Najlepsi z najlepszych: pielęgnacja suchej skóry

Moja skóra ma skłonności do przesuszeń, choć ostatnie kilka miesięcy jest jej naprawdę przyjemnie. Ba! Ma się jak pączek w maśle bo pielęgnacja, jaką jej serwuje, to prawdziwa bomba. Jest nawilżanie, odżywianie, dbałość o to, by było delikatnie i skutecznie.

Jeśli jesteście wrażliwcami ze skórą suchą, skłonną do podrażnień, cierpicie na brak snu i ciągle siedzicie przed różnorakimi ekranami, to ten post jest dla Was.


Przed Wami prawdziwe perełki, które polecam szalenie!


Na dobry początek dnia

  • Filorga NCFT Essence Lotion /150ml/- Marka Filorga to produkty, które znajdziecie w gabinetach kosmetycznych, ale i niebawem w Sephorze. Niestety, w tym momencie nie mogę zlokalizować żadnego polskiego sklepu, w którym kupicie to cudo. Ale jeśli Wasza cera potrzebuje ogromnej dawki nawodnienia, to miejcie oczy otwarte. Esencja bogata jest w składniki antystarzeniowe, rozjaśniające skórę, dba o to, by chronić naszą cerę przed zanieczyszczeniami. To gęsty tonik, który wklepuję w skórę rano i wieczorem, tuż przed aplikacją serum. Natychmiast nawilża, przyjemnie spina skórę, wyraźnie nawadnia. Przyznam, że od zeszłego roku esencje są moim stałym krokiem pielęgnacyjnym i póki co Lotion Filorgii nie ma konkurencji. Mam również wrażenie, że produkt pięknie zwęża pory i natychmiastowo rozświetla.

  • Yonelle h2O Infusion / 239zł/ – Lekki krem o bardzo silnym działaniu! Płynna konsystencja produktu szybko wchłania się w skórę i natychmiast ją „wypełnia”. Macie uczucie, że buzia staje się gładka, miękka i przede wszystkim nawilżona. Lubię w nim to, że nie kłóci się z żadnym podkładem ani primerem, pozostaje na skórze niemal niezauważony, ale nie można odmówić mu efektu nawilżenia. Na pewno poczujecie na buzi, po aplikacji, napięcie. Ono szczególnie spodoba się paniom, które szukają kremu o działaniu liftingującym. Wspaniały dla mam, starszej siostry! Dla mnie pomocnik przy utrzymywaniu skóry w stanie nawodnienia. I jeszcze raz wspomnę o konsystencji; przez to, ze jest bardziej wodnista, wymusza ode mnie aplikację w formie masażu – a moja skórą to lubi!

  • Eisenberg Serum Hydrant Pure White /389zł/ – To moje ulubione dzienne serum, które godzi się z każdym podkładem i bazą, jaką tylko sobie wymyślę. Ale oczywiście, to nie jedyna jego zaleta. Prócz niezwykle lekkiej, szybko wchłaniającej się formuły, cenię go za to, że rozświetla moja buzię i ma działanie blurujące dla rozszerzonych porów. W swoim składzie zawiera ukochany kwas hialuronowy oraz sporą dawkę witaminy C, przez co doskonale wiemy, co sprawia, ze nasza buzia jest rozjaśniona i zwyczajnie wygląda młodziej, jest przyjemnie napięta. Dodatkowym atutem jest utrzymanie prawidłowego nawilżenia buzi; przy codziennym stosowaniu serum nie zauważyłam, by skóra była spragniona dodatkowo nawilżenia. Jeśli jesteście w okolicach 30 urodzin – sprawcie sobie tego malucha!

  • Eisenberg Crème de Jour SPF 50 Pure White /409zł/ – Tym razem jest to działo bardzo mocne, bo krem nie tylko ma nawilżać, ale przede wszystkim chronić przed promieniami słońca (filtr 50!). W moim przypadku także być skutecznym wypełnieniem depilacji laserowej, którą stosuję na twarz. Wówczas konieczna jest ochrona przeciwsłoneczna, i w związku z tym, nie mogłabym wybrać lepiej. Bo krem nie tylko zabezpiecza skórę, ale pięknie ją nawilża, i dodatkowo chroni przed szkodliwymi czynnikami (zanieczyszczenia, spaliny, smog). Muszę mu jednak zarzucić, że nie każda baza go lubi i bywa, ze jest powodem do rolowania się produktów. Jednak ze względu na działanie ochronne, wybaczam. Zdrowie ważniejsze!

I na dobrą noc

  • Korres Castanea Arcadia /230zł/ – Mój grecki ulubieniec! Serum o żelowo-oleistej konsystencji nakładam zarówno na dzień i na noc, w zależności od tego, czego potrzebuje moja skóra. Po długim dniu lub imprezie, kiedy czuję, że skóra jest w potrzebie – serum ląduje na noc, by wzmocnić działanie nawilżające. Natomiast zamieniam go z serum Eisenberg wówczas, kiedy mam przed sobą dzień w pełnym, cięższym makijażu. Sekretem Castanei jest wyciąg z kasztana jadalnego oraz pakiet samych dobroci, czyli kwas hialuronowy, aktywny HALupeol (innowacyjna molekuła badana przez twórców Korresa), naturalny hexapeptyd 11 oraz betaglukan. Okej, to wszystko brzmi tajemniczo, ale efekt jest nie do przecenienia. Natychmiastowe rozświetlenie, zdrowo wyglądająca skóra i komfortowe nawilżenie, które odczuwamy kilka chwil po aplikacji. Serum jest również wydajne; dwie kropelki nabrane z pipetki nawodnią całą buzię. Lubię również ten lekko lepki (co może niektórym przeszkadzać!) efekt jaki pozostawia; moja sucha skóra prezentuje się zdrowiej.

  • Estee Lauder Advanced Night Repair /3o9zł/ – Gęste, bardzo wydajne serum to kosmetyk, który wzbudza wiele kontrowersji. Niektórzy go uwielbiają, inni nie zauważają, by robił cokolwiek. W moim odczuciu chodzi o moment rozpoczęcia kuracji. Myślę, że to dobry produkt, który można włączyć w swoją pielęgnację, kiedy czujecie, że skóra przestaje być „gęsta”, bywa szara, zmęczona, niedospana. Może po urodzeniu dziecka? Może w trudnym momencie zawodowym? Chodzi o to, że po kilku miesiącach codziennej aplikacji nie będziecie widzieć wielkich zmian, ale i nie dostrzeżecie, ze dzieje się coś niepokojącego. Utrzymacie status quo. To w kwestii zmarszczek, ale nie odmówię mu talentu łagodzenia zaognionych miejsc, zmniejszania widoczności porów, kojenia wrażliwej skóry. Mam tak delikatną skórę, ze po wyjściu spod prysznica pojawiają się na niej zaczerwienienia, i serum pięknie je łagodzi prędko wchłaniając się w skórę. Uwaga na zapach; jest ziołowo-apteczny, więc nie każdemu może przypaść do gustu. Sam produkt polecam przetestować w wersji mini; jest tak wydajny, że pewnie to pozwoli Wam ocenić, czy macie ochotę na więcej.

  • Institut Esthederm Active Repair Cream /350zł/ – Jeśli szukacie prawdziwego giganta jeśli chodzi o odżywianie i zapobieganie pojawianiu się pierwszych zmarszczek – jesteście pod dobrym adresem. Szalenie gęsty, niezwykle wydajny (używałam go co noc od grudnia, skończyłam dosłownie trzy dni temu!), doskonale otula buzię komfortową chmurką, w kilka sekund nawilża. Bywało i tak, że używałam go nawet w ciągu dnia, kiedy planowałam użyć ciężkiego podkładu Marca Jacobsa. Koi moją suchą skórę, bardzo przyjemnie ją wypełnia i co tu dużo mówić – widać, jak moja cera go lubi. Przeznaczeniem tego francuskiego kosmetyku jest zapobieganie starzeniu, rozświetlanie i co bardzo ważne – regeneracja skóry mocno przesuszonej. I z całą pewnością mogą potwierdzić, że w tym momencie moja buzia jest w doskonałej kondycji, nie ma śladu wysuszeń.

Jeśli chodzi o wszystkie kroki mojej pielęgnacji, zarówno dziennej i nocnej, to oczywiście brakuje nam oczyszczania, masek oraz tonizowania. Bez tego ani rusz, ale nie chcę by post stał się gigantem nie do przetrawienia, także zostawiam Was z kosmetykami, które pobiły moje serducho i z wielką przyjemnością głoszę, że warte są każdej złotówki.


I przy okazji pytam i Was – macie jakieś hity pielęgnacyjne, które w ostatnich miesiącach odmieniły stan Waszej skóry? Koniecznie się podzielcie!


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x