#TydzienPalet: Kat Von D – Lolita. Matowa paletka kultowych odcieni.

Matowa paletka Lolita od Kat Von D została zainspirowana bestsellerową szminką o tej samej nazwie, oczywiście również z rodziny Kat.


Czy kontrowersje, jakie ostatnim czasem dotykają marki mają wpływ na jakość kosmetyków? Sprawdzamy, testujemy, malujemy.


Paletkę Lolita dostaniecie w naszej Sephorze (klik) w cenie 169zł za 8,8g produktów. Cienie zamknięte są w kartonowym opakowaniu w stylu Kat, zaopatrzonym w lusterko i oczywiście tatuażowy design.

Jak zawsze, produkt jest cruelty free, wegański i stworzony w Stanach Zjednoczonych.

Osiem matowych kolorów to gratka dla fanów tzw. odcienia brudnej, przydymionej róży. A także i barw pokroju mauve.

  • Promesa: beżowy odcień z różowym podtonem. Uwielbiam nakładać go na wewnętrzny kącik oka. Dobra pigmentacja i wyrazisty kolor.
  • Bestitos: jasny, chłodny róż dobry jako cień transferowy. Bardzo maślany, łatwy w rozcieraniu.
  • Recuerdos: chłodny, bardzo brudny i ciemny fiolet z różowymi podtonami. Ma tendencje do nierównego nakładania się – lubię go blendować grubym pędzlem. Ładnie łączy się z innymi kolorami, ma duży pigment.
  • Hermosura: Jego nazwa (piękno!) oddaje idealnie kolor. Ciemny, chłodny róż o bardzo brudnych tonach. Jeden z moich faworytów, zdecydowanie do noszenia solo! To odcień wszystkich moich ulubionych pomadek. Mocny pigment, prosta praca.

  • Con Amore: brązowy fiolet o bardzo dużej pigmentacji. Najlepiej rozciera się na przypudrowanej powiece. Ma dość suchą formułę, ale to nie utrudnia pracy z nim.
  • Lolita: królowa odcieni o ciepło-chłodym kolorze kakaowym. Z lekką rudością, ale i różem. Barwa przyciąga uwagę i choć wygląda niepozornie, to jest to unikatowy kolor, który pięknie gra z jasnymi tęczówkami.
  • Corazon: Bordowy, ciemny fiolet o szalonym pigmencie. Na swatchu wygląda dość sucho, ale u mnie osobiście nie ma problemu z blendowaniem, dokładaniem cienia.
  • Eterno: ciemny bakłażan. Najsłabsze ogniwo paletki – mocno suchy i choć prosto się go rozciera, to już nie tak łatwo go budować. Trochę się sypie, ale w granicach przyzwoitości.

Kiedy zastanawiałam się, czy kupić Lolitę, jedna z moich koleżanek (halo Sonia!) powiedziała: to są twoje kolory dziewczyno, przecież wiesz. I ja o tym wiem faktycznie. Te brudne fiolety komplementują mój kolor tęczówki znakomicie i chce mi się sięgać po paletkę.

Doszły mnie słuchy od Was, że nie każdemu się sprawdza i narzekacie na suchość cieni. Muszę się troszkę zgodzić – zazwyczaj formuła cieni Kat była bardziej maślana, gładka i kremowa, łatwiejsza we współpracy. A biorąc pod uwagę wszelkie kontrowersje wokół twórczyni marki, nie mam serca przekonywać Was, że jest to must have.

Ja paletkę lubię, sięgam po nią i uzupełniam ulubionymi błyskami, jeśli mam na to ochotę. I nie wydaje mi się, by suchość cieni była większa niż np. w dużych paletach Huda Beauty.

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x