W 1855 r. hrabia Guido Henckel von Donnersmarck, magnat i przemysłowiec, założył w Zabrzu kopalnię węgla kamiennego. I całe szczęście, bo dzięki hrabiemu, a następnie ponad stu latom tradycji oraz staraniom Krystyny Barczewskiej z Muzeum Górnictwa Węglowego możemy przekonać się, jak przed laty działało górnictwo. Co jak co, ale akurat o górnictwie każdy mieszkaniec Śląska (nie tylko górnego) czy Małopolski powinien mieć pojęcie. I o ile Lena jako mała dziewczynka miała okazję zwiedzać czynna kopalnię (czad!), dla mnie była to biała karta. Wspomnienie Pewexu i talonów węglowych, ot co. 


Na szczęście Kopalnia Guido jest otwarta dla każdego. Dostaje się kask na głowę i w towarzystwie górnika-przewodnika zjeżdża 320 metrów pod ziemię, by zobaczyć, jak wyglądały początki górnictwa węglowego pod koniec XIX wieku (ogromne wrażenie zrobiła na nas makieta konia opuszczanego na dół, jak wiadomo to był dla zwierzęcia one way ticket), ale także jak, poprzez zastosowanie nowoczesnych kombajnów, maszyn wydobywających węgiel oraz systemu wentylatorów los górnika przestał być tak zgubny, a wydobycie żmudne i niebezpieczne. Najfajniejsze w Guido jest to, że nie ma żadnych makiet (poza manekinami górników) – wszystko jest prawdziwe, zabytkowe, większość sprzętów nadal działa, górnicy je odpalają i możemy na własne oczy zobaczyć jak działają (huk maszyn na dole jest naprawdę bardzo męczący, jak oni dają radę?). Wrażenie robi także fakt, że ponad 300 metrów pod ziemią, tuż po odbyciu podróży w czasie i przestrzeni, przechodzi się do dużej sali, gdzie odbywają się konferencje, spotkania, imprezy (także nocne!), bankiety. 

Co prawda wizyta w Guido była na poły służbowa, więc zestaw na sobie mam spokojny, ale jest w nim kilka elementów, które lubię. Przede wszystkim cieplutka kurtka TideShe, która składa się w zasadzie z dwóch kurtek – prostego czarnego trenczu i dopinanego doń od wewnętrznej strony cieplutkiego futerka. Bardzo polubiłam się także z pasiastą bluzką Sheinside (jak to dobrze, że pasy będą modne tej wiosny, bardzo lubię ten wzór). Do tego prosty wisior-serce i można ruszać pod ziemię. Albo oglądać zatłoczony, bury przemysłowy krajobraz Zabrza. Także w nim jest pewien odcień piękna. I nostalgii.


TideShe double layer jacket | Sheinside blouse | Bershka pants, shoes | Zara bag | Venezia necklace

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x