Kultowe kosmetyki lat 90tych / vol. 2

Ach, lata 90te. Eva Herzigova opowiadająca w wywiadach, że włosy tleni wódką (próbowałam, nie działa!), Britney i jej Baby one more time, pierwsze kontakty z golizną w reklamach, rozmowy intymne w stylu rubryki w Bravo (Miłość, czułość&namiętność) i zapachy wolności od Coty. Absolutnie szalony czas.

Pierwszy wpis z serii kosmetycznych wspomnień z młodości spotkał się z Waszym ogromnym zainteresowaniem (ponad 15 tysięcy wyświetleń i najwięcej fejsbukowych lajków pod linkiem do wpisu ever), dyskusja w komentarzach była wyborna, a Wasza pamięć o kosmetycznych perełkach podsunęła nam co najmniej kilku kolejnych kandydatów do listy. Bo faktycznie 7 kultowych kosmetyków młodości to za mało, musi być volume 2!

Kultowa seria

Wśród kosmetyków najwięcej zapachów, bo chyba jednak najbardziej sentymentalnie podchodzimy do aromatów, które kojarzą się z latami nastoletnimi. Od razu zdradzamy – będą jeszcze trzy odcinki serii: już za tydzień przekąski, za którymi szalał każdy dzieciak, potem kultowe elementy nastoleniej garderoby (znów modne!), a na finał będzie… filmik! Video, na którym pokażemy Wam jak teraz wyglądają niektóre z kultowych kosmetyków i  gadżetów, rozpakujemy i sprawdzimy, jak mają się nasze wspomnienia do rzeczywistości. Czy magia jeszcze działa…

10 kosmetycznych hitów młodości, czas start!

Dezodoranty, mydła, żele FA

Kto nie pamięta Cycoliny, ten chyba całe lata 90 przesiedział na bezludnej wyspie. „Chciałbym Cię mydlić mydełkiem Fa” śpiewali wszyscy (wiecie, że piosenkę wykonuje Marek Kondrat?). Ale jakimś cudem mało kto pamięta, dlaczego w piosence jest akurat mydełko i słynna cycolina z kanału TV. Fenomen Fa to bowiem nie tyle kosmetyki, co ich reklamy. A w nich zawsze gołe piersi. Można śmiało stwierdzić, że reklamy Fa, to – obok Always – najbardziej skandalizujące spoty pierwszych lat wolności. Zaczęło się od duschbadów (Fa był pionierem tego rodzaju kosmetyków w PL, gdy wchodziło na rynek, żel nie miał jeszcze nawet swojej polskiej nazwy!), a potem poszła fala mydeł, dezodorantów. Schemat zawsze taki sam – rajska wyspa, piękna kobieta, cyc na wierzchu, wiatr we włosach. Czystość, świeżość, naturyzm 😀

 

Z pewną taką nieśmiałością…

… jeśli było o piersiach od Fa, musi być też o skrzydełkach od Always. Reklama z dzisiejszej perspektywy niewinna, wtedy wywołała skandal. Bo jak to z ekranu telewizora opowiadać o miesiączce? I jeszcze pokazywać podpaskę nasączaną niebieską krwią? Chłopcy w szkole latami żartowali z dziewcząt, że są takie dni w miesiącu, gdy mogą latać. Żart słaby, za to patent na skrzydełka w podpasce znakomity.

fa-always-90ties

Elseve z pierścionkiem

Uwierzycie, że o nich zapomniałam? A przecież faktycznie był taki czas, gdy szampony kupowało się nie dlatego, że był jakiś problem z włosami, tylko ze względu na kolor dołączonego plastikowego pierścionka. Mimo wszystko sam Elseve także był gwiazdą. Pachniał bardzo luksusowo, reklamowała go najpiękniejsza z pięknych Cindy Crawford, a włosy po użyciu były miękkie jak marzenie i nie plątały się prawie wcale.

elseve-cindy-crawford

Herball Essences

Ogólnie produkty Clairol (ogromnym hitem były przecież także farby do włosów), ale już na 500 procent kultowa była seria Herbal Essences. Nieco późniejsza niż Vidal Sassoon czy Elseve (Elvive?), ale równie rewolucyjna. Clairol udowodnił, że kosmetyk do włosów może pachnieć tak obłędnie, że chce się go używać codziennie. Albo i częściej. Każdy zapach był po prostu nieodparcie kuszący, ale najbardziej kochałam serię różaną. Koniecznie z odżywką, bo prawda jest taka, że akurat po Clairolu włosy nie chciały rozczesywać się wcale i trzeba było kupować pakiety, by nie wyszarpać sobie połowy czupryny.

Czy pamiętacie, że używała ich Britney Spears?

clairol-britney-spears

Vanilla Fields, Pret-a-Porter

Powiew Zachodu w czystej postaci!. „Francuskie” perfumy na każdą kieszeń (choć wymagały poczynienia oszczędności z kieszonkowego). Było tak – albo należysz do frontu Exclamation (taka jesteś zbuntowana), albo kochasz Vanilla Fields (romantyczka), albo używasz Pret-a-Porter (nazwa zobowiązuje, to był zapach fashionistek). Pamiętam, jak wymieniałyśmy się flakonami z koleżankami na koloniach, bo poza używaniem perfum, liczyło się także kto ma jaką kolekcję flakonów.

vanilla-fields-pretaporter

Dolce Vita z miniatury

Na całej liście kultowych umieszczam tylko jedną pozycję ekskluzywną. Jest nią Dolce Vita, moja ukochane wspomnienie z wczesnego liceum a także jedne z ukochanych perfum Leny. Robię to nie tylko po to, by udokumentować ogromny sukces komercyjny, jaki w tamtym czasie odniosły perfumy Diora, ale także, by przypomnieć Wam o innej modzie charakterystycznej dla lat 90tych: kolekcjach z kiosków Ruchu. Były to zeszyty z kolejnymi częściami kolekcji, elementami do składania, częściami książek (Saga o ludziach lodu!). Wśród nich właśnie zeszyty ze zdjęciami i historią najsłynniejszych zapachów świata i ich miniatury. Dolce Vita była pierwszym zapachem dystrybuowanym w ten sposób. Ostatnie krople trzymałam jak relikwie aż do ostatniego roku LO, specjalnie na studniówkę.

dior dolce vita

Dezodorant RAP

Był high fashion, to teraz czas na sztukę ulicy 😀 Dezodoranty RAP to polska odpowiedź na sukces Impulse i oczko w stronę młodzieży zafascynowanej amerykańską muzyką w jednym. Najlepsze były w nich zakrętki w kształcie czapeczki z daszkiem.

Constance Carrol

Teraz mamy Makeup Revolution, a kiedyś Constance Carrol. Tanie kosmetyki o ogromnym wyborze kolorów, charakterystyczne pudry matujące w odrkęcanych opakowaniach (bardzo podobne do Creme Puff Max Factor i pudrów Yardley, swoją drogą także kultowych). Pamiętam, że ani pudry ani szminki nie pachniały ładnie, a opakowania cieni rozpadały się błyskawicznie. A jednak czadowo było kupić sobie taki ‚dorosły’ kosmetyk nawet, jeśli leżał grzecznie w szafce i nigdy nie został użyty. Dzięki Ci młodzieńczy rozsądku, że papuzie mejkapy z paletek cieni serwowałam sobie tylko w domowym zaciszu.

constance-zielone-jabluszko-dezodorant-rap

Płyn do kąpieli zielone jabłuszko

Jaki to był szał! Jabłkami pachniało wszystko, ale największą karierę aromaty (dość sztuczne i koszmarne z dzisiejszej perspektywy) jabłkowe robiły w łazience – w formie płynów do kąpieli i mydeł do rąk. Porządna dawka SLSów tworzyła obłoki puszystej piany, w której uwielbiałam się pławić podczas kąpieli. Cóż, jakie czasy, taka Donna Karan.

Gabriela Sabatini

Na koniec zapach naszych mam. Słynna tenisistka i piękna kobieta, która jako pierwsza wylansowała własne perfumy i otworzyła wrota do sukcesu komercyjnego tak zwanych zapachów gwiazd (otwierając drogę do biznesu perfumiarskiego m.in. Celine Dion, Vicotrii Beckham, Naomi Campbell, Kylie Minogue). Charakterystyczny prosty flakon nie zmienił się do dziś, a kolekcja liczy już około 10 zapachów. Moje ulubione to: Devotion i Ocean Sun.

sabatini-perfumy

Jesteśmy mega ciekawe, ile z tych produktów gościło i w Waszych łazienkach – piszcie!

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x