10 trendów, które muszą skończyć się wraz z 2016!

Jesteście gotowi na małe podsumowania minionego roku? Pewnie zewsząd dobiegają Was rankingi najlepszych i najgorszych. My nie pozostajemy w tyle, tylko rozpoczynamy od czegoś lekkiego. Trendy, postaci i wszystko to, co królowało w 2016 roku i… w nim powinno zakończyć swój żywot.

Nie chcemy bowiem już dłużej oglądać tych samych twarzy, takich samych tendencji i dziwnych wybryków mody. Zapraszamy Was na małe podsumowanie „wszystkiego złego”, co zdecydowanie znudziło nas w tym roku.

Are you ready?

how-i-met-your-mother-challenge-accepted

  • Wyzwania, wszędzie te challenge! I my mamy już serdecznie dość. Wyzywają się gwiazdy, wtórują im jutuberzy, dzieciaki nie robią nic innego tylko ślą wyzwania, a większość z nas nie nadąża. Mnie szczególnie mocno irytują te makijażowe, jak tworzenie całego looku rozświetlaczem czy „voice over” zrobiony przez męża/tatę/brata. Bo jeśli zrobi to jedna osoba, to nawet bywa śmieszne. Ale papugowanie przez wszystkich? Nuda! No i, u licha, po co mi tutorial makijażu cały wykonany przy użyciu szminek? Przecież nigdy nie skorzystam z tych „porad”. Wyzwanie na nowy rok? Brak wyzwań, zwłaszcza tych głupawych!
  • Konturowanie level hard. Już na wstępie podkreślę, że nie mam absolutnie nic do bawienia się bronzerami i nie zamierzam zarzucać ukrywania swoich mankamentów przy użyciu pudru. Ale! Nie używajmy jednak do tego dziwacznych przedmiotów, nie konturujemy sobie szyi ani nóg, nie kładźmy na twarz o 7 rano (każdego dnia) pełnego kremowego konturu, który później zapieczemy, podkreślimy pudrami i zafiksujemy. Poproszę o umiar, umiar i rozwagę. A robienie konturu przy pomocy noża… zostawmy Jokerowi i Harley Quinn.
  • Lady Rozenek-Majdan. Może będę się czepiać, ale u licha – czy ktoś może podziękować tej pani? Albo wytłumaczyć mi jak narodził się fenomen, którego moja mała główka pojąć nie może? Pani Małgorzata stała się synonimem hiper wiochy, i jednocześnie mega sławy. A ja cały czas szukam powodu, dla którego cała Polska wie, że „me is Victoria”. Nie chcę życzyć nikomu źle, ale trzymam kciuki, by Lady wyluzowała w 2017, spędzała mniej czasu na ściankach i okładkach, a nam dała odetchnąć. Ewentualnie niech założy markę jak Posh Spice. A to proste nie jest!
  • Być jak Nicki, Kylie, i miss instagrama. Nie mam nic do dużych pup ani dużych biustów. Sama posiadam ten drugi, ale moja pupa jest płaska. I zupełnie jest z mi z tym dobrze. Natomiast mówię nie wszechobecnym kuprom i biustom, które atakują mnie i Was. Na okładkach pism dziewczęta w samym body, klan Kardashianek lata nago po fejsach, a nastolatki nie lubią siebie jeszcze bardziej. Bo powiedzmy sobie wprost – nie każdy może posiadać figurę gruszki czy klepsydry. Zwłaszcza uzyskaną przy pomocy chirurgów, a nie crossfitu. Także zakładamy portki i lubimy, to co mamy!
  • Szminki w płynie. Zaskoczone? Pewnie tak! Bo nie ma co ukrywać – są świetne. A przynajmniej wiele z nich, zwłaszcza te o matowych wykończeniach. Ale przecież robienie tego, co wszyscy jest… nudne. Także w 2017 odkładam matowe pomadki w płynie na niższą półeczkę i eksperymentuję z czymś bardziej lśniącym, kremowym i skrzącym.

maxresdefault

  • Merch jako trend. Już tłumaczę, cóż to merch jeśli nie wiecie – to nic innego jak czarne koszulki i bluzy z wizerunkiem gwiazd, które możemy kupić na koncertach i w sklepach muzycznych. Jako posiadaczka wielu t-shirtów z zespołami, które kolekcjonuję i noszę, mam dość trendu, w którym top z kapelą osiąga ceny bajońskie. A bluzy udające gotyckie noszą wszystkie trendsetterki. Wszystkim, którzy zakochali się w projektach Vetements, doradzam zdrowy rozsądek i poszperanie w szafie brata punka. A najlepiej znalezienie nowego „must have” na 2017. Historyjki o tym jak „ucieszyli się” muzycy Slayera na wieść, że Kendall czy Bieber noszą topy z ich logo są fantastyczne. Zostawcie metal metalom, a kyszzzz….;)
  • Brwi narysowane. Po raz kolejny powiadam, jakem stara ciotka, to co naturalne jest lepsze niż to, co dorysowane. Z przerażeniem oglądam wyrysowane do granic możliwości włoski, także na kanałach „beauty guru”. Włoski są tak perfekcyjne, równiutkie, nieskalane naturalnością… Pewnie, że jeśli ktoś nie ma, to się ratuje. Ale używa do tego odpowiednich narzędzi i dba, by kolor pasował do karnacji i włosów. Jutubowe brwi – papa!
  • Futrzane klapki. Ja wiem, że czego Riri się nie dotknie, to zamienia się w hit, ale futerkowy klapek Pumy nadaje się wyłącznie do zdjęcia zrobionego przez paparazzi. No chyba, że nosimy go w domowych pieleszach, wówczas – ok! Jednak tak na co dzień? No nie wiem… do samolotu? Ale nie wlatujemy nim w 2017, plisss.
  • Snapowe emoji. Ilość psich ryjków, które były ryjkami moich znajomych i mniej znajomych przytłoczyła mnie. I pragnę powiedzieć jasno – nie, to nie jest już ani słodkie, ani zabawne, ani na czasie. Psie ryjki są fajne jak są psimi ryjkami, a nie jęzorami doklejonymi do ludzkich twarzy. Poza tym, co u licha przekazujemy takim snapem? No co?!
  • Brak luzu na ista. Pewnie nie uda się tego zatrzymać bo lawina już dawno ruszyła. Ale marzę o tym, byśmy przestali udawać, że żyjemy w raju. Raju pięknych wnętrz, cudownych potraw, bajecznych podróży. Nie ma nic złego w wypiciu kawy w ładnej filiżance; to ma sens, to daje poczucie relaksu i małego luksusu. Ale! Z własnego doświadczenia wiem, że by zrobić „fajne” zdjęcie na insta zaczynam tracić rozsądek. Już nie łapiemy chwili, ja i koledzy influencerzy. Kreujemy ją do bólu i już dawno zapomnieliśmy, że ig miał być miłą odtrutką. No, ale nie jest. Jest kolejnym medium, które pięknie sprzedaje. I dlatego życzę sobie i Wam więcej luzu w 2017.

Koniecznie dajcie znać, co wkurzało Was w 2016 roku i macie ochotę powiedzieć temu „bye, never again”!

filter

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x