15 świetnych kosmetyków do makijażu za mniej niż 50 zł!

Szukasz świetnych kosmetyków poniżej 50 zł? Dobrze trafiłeś! Mam dziś zestawienie 15 świetnych produktów kolorowych, których cena nie przekracza 5 dyszek, a robią REWELACYJNĄ robotę. I ani trochę nie odbiegają od droższych kolegów z perfumeryjnych półek.


Na naszym instagramie zapytałam Was, czy macie swoich niedrogich ulubieńców i pojawiło się całe mnóstwo świetnych kosmetyków. To oznacza tylko jedno – postaramy się co jakiś czas wracać do Was z kolejnymi hitami, które nie rujnują kieszeni.


kosmetyki z drogerii

Zasada doboru produktów do testów była jedna – cena kosmetyku nie może przekraczać 50 zł bez promocji. I szukałam ich w drogeriach stacjonarnych, gdzie ceny są zazwyczaj jeszcze wyższe niż w tych internetowych. Bo bardzo często w sieci możecie znaleźć je sporo taniej.


Podkład Maybelline Fit Me Matte & Poreless, ok. 35zł

Baza pod makijaż FaceBoom, ok. 35zł


O tym, że drogeryjne podkłada są tak dobre, że naprawdę nie trzeba kupować tych perfumeryjnych wiemy od dawna. Dziś wrzucam kolejny hit, który ma za zadanie lekko matowić (choć dla mnie to jest satynowy mat), zmniejszać widoczność porów, a także być z nami przez wiele godzin. Maybelline Matte&Poreless ma zaskakująco lekką formułę i średnie krycie. Ogromny plus! Na mojej cerze mieszanej w kierunku suchej wygląda naturalnie, świeżo i mam wrażenie, że mogę przy nim użyć mniej pudru niż zwykle, zwłaszcza w okolicach nosa (a jest to moje miejsce newralgiczne i tu się lubię świecić).

Wygodna tubka jest leciutka, poręczna i będzie prosto z nią podróżować. Obawiałam się, że będzie mocno matujący i zastygający, ale nie czuję żadnej „ciężkości” nosząc go na co dzień. Kolor pięknie wtapia się w skórę (mam 105 Natural Ivory). Gdyby miał w sobie filtr, to powiedziałabym, że ma formułę jak bibik.

siwetne-skoemtyki-drogeria

Baza pod makijaż FaceBoom w teorii ma być bardzo uniwersalna, ale ja bym obstawiała, że to produkt dla skóry suchej i normalnej, która szuka dodatkowej dawki nawilżenia przed aplikacją mejkapu (i tak też podpowiadają jej składniki, m.in. gliceryna, skwalan, propanediol, olejki roślinne, kwas hialuronowy). Baza ma leciutką formułę, śliczny różowy kolor i zapach cukierków z kokosem (nie każdy może go lubić). Ma w sobie też mikrodrobinki, które delikatnie odbijają światło. Nie są zauważalne, nie jest to brokat.

Nie mam wrażenia, że produkt szczególnie mocno przedłuża trwałość makijażu, ale zdecydowanie poprawia nawilżenie skóry i delikatnie ją rozświetla. Spokojnie może być użyty solo, wyłącznie w towarzystwie korektora.

najlepsze-kosmetyki-drogeria


Korektor Catrice True Skin, ok. 18zł

Korektor Eveline Wonder Match, ok. 26zł


O tym, że korektor Catrice True Skin, to jest coś fantastycznego już wiecie, jeśli jesteście na naszym insta. Zachwycam się nim od kilku tygodni, odłożyłam na bok wszystkich innych kolegów, nie sięgam po nic droższego. Jestem zachwycona, jak świetnie łączy w sobie nawilżającą formułę, lekkości i do tego bardzo satysfakcjonujące krycie. Według mnie to zamiennik Shape Tape od Tarte, tylko jeszcze lepszy – nie kryje tak diabelnie, wygląda naturalniej. I można nim ukryć także niedoskonałości, nie tylko rozjaśnić okolice pod oczami. Wypróbujcie go koniecznie!

kosmetyki-drogeria
Od lewej: Eveline, Catrice.

Drugi naprawdę niezły korektor (choć dla mnie nie aż tak dobry jak poprzednik), to Eveline Wonder Match. Tym razem mamy bardziej kremową formułę, ale i mocniejsze krycie. Według mnie jest cięższy niż poprzednik, ale nadal zachowuje się i wygląda naturalnie. Niewielką ilością można zrobić efekt mocno rozjaśnionej skóry pod oczami. Dobrze ukrywa zasinienia, ale nie ma zastygającej formuły, więc troszkę trudniej ukryć nieprzyjaciół. Jeśli ktoś lubi podkład z tej serii – pewnie i polubi korektor.


Stick do konturowania Kiko Milano kolor 201,
Tagomago 45zł

Rozświetlacz Maybelline Holographic 050, ok.30zł

Physicians Formula Butter Blush kolor Plum Rose, ok.45zł


Ależ on jest dobry! Idealny stick do konturowania w doskonałym lekko chłodnawym, ale naprawdę naturalnym kolorze 201 od Kiko Milano (marka dostępna w Tagomago). Rozciera się jak złoto, wystarczy kilka sekund i już – elegancki kontur gotowy. Nie jest ciężki, nie ma woskowej formuły, ale kremową i niesłychanie leciutką. Jeżeli taki stick można znaleźć w drogerii, to powiadam  – zapomnijcie o droższych kolegach. Tutaj jest ideał za ułamek ceny (jest lepszy niż Fenty czy sticku Smasha). Bomba!

kosmetyki-drogeria

Ja wiem, że rozświetlacze w kolorze holo, to troszkę pieśń przeszłości. Ale dla mnie, to nadal odcienie, po które sięgam często i ochładzam nimi mocno złote czy ciepłe rozświetlacze (świetny patent na zbyt ciemny błysk!), a także noszę w kąciku oka czy na łuku kupidyna. Jeżeli lubicie odcienie opal/fiolet to propozycja Maybelline jest w sam raz! To srebrno-fioletowy z niewielkimi drobinami.

Stick Kiko Milano, roż Physicians Formula, rozświetlacz Maybelline

Jeśli rozświetlacz nie był uniwersalny, tak róż będzie! Kolor Plum Rose wydaje się nudny i nieciekawy, ale uwierzcie, że ta brudna róża robi robotę! Jest naturalna, pasuje niemal do każdego mejkapu, ale i karnacji. Może swobodnie być stosowana bez bronzera, a ja lubię użyć jej tez jako cienia transferowego, by scalić mejkap. No i jeszcze ta mięciutka, kremowa, delikatna formuła różu Butter Blush… Samo się rozciera, nie robi plam, dużo wybacza bo to róż, który dokładamy i budujemy, a nie walczymy z mocnym pigmentem na pędzlu i twarzy.

No i pachnie jak egzotyczny drink.


Bibułki do makijażu Inglot, 32zł


Ja już o nich kiedyś wspominałam, ale uważam, że trzeba raz jeszcze przypomnieć – najlepszy sposób na poprawki makijażu dla skóry mieszanej i tłustej, to odciśnięcie nadmiaru sebum na bibułkę, a nie dołożenie kolejne warstwy pudru. Bibułki Inglot ściągają sebum, znika blask i efekt nieświeżej skóry. Dla mnie to higieniczne wybawienie i must have w torebce. Dodatkowo mają efekt naturalnego zmatowienia.

Tip – jeżeli nosicie tylko niebarwione SPF, to będą również Waszym przyjacielem podczas reaplikacji filtrów!


Kremowe cienie do powiek Rimmel Wonder’Cloud,
ok. 45 zł

Baza pod tusz do rzęs Eveline Sexy Girl, ok. 19,99 zł


Kremowe cienie Rimmel Wonder’Cloud to wielofunkcyjny produkt. Można stosować je solo, jako szybki cień aplikowany palcem lub rozcierając go pędzlem, ale także jako kolorowa bazę pod cienie pudrowe i metaliczne. I to jest mój ulubiony sposób, bo widocznie przedłużają trwałość cieniom, a także wydobywają ich kolor (zwłaszcza mięta i brudny róż). Działają jak świetne bazy i mogą je zastąpić (a dlaczego lepiej używać bazy niż korektora na powiekę przeczytasz tutaj).

Są trwałe, mają formułę przyjemnego musu, nie osypują się i nie opadają. To genialny produkt dla zabieganych!

Od dołu kolory: Foggy Beige, Honey Drop, Cool Mint, Misty Mauve.

Czym byłoby zestawienie bez tuszu do rzęs, prawda? Tym razem jednak polecam bazę pod tusz Eveline Sexy Girl – nazwa i oprawa zdecydowanie inspirowana Too Faced, ale zupełnie inna szczoteczka i właściwości. Bo baza mimo ciemnego koloru jest pierwszym krokiem, który pozwala uzyskać grafitowe rzęsy i pięknie je przedłużyć. Jakikolwiek tusz nie nałożymy na nią, zyskujemy dodatkową objętość i długość. Baza zawiera także składniki pielęgnacyjne, a jak ktoś lubi efekt naturalnych rzęs – noście ją solo.


Konturówka Maybelline Color Sensational kolo 50, ok. 25zł

Szminka Eveline Variete kolor 05, ok. 27 zł

Topper Wibo My Treasure kolor 02, ok. 19 zł


Zacznijmy od zdjęcia bo ono trochę oddaje moc tego trio – moc powiększania ust. Zerknijcie co można zrobić mejkapem, i to w dość naturalnym wydaniu!

Zaczęłam trochę od końca, czyli nałożyłam topper Wibo mający w sobie prawdopodobnie mentol, który lekko podrażnia i sprawia, że wargi nabierają objętości. Kiedy już łaskotanie przechodzi, zaczynam obrysowywać usta kredką Maybelline o lekko różowym tonie (50 Dusty Rose). Kredka jest mięciutka, świetnie sunie i do tego ma dobrą trwałość. Krok trzeci – pomadka Eveline Variete 05, która ma satynowo-kremowe wykończenie, przez co jest komfortowa.

Konturówka Maybelline, pomadka Eveline 05, topper Wibo 2.

 

W ostatnim kroku wracam do mojego toppera z brokatem i raz jeszcze nakładam go na wargi, lekko wyjeżdżając poza narysowany kontur. To dodatkowo daje złudzenie, że wargi są pełniejsze i większe.


Żel do brwi NYX Bush Tamer, ok. 27 zł

Tint do brwi Rimmel Wonder’Last, ok. 42 zł


Żel do brwi od NYX, to fajna propozycja dla włosków delikatnych – jeśli chcecie je postawić i stworzyć „ptasie brwi”. Moje brwi, gęste i twarde, nie są w stanie się utrzymać w pionie. Ale żel je za to ładnie układa i faktycznie „przykleja” tak trwale, że nie musze obawiać się niepogody.

A tint/tusz do brwi od Rimmel, to jest zaskakująca formuła – dość płynna, ale dzięki aplikatorowi można wjechać nim pod włoski i pięknie wyrysować ubytki, zrobić naturalny cień. Plus także za dwustronny grzebyk o gęstym i rzadszym włosiu, bo ułatwia nam to rozczesywanie i ujarzmianie włosków. Kolor Medium Brown, to piękny chłodny odcień dla brunetek i mój faworyt.


Czy wśród moich typów znalazł się jakiś Wasz ulubieniec w dobrej cenie?


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x