Zapach miesiąca: Burberry Body

Ogłaszamy czerwiec miesiącem spełnionych kosmetycznych marzeń! I jednocześnie chcemy Was zaprosić do nowej serii na blogu. Zapach miesiąca będzie poświęcony naszym ulubionym perfumom i wodom aromatycznym. Tym, które kochamy od lat, które są naszymi olśnieniami, na które polowałyśmy niczym Magda Gessler na nieuczciwych restauratorów: zawzięcie i z pasją. Premierowy wpis Zapachu miesiąca dedykuję Burberry Body.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zapach fotografowany OLYMPUS PEN E-PL7

Blisko ciała

Na punkcie tego zapachu oszalałam jakieś dwa lata temu. I teraz, gdy wreszcie zrobi moją toaletkę i perfumuje nadgarstki nie mogę się nadziwić, dlaczego czekałam na niego tak długo. Bardzo możliwe, że stało się tak ze względu na charakter Body. Dyskretny kwiatowo-pudrowy zapach, który trzyma się zadziwiająco blisko skóry, jakby chciał się w nią wgryźć, połączyć, tworzyć z nią jeden pachnący organizm. Nie umiem bardziej obrazowo wyrazić tego, ale jeśli dzielić zapachy na te, które zostawiają za sobą ogon i te, które trwają przy skórze, zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Burberry Body bliżej do drzewa zapuszczającego korzenie niż pawia unoszącego za sobą kolorowy woal piór. Jest totalnym przeciwieństwem ostentacji, zapachem bardzo osobistym. Uwielbiam go za to!

body2

Klasyczny jak beżowy trencz

Bardzo ciekawie kompozycję zapachu uzasadnia sam producent pisząc, że Body jest ponadczasowy, uniwersalny, uwodzicielski ale elegancki. Jest perfumiarskim odpowiednikiem najsłynniejszego projektu Burberry czyli słynnego beżowego trencza. Pasuje do wszystkiego, idealnie podkreśla urodę i sylwetkę, a założyć go można zawsze i do wszystkiego. To zapach stworzony dla osoby, która go nosi, a nie otoczenia. Z nim możesz wejść i wyjść… po angielsku.

N uwagę zasługuje także flakon. Według mnie przepiękny! Masywne, grube szkło i korek tłoczony we wzór charakterystyczny dla Burberry – kratkę, jest elegancką i efektowną oprawą dla zapachu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zapach fotografowany OLYMPUS PEN E-PL7

Nuty zapachowe

Jak zatem pachnie trencz? Według Burberry delikatnie, świeżo, miękko, musująco. W nucie głowy znalazły się: cytryna, jabłko, brzoskwinia, piołun, nuta serca pulsuje różą, jaśminem, jerbatą i drzewem sandałowym. Głębię i tę charakterystyczną bliskość skórze zapewniają: cashmeran, wanilia, ambra, piżmo. Mogłoby być ciężko, a jest przyjemnie, otulająco, ale także wiosennie. I choć nuty zapachowe nie do końca potwierdzają moje odczucia po aplikacji (dla mnie body od razu jest mocno kwiatowe), są klasyczne i zaskakujące jednocześnie.

Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że zapach jest nietrwały. I faktycznie używając Body rano i sprawdzając zapach wieczorem wyczujemy tylko leciutki, delikatny słodki akcent. Jakby zapachu już na skórze nie było. A jednak jest. Nadal otula, tylko znacznie delikatniej. Nie jakby się ulotnił ze skóry, tylko w nią wniknął.

1b

Dossier: Burberry Body EDT

Kategoria zapachu: szyprowo-owocowa
Premiera: 2012
Twórca: Michel Almairac
Twarz Zapachu: Rosie Huntington-Whiteley
Pojemności: 35, 60, 85 ml
Flakon: podłużny, w charakterystyczną kratkę Burberry, z plastikowym korkiem stylizowanym na diament
Trwałość: średnia (jednodniowa, wieczorem bardzo delikatnie wyczuwalny)
Cena: W regularnej sprzedaży od 230 zł, w perumeriach internetowych od 90 zł (najniższą cenę znalazłam w Empiku)
Moja ocena: 8/10

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x