30 ml/289 zł, 50 ml/399 zł, 100 ml/519 zł, dostępność: Douglas (klik), Sephora (klik)

Bloom to w perfumeryjnej najnowszej historii marki zwrot o 180 stopni. Wcześniejsze kompozycje określiłabym jako typ sexy, tymczasem w Bloom jest romantycznie, marzycielsko, naturalnie. To, co zaskoczyło i zauroczyło mnie w tej kompozycji to niezwykle trafne odwzorowanie naturalnych zapachów kwiatów. Podobnie jak w wodach kolońskich Jo Malone (tu recenzja) zapach przenosi nas do prawdziwych ogrodów i przypomina aromaty prawdziwych kwiatów. Zapach jest bogaty, nasycony, aż uderza w nozdrza intensywną kwiatowością, jednocześnie ani przez sekundę nie będąc duszącym, męczącym koszmarkiem (co się zdarza większości kwiatowych kompozycji). Czy to zasługa lekko pudrowej bazy? A może nuta pnącza Ragoon, która została po raz pierwszy użyta w perfumiarstwie?



Jedno jest pewne: każde zetknięcie z tym zapachem, niezależnie od pory roku, przypomina wiosnę i lato na południu Europy. Mieszanka nut tuberozy i jaśminu (głowę dam, że kwiatów jest tak naprawdę więcej) bardzo dobrze wyważona, mimo intensywności nieprzytłaczająca. Lekka słodycz i pudrowość tylko dodaje kompozycji uroku.



Zaskakujące jest opakowanie. Z jednej strony nawiązuje do aktualnych trendów modowych dyktowanych przez Gucci, z drugiej… geometryczny, prosty flakon nie do końca oddaje charakter zapachu. Znacznie lepiej sprawdza się kampania reklamowa, która faktycznie świetnie odzwierciedla nastrój, jaki tworzy Bloom.

Jak tłumaczy nowy dyrektor kreatywny Gucci, Alessandro Michele, zależało mu na kreacji zapachu, który oddaje bujność i mnogość kwitnących roślin. Rodzaj różnorodnego, obfitego bukietu symbolizującego kobiecość. Trzeba przyznać, że metafora bukietu jest bardzo trafiona. Dodam tylko, że chodzi o bukiet kwiatów świeżych, własnoręcznie zerwanych w tym ogrodzie obfitości. Zupełnie w Bloom nie znajdziecie ani sztucznych kwiatowych nut, ani nawet tych typowo kwiaciarnianych. Jest czysto, upojnie, ale też delikatnie.



Zapach wybucha kwiatową obfitością zaraz po aplikacji, by po około godzinie delikatnie złagodnieć i pozostać bliżej noszącej go kobiety. Paradoksalnie, pięknie gra ze sweater weather, bo nie tracąc świeżości, jednocześnie daje poczucie kwiatowo-pudrowego otulenia. Nie jest najtrwalszy – po ok. 6 godzinach warto go wzmocnić kolejną porcją zapachu. Bo każda aplikacja jest jak kolejna dostawa poczty kwiatowej z samego serca włoskiego wybrzeża.


Gucci Bloom. Premiera 2017. Nuty: białe kwiaty, pnącze Ragoon, nuta pudrowa. Trwałość db+


 

  • Zapach bardzo mi sie podoba, ale obecnie Kors wygrywa 😉

  • O nie, to już mam kolejny zapach na liście do sprawdzenia. Bardzo zachęcający opis. Pozdrawiam

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x