7 ważnych pytań o wyprzedaże. Praktyczna instrukcja, jak kupować z głową.

Największą wadą wyprzedaży jest fakt, że kupujemy za dużo i nie tak, jak oczekujemy.

Każda z nas pewnie chciałaby mieć szafę Carrie Bradshaw, ale nie tak spłukane konto, jak ona. No cóż, Carrie jest typowym kompulsywnym zakupoholikiem, co jest superfajne i przyjemne, ale tylko wtedy gdy ma się nieograniczony budżet. Ale wytrawny zakupoholik jest jak łowca – poluje nie tylko dlatego, by ustrzelić najlepszy okaz. Liczy się zdobyć, ale i timing, nakład sił oraz… zdobycze innych łowców. Te bezkrwawe zawody co prawda pucharów nie przynoszą, ale satysfakcja z doskonale skomponowanej szafy i toaletki jest ogromna. Dlatego jeśli lubicie wyprzedaże, albo planujecie odświeżyć nieco szafę przeczytajcie, co musicie wiedzieć o kupowaniu ubrań po obniżonych cenach, jak i kiedy to robić, by nie skończyć na debecie jak Carrie.

1. Kiedy zaczyna się wyprzedaż w Zarze?

Co sezon to samo. Fora internetowe, grupy dyskusyjne zawsze zawierają TO pytanie. Zara (a mówiąc bardziej precyzyjnie: marki Inditexu) wyznacza oficjalny start szaleństwa wyprzedażowego. Nawet, jeśli nie lubicie tego sklepu i wielokrotnie przyrzekacie sobie, że wasza noga tam nie postanie, warto wiedzieć o starcie wyprzedaży w Zarze i traktować ją jako punkt odniesienia. Bo jeśli przecenia Zara najprawdopodobniej Twój ulubiony sklep także właśnie zaczyna to robić.

No dobra, czas na odpowiedź na TO pytanie: wyprzedaż w Zarze wystartuje dzisiaj o 22.00 w sklepie on-line i od 9 rano w sklepach stacjonarnych. I tak będzie zawsze – dzień po świętach możecie spodziewać się czerwonych metek we wszystkich sklepach Inditex: Pull&Bear, Stradivarius, Bershka, Massimo Dutti. Uwaga! Ta zasada obowiązuje także dla Zara Home, więc wielbiciele dekorowania wnętrz także powinni już ostrzyć pazurki.

2. Kiedy pójść na wyprzedażowe zakupy?

Pytanie ważne i to podwójnie: po pierwsze chodzi o dzień miesiąca, tygodnia, a po drugie godzinę. Tu strategii jest kilka i warto rozważyć na czym nam zależy przed podjęciem decyzji. Na pewno nie dajcie się ponieść kompulsywnym zakupom, bo tłok i kiepskie zaopatrzenie na półkach skutecznie zniechęcą do mierzenia i wybierania zdobyczy. Jeśli jest jakiś przedmiot  który podobał mi się już wcześniej czekam na start wyprzedaży i kupuję od razu, najlepiej on-line. Nie muszę się przepychać, szukać, a wymarzona torba lub płaszcz po kilku dniach trafia pod strzechy.

Jeśli nie mam ściśle wybranego przedmiotu, a tylko jego rodzaj (np. jeansowa koszula, botki z łańcuszkiem) sprawa się komplikuje. Trzeba rozważyć ile mogę przeznaczyć na daną rzecz i przemyśleć jak bardzo jej potrzebuję/chcę mieć. Jeśli bardzo – też nie warto czekać. A gdy owa koszula to bardziej zachciewajka niż podstawa szafy, można poczekać na superhiper % (czyli nadrugą falę wyprzedaży w styczniu). No a jeśli już jechać na zakupy to oczywiście zawsze w tygodniu rano albo w niedzielę wieczorem. Ja uwielbiam zakupy na godzinę przed zamknięciem sklepu. Po pierwsze wiem, że nie spędzę za dużo czasu w CH (czyli go nie zmarnuję), po drugie prawie wszyscy już są w domkach, przymierzalnie wolne, brak kolejek, no hajlajf! A że wszystkiego nie ma? Nieważne, bo ważne zakupy i tak robię… przez internet.

Carrie-Bradshaw13

3. Wyprzedaż on-line czy stacjonarna?

Absolutnie najlepiej kupuje się przez internet. Ale to dotyczy sklepów, których rozmiarówkę i materiały dobrze znamy, ewentualnie mierzymy wcześniej stacjonarnie. Wchodząc na stronę po pierwsze jest dużo większy wybór, po drugie nie ma kolejek, po trzecie są lepsze ceny (to nie żart – internetowy sklep C&A ma dużo niższe ceny na te same produkty, co sklepy stacjonarne). A jest jeszcze bonus mój ulubiony: ubrania z wyprzedaży on-line jadą wprost z magazynu, nie są przymierzane tryliardy razy, nie ubrudzone podkładami, szminkami, buty nie rozczłapane, wszystko jak należy.

4. Jak mierzyć bez mierzenia?

Trzeba dobrze znać siebie i sklep. Siebie, by wiedzieć, jakie fasony będą dobrze leżeć, a czego lepiej nie wkładać nawet do koszyka. Sklep, by znać jakość i sposób odszycia, pakowania, skład materiałów, wykończenia. Nie jest tajemnicą, że sieciówki co sezon sprzedają nam to samo tylko w różnych kolorach i z ozdobami, także raz kupując tiszert o danym fasonie można w ciemno zamawiać podobny, tylko z nadrukiem. Sukienki w H&M na przykład to kilka fasonów od lat i tylko nowe tkaniny i kolory. Marynarki podobnie. W Mango kupicie co roku te same szpilki i torby, portfele, proste sukienki i identyczne co rok skórzane i zamszowe kurtki. Boyfriendy w Zarze nie zmieniły się od 3 lat, a szyfonowe koszule w Stradim mają tylko nowe wzory. Powtarzalność to zaleta, gdy kupuje się przez sieć.

5. A jeśli już trzeba mierzyć: w sklepie czy w domu?

Jeśli tylko jest możliwość: w domu. Oczywiście to wiąże się z zamrożeniem gotówki, dlatego trzeba sprawę dokładnie przemyśleć, natomiast niepodważalną zaletą mierzenia w domu jest czas, spokój, możliwość przemyślenia (mamy na to 14 dni, a w niektórych sklepach internetowych, np. Limango czy Zalando – dużo więcej) i zestawienia danej rzeczy z tym, co już jest w szafie. Zwrot najczęściej nic nie kosztuje (większość dużych sieciówek bierze to na siebie, ewentualnie pozwala zwracać do najbliższego sklepu stacjonarnego) ale na pieniądze trzeba poczekać. Np kiedyś w Zarze zwrot był natychmiastowy (przez PayPal) w tej chwili może potrwać kilka dni.

6. Co kupić na wyprzedaży?

Takich poradników w sieci jest multum, więc sobie daruję wypisywanie konkretnych propozycji. Zamiast więc pisać, że jeansy, torby, koszule, marynarki, płaszcze powiem wprost: ma być dobrej jakości. Robiąc zakupy starajcie się polować nie na wygląd a na metki. Jedwab, bawełna z nylonem, prawdziwa wełna w sukienkach, płaszczach, kaszmirowy sweter albo przynajmniej z moherem lub jedwabiem, nylonowe rajstopy, wysokopółkowe kultowe kosmetyki (zawsze i każdemu polecam tusz Infinito Collistar, pudry Clarins, farbkę do brwi Make Up For Ever, bazę Porefessional Benefit, podkład Teint Idole Lancome, szminki MAC, lakiery Essie). Wyprzedaż to najlepsza okazja do zakupu odzieży ze skóry naturalnej – ramoneski z prawdziwego zamszu kupicie już za 200, ze skóry za 300 zł, w podobnych cenach da się upolować sukienki/spódnice ze skór naturalnych. Takie łupy smakują najlepiej, bo świetnie wyglądają teraz i będą się pięknie starzeć.

7. Gdzie kupować?

W ulubionych sklepach, to jasne. Ale wyprzedaż to dobra okazja, by otworzyć się na nieznane marki. W szaleństwie zakupów warto mieć dodatkowy cel. Na przykład: kupuję polskie. I znów odsyłam do lektury metek – nie wszystko co polskiego producenta, faktycznie jest polskie. Trzeba nieco poszukać, pogłowić się, może nawet w powszechnym znaczeniu przepłacić. Ale satysfakcja jest większa.

Super jest też zrobić sobie wyprzedażowy challenge: kupujemy nie tam gdzie zwykle. Możecie być bardzo zdziwieni jakością i rodzajami ubrań w sklepach, o których zwykle myślicie ‚dla młodych’, ‚dla starych’, ‚tylko dla chudych’, ‚sklep dla grubasów’. Naprawdę przeglądanie kolekcji w sklepach, których się nie darzy jakimś szczególnym uwielbianiem, albo po rpostu nie zna, może być odświeżającym przeżyciem. Wiem co mówię – nie dalej jak 2 tygodnie temu w Designer Outlet w Sosnowcu wypatrzyłam różowe futro i czapkę z woalką w sklepie dla statecznych pań po 50-tce. O właśnie – niezależnie od sezonowych wyprzedaży, dobrą opcją dla polujących na jakość w okazyjnych cenach jest outlet. I second hand, także internetowy.

Powodzenia na zakupach!

Carrie-Bradshaw3

/ grafiki: http://blog.netrobe.com /

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x