Zapach miesiąca: The Different Company „Pure Eve”

Nie jest łatwo oddać w słowach charakter perfum, ale chyba jeszcze trudniej wyrazić zapach zdjęciem. Po dwóch podejściach poddałam się – bo Pure Eve, zapach The Different Company, który jest absolutnie najpiękniejszym perfumeryjnym odkryciem nie tylko miesiąca, ale i życia – zupełnie nie wygląda, jak pachnie. Jakby marka zrobiła wszystko, by surowym, bardzo ciężkim i masywnym flakonem ukryć pachnące serce kompozycji i zaskoczyć człowieka wonią niczym Steven Seagal złoczyńców w swoich filmach.

Oto mam zaszczyt zaprezentować perfumy, które jak żadne inne wcześniej trafiają wprost do mojego serca. Powiedzieć o nich ‚piękne’ byłoby totalnym banałem. Poznajcie Pure Eve (dawniej Pure Virgin).

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zapach czystego prania i makaroników

Jak pewnie wiecie dwa tygodnie temu byłyśmy z Leną na Sephora Trend Report [relacja – klik!] . Miałyśmy okazję nie tylko poznać najnowsze trendy makijażowe, ale także pobuszować po Sephorze w warszawskiej Arkadii, gdzie znajdują się takie kolekcje kosmetyków, które są niedostępne w sprzedaży stacjonarnej w pozostałych perfumeriach. Buszowałyśmy między kolekcjonerskimi flakonami perfum Guerlain, sprawdzałyśmy najnowsze, jesienne zapachy i te nie najnowsze, za to trudniej dostępne perfumy niszowe. Właśnie wśród nich znalazła się kolekcja zapachów The Different Company. 

Pierwsze skojarzenie z Pure Eve? Zapach świeżego prania i migdałów! I nie pomyliłam się – pierwsza świeża nuta to zasługa aldehydów, a woń makaronikowa to w rzeczywistości nuta migdałowych ciasteczek callisson (specjał prowansalski, podobnie jak makaroniki powstaje z masy migdałowej). Poza wspomnianymi nutami jest jeszcze zapach kwiatów lnu, mimozy, białej róży, piżma, bakalii. Pierwsze wrażenie szybko ustępuje czystej i delikatnie słodkiej, bardzo kobiecej nucie. I jest to absolutnie niesamowita ewolucja zapachu, nieporównywalna z żadnym innym komercyjnym dziełem perfumiarskim.

The Different Company – dlaczego inne?

Pure Eve to perfumy niszowe, w zamyśle tworzone z całkowitym pominięciem obowiązujących trendów, badań fokusowych, prognoz sprzedażowych etc. A także kosztownych kampanii reklamowych, akcji promocyjnych, flakonów projektowanych specjalnie dla kompozycji (wszystkie zapachy The Different Company – a jest ich kilkanaście – wyglądają w zasadzie tak samo, serie różnią się tylko kolorem korka i barwą płynu wewnątrz). Założenie marki to nieskrępowana swoboda twórcza, nieograniczona budżetem na składniki, reklamę, opakowanie. Współwłaścicielem marki i twórcą wielu oferowanych przez TDC kompozycji jest Jean-Claude Ellena, jeden z najwybitniejszych nosów naszych czasów (przez lata tworzył dla Hermes, ale też Van Cleef & Arpels, Bulgari, YSL, Tom Ford), który postanowił poza działalnością komercyjną komponować zapachy, które będą w opozycji do obowiązujących tendencji. Innymi słowy – The Different Company była dla niego ujściem artystycznej wrażliwości bez konieczności komponowania perfum, które mają podobać się każdemu.

Marka rozwijała się, a do teamu dołączyła także córka Elleny, Celine. To ona jest autorką Pure Eve. Zapachu ciepłego i otulającego, słodkiego, ale kobieco kwiatowego delikatnego, dodatkowo otoczonego aurą świeżości, czystości, prostoty. Nie ukrywam, że ta kompozycja, choć nie nowa (powstała w 2011 roku) całkowicie zawładnęła moją wyobraźnią. Dynamicznie rozwija się na skórze, jest jednocześnie bliskoskórna i nadająca aurę, z każdą godziną zapach ewoluuje i utrzymuje się (mimo pozornej delikatności) cały dzień i dłużej. Po pierwszych testach popołudniowych jeszcze następnego dnia w południe czułam migdałowy aromat na nadgarstkach. Mimo, że jest to woda toaletowa, a zapach wydaje się delikatny, używa się jej tylko odrobinę, jak perfum.

Zakupione przeze mnie opakowanie to klasyczna 50 ml, Eve występuje jeszcze w pojemności 90 ml. Do opakowania trzeba się przyzwyczaić. Proste i piękne, jednak bardzo ciężkie (zwłaszcza korek) – zapachu lepiej nie używać w pośpiechu, bo upadek mógłby być dlań bolesny.

Perfumy niszowe w Sephorze?

Czytacie o Pure Eve jako o zapachu niszowym, a jednocześnie piszę, że poznałam je w Sephorze – coś tu się nie zgadza, prawda? A jednak! Zapach, który do tej pory można było nabyć w Perfumerii Galilu lub popularnych perfumeriach internetowych (Tagomago, iPerfumy) od niedawna jest dostępny w Sephora Online oraz stacjonarnie – własnie w warszawskiej Arkadii. Ceny? Niestety niemałe, ale jak na perfumy niszowe dość atrakcyjne – cena regularna flakonu 50 ml to ok. 440 zł, natomiast kupując online macie szansę upolować go nawet połowę taniej, nie jest to więc koszt przekraczający zakup komercyjnego zapachu. A przecież mając na sobie perfumy The Differet Company nie ma szans, by ktokolwiek w okolicy miał na sobie ten sam zapach. Może dlatego czuję, że Pure Eve jest jakby stworzona właśnie dla mnie?

Jeśli uwielbiasz takie zapachy jak Insolence Guerlain, La Vie Est Belle Lancome, L’eau D’Issey Issey Miyake całkiem możliwe, że to będzie także Twój unikalny zapach 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dossier

The Different Company / Pure Eve (ex Pure Virgin)
Nuty zapachowe: aldehydy, biała róża, migdały, bakalie, piżmo
Rok powstania: 2011
Twórca: Celine Ellena
Pojemności i ceny: 50 ml/210-445 zł, 100ml/350-629zł (w zależności od miejsca zakupu)
Trwałość: doskonała, cały dzień i dłużej.
Dostępność: Sephora, iPerfumy, Galilu, Tagomago

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x