Szczoteczka do twarzy Elle by Beurer – pierwsze wrażenia.

Długo zastanawiałam się, czy coś takiego jak szczoteczka do oczyszczania twarzy jest mi w ogóle potrzebne. Ostatecznie zachęciła mnie… moja obecna pielęgnacja (nocna kuracja kwasami i dziennie, sowite nawilżanie), dzięki której zauważyłam, że skóra lepiej odwdzięcza się za małe, ale codzienne gesty poprawiające jej kondycję, niż okazjonalne wizyty w salonach piękności. Decyzja więc zapadła, ale z kolei wtedy zaczęły mrozić mnie ceny.

Zobaczcie najpopularniejsze szczoteczki wraz z cenami:

  1. Elle by Beurersoniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy/od 250 PLN
  2. Clarisonic Mia2 soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy/od 829 PLN
  3. May Kay – szczoteczka do twarzy Skinvigorate/279PLN
  4. Philips – szczoteczka obrotowa do twarzy Visapure/899PLN

Przeczytałam sporo artykułów w sieci o każdej z nich, ostatecznie (nie ukrywam głównie kierowałam się ceną i zaufaniem do marki, której sprzętu medycznego używamy od dawna my i Filipek) padło na Beurer. Szczoteczka przybyła 2 tygodnie temu, a ja od razu zabrałam się za testowanie. Teraz moge podzielić się już pierwszymi wrażeniami. Jestem też ciekawa, ponieważ nie mam porównania, jak Elle by Beurer wypada na tle innych, szczególnie tych wiele droższych Philips i Clarisonic. Będzie mi ogromnie miło przeczytać Wasze wrażenia z użytkowania szczoteczek. A jeśli macie jakieś pytania o sprzęt/zastosowanie/efekty – pytajcie śmiało!


Co w pudełku?

Opakowanie zawiera soniczną szczoteczkę, trzy końcówki oczyszczające o różnym zastosowaniu (1/delikatna, 2/złuszczająca, 3/do obszarów przetłuszczających się, trądzikowych), zasilacz sieciowy, instrukcję obsługi, trzyletnią (!) gwarancję producenta. Szczoteczka jest wodoodporna (używam w wannie i pod prysznicem)i ma specjalne etui, dzięki czemu stabilnie stoi i schnie w środku, a także można ją ładować przez podpięcie do tego etui ładowarki. Po naładowaniu urządzenie działa 5-8 godzin (a ładuje się tylko dwie), co oznacza jakieś… 300 użyć szczoteczki bez konieczności podłączania do prądu! Inne przydatne cechy? Dwie prędkości obrotów, możliwość dokupienia dodatkowych szczoteczek, lekkość i poręczność.

Wrażenia po 2 tygodniach stosowania.

Oj, najpierw było kiepsko. Zaczęłam od szczoteczki do peelingu na prędkości drugiej i ten brak mózgu zakończył się podrażnieniem i łuszczeniem dkóry w okolicach brody i nosa. Potem bawiłam się gumową szczoteczką oczyszczająco-masującą do cer tłustych i też trochę zrobiłma sobie krzywdę. W końcu poszłam po rozum do głowy i sięgnęłam po podstawową końcówkę do każdej cery (nawet delikatnej). I to było to. Delikatne oczyszczenie, niesamowita gładkość, lepsze wchłanianie kremu. Jeszcze nie widać wyrównania kolorytu czy innych atrakcji na twarzy, ale w dotyku jest już dużo lepiej. Szczoteczki do peelingu użyłam potem jeszcze raz i ten zabieg, jako uzupełnienie, a nie podstawa oczyszczania, sprawdził się bardzo dobrze.


Czy było warto?

Jeszcze jak! Ze szczoteczką do twarzy jest podobnie jak z tą do zębów. Niby nie jest niezbędna, ale gdy raz zaczniesz używać tej elektrycznej, nie wracasz do tradycyjnej. Bo jest szybciej, dokładniej, a rezultat gładziutki. Aczkolwiek nie wiem, czy zdecydowałabym się na wydatek rzędu 600 złotych za podobny produkt bardziej modnej marki. A może tamte droższe potrafią jeszcze więcej?

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x