Anastiasia Beverly Hills: Modern Renaissance – najbardziej pożądana paleta?

Jeśli śledzicie na bieżąco naszego Instagrama, to pewnie zdążyliście zauważyć, że niemal każdy makijaż na dodanym przeze mnie selfiku oscyluje wokół podobnych kolorów. Fascynacja nimi trwa dokładnie od 25 lutego, bo właśnie w dzień urodzin otworzyłam wyczekaną, upragnioną i mocno pożądaną przeze mnie paletę Modern Renaissance od Anastasii Beverly Hills.

I co się stało? Absolutnie oszalałam na jej punkcie!

Wszystko wskazywało na to, że będzie z tego wielkie uczucie. Jednak nie myślałam, że naprawdę odsunę niemal wszystkie inne paletki, by używać wyłącznie tej. A na potwierdzenie powiem Wam, że ilość komplementów i zapytań o kolory, jakie noszę była na przestrzeni tych dwóch tygodni oszołamiająca.

Modern Renaissance, ABH Modern Renaissance, eye palette

Zamieszanie w malarskim stylu

Nim przejdziemy do szczegółów odnośnie pracy z cieniami, jeszcze kilka słów o detalach. Dla mnie inspirująca jest już sama nazwa i faktycznie cała oprawa kosmetyku nawiązuje do renesansu; od aksamitnego obicia paletki, przez kolory inspirowane malarstwem wieków odrodzenia, aż po nazwy cieni. Jeśli w Waszej duszy zamieszkała miłość do historii sztuki, to właśnie te szczegóły sprawią, że będziecie chciały mieć renesansowe cudo na własność.

Wygodne lusterko, pędzelek dodany do paletki (jest świetny! bez problemu wykonujemy nim makijaż), zamykanie na magnes to również plusy. Co na minus? Niestety, mimo, iż bladoróżowe, welurkowe wdzianko jest obłędne, to ma tendencje do przybrudzeń. Możemy je spokojnie wyczyścić, ale w kuferku wizażysty na pewno dość szybko straci blask.

Wnętrze palety to czternaście, dobrze wyselekcjonowanych cieni. Układ barw jest dobrze przemyślany i paletka zdecydowanie może być uznawana za samodzielną. Cienie mają matowe, satynowe i metaliczne wykończenia.

Modern Renaissance, swatche
Od lewej: Tempera, Golden Ochre, Vermeer, Buon Fresco, Antique Bronze, Love Letter, Cyprus Umber
Anastiasia Beverly Hills palette, Modern Renaissance
Od lewej: Raw Sienna, Burnt Orange, Primavera, Red Ochre, Venetian Red, Warm Taupe, Realgar

Jakość, kolor, czar

Kiedy spojrzycie na układ kolorystyczny obu rzędów w paletkach, zauważycie, że górna część jest w chłonniejszych tonacjach, a dolna zdecydowanie ciepła. To rozsądne połączenie dające możliwość komponowania zarówno makijaży warm tone i cool tone. Wiemy doskonale, że teraz na topie są te cieplejsze wariacje, ale dla mnie połączenie jako barwy transferowej Buon Fresco, do kącików zewnętrznych zaaplikowanie Antiqude Bronze, roztarcie cudownym różem Love Letter i podkreślenie wewnętrznego kącika oka kolorem Vermeer, to świetne całkowite uzależnienie. I bardzo go nadużywam! Makijaże w ciepłej tonacji, to zdecydowanie rozcieranie głębokich czerwieni z pomarańczami, i świetnym kolorem musztardowym Raw Sienna.

Jak zachowują się cienie? Możemy być nieco zdziwieni aplikowaniem ich na pędzel; mają tendencję do sypania, ale jest to wyłącznie efekt widoczny podczas nakładania produktu na pędzel. Podczas aplikacji i rozcierania nie osypują się w ogóle, nawet barwy takie jak Cyprus Umber, Venetian Red, Red Ochre. W dotyku są mięciutkie, aksamitne, niemalże maślane i uwierzcie – trudno się nie powstrzymywać od ciągłego swatchowania.

Gdzie kupować?

I tutaj cała sprawa zaczyna się mocno komplikować. Bo paletka, oczywiście nie jest dostępna w Polsce. Jeśli pojawia się w sklepach internetowych, to z ogromną przebitką cenową (normalnie kosztuje 42$, czyli koło 171 zł). Cena w sklepach sprowadzających oryginalne produkty do Polski, waha się między 270 a 299 zł. Dużo, prawda? Natomiast możemy zamówić bezpośrednio ze strony ABH, bo dostarczają do Polski, i za przesyłkę płacimy niecałe 18$. Bywa jednak tak, że doliczane jest ogromne cło i wówczas znów opłaca się bardziej udać do sprawdzonej drogerii online.

Jednak moim zdaniem najlepiej poszukać kogoś, kto będzie w Stanach i zrobi to właśnie tam, bo zwyczajnie jest to najbardziej opłacalne. W europejskich Sephorach paletka kosztuje 49euro, czyli dokładamy około 50 zł. To nadal sporo, ale jeśli czujemy ogromną potrzebę (i wcale się nie dziwię), to warto poszukać choćby we francuskich Sephorach.

Jeśli macie ochotę na post makijażowym, gdzie krok po kroku pokazuję Wam, jak tworzę jeden z ulubionych looków – dajcie znać!

Makeup Modern Renaissance
Niby taka sama, ale inna. Szaleństwo trwa!

Modern Renaissance

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x