Kupiłam lodówkę na kosmetyki! Było warto? Które produkty przechowywać w chłodzie, a czego nie wolno?

Lodówka na kosmetyki (beauty fridge) to absolutny hit Instagrama. Jeśli interesujecie się pielęgnacją na pewno widziałyście już mnóstwo zdjęć dziewczyn, które pokazują zdjęcia wnętrza swoich lodówek. Ale trzymanie kosmetyków w chłodzie to nie tylko moda. Skóra może wiele zyskać, gdy nakłada się na nią zimne toniki, maski czy serum. Z drugiej strony wiele produktów nie musi (a nawet nie powinno) być przechowywane w chłodzie.


Dziś opowiem Wam, co warto, a czego nie wolno przechowywać w lodówce i opowiem, czy żałuję zakupu mojej mini fridge.


PS A na plakaty Desenio macie -25% z kodem BLESSTHEMESS (tylko do 4.09)

Skóra lubi chłód


Są cztery główne powody, dla których zimne kosmetyki będą działać lepiej, niż te przechowywane w temperaturze pokojowej.

Pierwszy to niwelowanie opuchnięć na twarzy lub pod oczami. Tu zalety chłodu są niepodważalne. Jeśli jesteś jedną z osób, które budzą się rano podpuchnięte, na pewno już dawno się przekonałaś, jak wspaniale na twoją twarz działają zimne rollery kwarcowe, mycie buzi w chłodnej wodzie, czy chłodzące płatki pod oczy.


Przeczytaj też: Jak pozbyć się opuchlizny pod oczami? Skuteczne kosmetyki i triki gwiazd>


Drugim powodem jest regulacja produkcji sebum i niwelowanie wielkości porów. Tak! Skóra, szczególnie tłusta, ma duży problem, gdy się rozgrzewa. Podobno podniesienie temperatury skóry o jeden stopień wzmaga produkcję sebum o 20%. A więcej sebum wypełniającego pory może powodować ich rozszerzanie się (zwłaszcza, gdy to sebum jest gęste, lub pory są zanieczyszczone – wtedy jesteśmy na najlepszej drodze do zaskórników).

Trzeci powód, by rozważyć włożenie kosmetyków do lodówki, to ich skład. A dokładniej obecność antyoksydantów. I choć tu już sprawa nie jest jednoznaczna (są formuły, które potrzebują tylko zaciemnionego miejsca i braku dostępu do światła, niekoniecznie od razu lodówki), to jeśli masz w łazience kosmetyki np. z dużą zawartością witaminy C (kwasu askorbinowego), albo antyoksydantami (zazwyczaj są to serum z dużą ilością wyciągów owocowych), możesz przedłużyć ich żywotność przenosząc je do lodówki.

W końcu powód ostatni – kiedy producent sam umieszcza na opakowaniu informację, że kosmetyk MUSI być przechowywany w chłodzie. U mnie właśnie ten powód był bezpośrednią przyczyną zakupu mini lodówki. Testuję świeże kosmetyki Fridge, które nie zawierają konserwantów, ani żadnych innych poprawiaczy trwałości. Takie produkty są przygotowywane specjalnie dla konkretnego zamówienia i mają ważność ok. 2,5 miesiąca od daty otwarcia. Poza lodówką się po prostu zepsują.


Zanim wyniesiesz swoje kosmetyki do lodówki…


Hold Your horses! To wcale nie jest tak, że zimne zawsze będzie lepsze. Wręcz przeciwnie – tylko niektóre kosmetyki powinnaś trzymać w chłodzie. Większość możesz, ale wcale nie musisz. A części nie powinnaś. Bo nie zadziałają, albo – co gorsza – popsujesz ich konsystencję lub skład.


Co MUSISZ przechowywać w lodówce


Tylko te kosmetyki, które podają taką wyraźną informację na opakowaniu, albo otrzymałaś takie instrukcje od sprzedawcy. Chodzi o produkty świeże, np. robione na zamówienie. Albo takie, które sama przygotowujesz w domu z półproduktów kosmetycznych lub ze świeżych składników spożywczych. Wszystko to, co nie ma konserwantów i zepsuje się już w ciągu jednego lub kilku dni bez chłodu.

Przykłady? Proszę bardzo. Kosmetyki typu Fridge by yDe, świeże maski z Lush, produkty lecznicze robione z apteki, ale też domowy tonik z cytryny czy octu jabłkowego, domowe serum z witaminą C z półproduktów kosmetycznych, wszelkie maseczki robione z produktów żywnościowych (np. z płatków owsianych, miodu i jogurtu – świetnie nawilżają, maseczka z rozgniecionych bananów, awokado i cytryny – odżywia i rozjaśnia). Jeśli do pielęgnacji cery używasz olejów tłoczonych na zimno, które na opakowaniu mają oznaczenie o konieczności przechowywania w chłodzie – także włóż je do lodówki.


Co możesz trzymać w lodówce (i dlaczego)


Lodówka ma dwie zalety – po pierwsze jest miejscem z bardzo ograniczonym dostępem do światła, po drugie – panuje tam temperatura ok. 5-8 stopni, która obniża temperaturę kosmetyków.

Jeśli zależy Ci na efekcie chłodzącym, bo lubisz uczucie odświeżenia, bo masz problemy z nadmierną produkcją sebum lub poranną opuchlizną, spójrz na swoją gromadkę kosmetyków i wyselekcjonuj te, które zawierają dużą ilość wody – są płynne, żelowe, żelowo-kremowe.

Bo nawet, gdy nie masz tłustej cery, a o poranku nie wyglądasz jak chomik, spryskiwanie się chłodnym tonikiem, czy aplikacja zimnej maski jest naprawdę super przyjemna. I potęguje uczucie odświeżenia, nawilżenia i jędrności skóry.

W lodówce warto umieścić:

  • Tonik lub esencję – fantastycznie odświeża, budzi o poranku
  • Żelowe serum nawilżające – wygładza, łagodzi podrażnienia
  • Maseczki w płachcie – chłód maski walczy z opuchlizną, potęguje uczucie nawilżenia, pojędrnienia, rewelacyjnie łagodzi podrażnienia po opalaniu czy zabiegach kosmetycznych
  • Kremy, emulsje o lekkiej konsystencji (szczególnie te dla cery tłustej) – odświeżą, ale też pomogą regulować produkcję sebum
  • Kuracje (serum, ampułki) z witaminą C w dużych dawkach lub peptydami, antyoksydantami – chłodne, ciemne środowisko zapobieże utlenianiu się składników aktywnych
  • Rollery z kwarcu i jadeitu, metalowe masażery – nic tak szybko nie pokona opuchlizny, jak delikatny masaż zimnym narzędziem!
  • Kremy i płatki pod oczy (szczególnie te z aplikatorami masującymi) – dodatkowo niwelują opuchnięcia
  • Kosmetyki o działaniu chłodzącym – jeśli na opakowaniu widzisz informację, że kosmetyk będzie chłodził, po włożeniu go do lodówki ta właściwość jeszcze się spotęguje.
  • Maseczki na noc typu sleeping pack – chłodzą buzię po wieczornym myciu.

Do lodówki NIE chowamy


  • Olejków kosmetycznych – to ta kategoria produktów, która w chłodzie może naprawdę ucierpieć. Zwłaszcza produkty wieloskładnikowe, mieszanki kilku olejków, albo olejków z dodatkiem innych substancji aktywnych. Oleje są co prawda wrażliwe na światło i tlen, ale w chłodzie zmieniają konsystencje, a nawet rozwarstwiają się. Ciemna butelka i zamknięta szafka to lepszy sposób na ich przechowywanie.
  • Gęstych kremów na bazie olejów i wosków – stwardnieją i mogą zmienić właściwości.
  • Kremów z filtrem – z kremami zawierającymi SPF trzeba się obchodzić jak z jajkiem. Nie kombinować, nie ingerować w formułę.
  • Kosmetyków o stałej konsystencji – kul do kąpieli, peelingów pudrowych itp – chłód w niczym im nie pomoże.
  • Maseczek z glinką – w chłodzie stwardnieją i będzie je bardzo trudno rozprowadzić na twarzy
  • Kosmetyków z kwasami – nie spotkałam się z żadnymi danymi o tym, by chłodzenie kwasów miało jakikolwiek pozytywny wpływ na ich działanie.
  • Podkładów, szminek, pomad – ponieważ to produkty wieloskładnikowe, z przeróżnymi dodatkami pigmentów, minerałów, glinek, silikonów, wosków itp, formuły mogą się w chłodzie rozwarstwiać. Natomiast warto je przechowywać z dala od światła – w szafce toaletki, w pudełkach.
Większość pielęgnacji (i cała kolorówka) najlepiej czują się na toaletce lub w łazience.

Mini lodówka na kosmetyki – gdzie kupić? I czy warto?


Przed zakupem swojej lodówki zrobiłam naprawdę porządny reaserch. Sprawdziłam sklepy z akcesoriami hotelowymi, elektromarkety, polskie i zagraniczne strony internetowe, popularnych na IG amerykańskich producentów lodówek na kosmetyki. Byłam też – a jakże – na Aliexpress oraz przejrzałam ofertę serwisu Alibaba (to jest firma-matka Aliexpress, chiński pośrednik w sprzedaży B2B, na którym można zakupić i spersonalizować lodówki i sprzedawać je pod marką własną).

Wnioski mam dwa. Po pierwsze, w Polsce lodówki na kosmetyki są wciąż rzadkością, a do tego trudno je sprowadzić. Ze Stanów jest to często niemożliwe (nie oferują wysyłek międzykontynentalnych), zaś z Chin bardzo długo trwa (a szybsza wysyłka jest bardzo droga).

Ale to jeszcze nic! Lodówki beauty jako takie nie istnieją. Są to customizowane lodówki turystyczne, które powstały z myślą o przechowywaniu zimnych napojów albo utrzymywaniu temperatury ciepłych posiłków (takie lodówki typowo campingowe, czy biurowe). Ponieważ Instagram i amerykańskie marki (typu Cooluli) wykreowali zapotrzebowanie na ładniejsze wersje tych turystycznych lodówek, zaczęto produkować je w ładniejszych kolorach i z oznaczeniem beauty.

Dlatego niezależnie, czy jesteście właśnie na stronie Forever 21, czy na chińskim Alibaba, lodówki wyglądają niemal identycznie. To są bardzo podobne produkty, personalizowanie pod zamówienie konkretnej firmy. Natomiast wygląd bryły, zasada działania i pojemność są standardowe.


Przeczytaj też: Jak przechowujemy kosmetyki naszych małych łazienkach?


Ja postanowiłam swoją lodówkę kupić od polskiej firmy (Coldy Fridge z Katowic), bo nie chciałam czekać na przesyłkę (lodówka przyszła w 3 dni), chciałam też mieć rachunek, gwarancję – dokumenty, które sprawią, że w razie awarii sprzętu będzie łatwiej go naprawić/zareklamować. Mój model nazywa się Coldy Mini i ma pojemność 6 litrów. To wystarczy, by zmieścić maseczki, toniki, serum oraz kilka masażerów. Natomiast jest to za mała pojemność, by zmieścić na drzwiczkach maseczki w płachcie.

Lodówka kosztowała 350 zł z VAT. Do kosztów związanych ze sprzętem należy doliczyć prąd, który zużyje (ok. 20 zł/mc, 250 zł/rocznie) przy stałej pracy. Coldy Mini jest ładnie i estetycznie wykonana, ma dość mocny uchwyt zapewniający szczelność. Wydajnie i dobrze chłodzi. Ma też możliwość podgrzewania, ale jeszcze z niej nie korzystałam. Lodówkę można zasilać sieciowo albo z gniazda zapalniczki.

Jej największą zaletą jest kompaktowy wymiar i szybkie, skuteczne chłodzenie kosmetyków. Cieszę się, że mogłam też wybrać kolor frontu – złoty beż prezentuje się pięknie i pasuje do stylistyki większości pomieszczeń w moim domu. Dzięki niej mam kosmetyki zawsze pod ręką i nie zapominam o nich (co mi się często zdarza, gdy przechowuję je w lodówce w kuchni).

Ale coldy ma też wady i to niemałe: jest dość głośna (co sprawiło, że niestety nie mogę jej trzymać w sypialni i wylądowała w łazience), nie jest oszczędna (pobiera rocznie niewiele mniej prądu, niż nasza duża lodówka w kuchni), a wewnątrz gromadzi się trochę wody (pewnie dlatego, że używam jej w łazience, być może para wodna przedostaje się do urządzenia). Moim zdaniem taki sprzęt nie nadaje się do całorocznego używania w mieszkaniu. Hałas i zużyty prąd nie rekompensuje mi wygody użytkowania.

Co innego, gdybym zamiast swoich 63 metrów (i 16 kroków z kuchni do łazienki – policzyłam specjalnie dla Was ;D) miała piętrowy dom albo mieszkanie dwupoziomowe. Wtedy dodatkowa lodówka na piętrze miałaby wielki sens.


Podsumowując, urządzenie ma dużo zalet i wielki potencjał, ale nie jest dla każdego. W przeciwieństwie do korzystania z dobrodziejstwa przechowywania kosmetyków w chłodzie – to naprawdę działa! I nie musicie kupować specjalnej lodówki, by się o tym przekonać.


Na koniec mam do Was pytanie – jaki wpis wolelibyście przeczytać jutro – test kosmetyków Fresh czy Milk Makeup?

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x