Grunge o (bardzo) wczesnym poranku.

Rozterki i problemy blogerki nie kończą się tylko na starciu z wieszakami w szafie czy pustką w portfelu (a z wystawy kusi lśniąca para butów…). Choć nie powiem, problemy owe mogą spędzać sen z powiek.
No dobra – żartuję! Ale jedno strapienie pozostaje…
Jesień nas dopada i prócz fali kolorowych liści, uwolnienia się przytulnych swetrzysk i czapek, niestety serwuje wczesnoporanne pobudki. Bo kiedy, u diabła, pracujące dziewczyny mogą pozwolić sobie na pstryknięcie kilku fotek? Zatem nie ma co się dziwić, kiedy w okolicach 7.30 zobaczycie pędzące z aparatem Lenę&Lonę. Niekiedy w bardzo interesującej asyście…

Dodam jeszcze tylko słóweczko o tym, co mam na sobie. A dokładnie o tym, że każdego roku jesień sprawia, że chce mi się odkopać rzeczy w stylu grunge. Wielkie koszule, spodnie typu boyfriend, dziergane swetry i  miękkie czapeczki…I posłuchać nie aż tak bardzo grungowego, ale doskonałego Jeffa Buckley’a. Ot, takie sobie październikowe nastroje…

Poprawiamy czapkę, ściągamy kurtkę..;)
Lena is wearing: House sweater | Zara pants | KappAhl belt | Renee wedges | Zielony Kot necklace | Atmosphere sunnies | H&M jacket, ring, hat

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x