L’Oréal Paris: True Match – nowa formuła kultowego podkładu

True Match to podkład, który pamiętamy z czasów liceum i pierwszych lat studiów. Był mocno kryjący, dobrze sprawdzał się z cerą mieszaną i tłustą. Miał jednak kilka mankamentów, które sprawiły, że poszukiwałyśmy nadal, a on nie stał się „tym jedynym”. Dlaczego? Bo jednak był nieco za ciężki na dzień, bo przy skłonnościach do przetłuszczania się skóry i uwalniania sebum dość prędko sprawiał, że twarz lśniła i błyszczała. No i jeszcze jeden zarzut – pozostawiał ślady na ubraniach, i to dość intensywne.Nie mogłyśmy jednak narzekać na brak odpowiednich odcieni – już kilka lat temu z powodzeniem swój podkład mogła znaleźć bladolica i dziewczyna obdarzona ciemną karnacją. Te kilka lat temu, podobnie jak dzisiaj, podkład znajdował się na średniej półce cenowej pośród drogeryjnych fluidów.

loreal-true match - nowa formula (13)

Co się zmieniło?

Powiedzmy, że od ostatniej naszej tubki True Match minęło mniej więcej pięć, sześć lat. Mamy odrobinę więcej lat, nasze skóry mają inne potrzeby i skłonności. A kultowy podkład zmienił formułę. Więc to całkiem niezły czas, by spróbować jeszcze raz i dać mu szansę.

Nowa formuła:

Podkład True Match słynie, jak wówczas, z doskonale dopasowujących się do skóry odcieni. W nowej gamie produktów L’Oréal Paris mamy 9 odcieni – od niezwykle jasnych po ciemne, dobre dla Mulatek i Murzynek, albo… do konturowania na mokro. Twórcy nowego składu wzbogacili do o hybrydowe pigmenty, które idealnie stapiają się ze skórą. Gwarantują gładką i nieskazitelną cerę.

Dodatkowo wewnątrz produktu znajdują się olejki eteryczne i składniki nawilżające, a także glicerynę, witaminy E i B5. Podkład ma lekką, dość wodnista konsystencję, która pięknie się rozprowadza i wtapia w skórę.

loreal-true match - nowa formula (14)

Opinia Leny:

Z wielką przyjemnością wzięłam się za testowanie nowiutkich podkładów. Trzy odcienie, i zaskoczenie, nie muszę mieć najjaśniejszego z całej gamy. Kolor 2N jest idealny do mojej bladej karnacji. Z mieszanką 3.R /3C –oraz 4N jestem w stanie stworzyć bardzo przyjemny efekt konturowania twarzy bez użycia korektorów oraz rozjaśniaczy.

Używam gąbki do nakładania fluidów, więc lubię płynne podkłady. I dokładnie taki jest True Match – mocno wodnisty, bardzo prosto rozprowadza się na skórze, w którą świetnie się wtapia. Jestem w stanie uzyskać lekkie krycie, maskujące zaczerwienienia i zasinienia. Oczywiście bez problemu tworzę wieczorowy, wielowarstwowy efekt nakładając kosmetyku więcej, robiąc kolejne warstwy. Moja skóra wygląda jak porcelana. Jednak trzeba uważać przy większej ilości fluidu – przy słabym rozblendowaniu potrafi osiąść w załamaniach i zmarszczkach.

Przy niewielkiej ilości, dziennej dawce fluidu nie możemy liczyć na całodzienny, nieskazitelny efekt. Po kilku godzinach (6-8) nasze cera nie będzie już tak wyśmienita, nawet jeśli użyjemy pudru. Sytuacja zmienia się przy tworzeniu makijażu cięższego, mocniejszego. Kilka warstw gwarantuje piękny efekt, nawet przez całą noc. Trzeba jednak kontrolować osiadanie się produktu w trudnych miejscach – okolic płatków nosa, pryszczy, przesuszonego czoła.

Ocena: Jestem pozytywnie zaskoczona. Lubię mocniejsze krycia i nieskazitelna cerę. Podobają mi się kolory True Matcha, lekka konsystencja i to jak wtapia się w skórę. No i co dla mnie ważne – podkład nie brudzi ubrań tak, jak robił to kilka lat temu.

Opinia Lony:

Zanim się rozpiszę o produkcie, pokażę Wam jedno zdjęcie (cała stylizacja na blogu już jutro)…

IMG_1070

Widzicie subtelny glow na twarzy? To jego sprawka! Rozświetlacz nakładałam tylko na bok policzków i dekolt, więc to nie może być zasługa wyłącznie MaryLouminizer (the Balm, mój ulubiony rozświetlacz). Nowy True Match zupełnie nie przypomina swojego poprzednika pod względem pozostawiania matowej, jednolitej jak zaprawa murarska, szpachli na twarzy. Jest kryjący (i to całkiem nieźle), ale wygląda bardzo naturalnie i świeżo. Mój idealny kolor to 2N, czyli dokładnie ten sam co Leny, a przecież ona ma cerę w chłodniejszej tonacji i nieco jaśniejszy odcień. Ja, typowa ciepłoskóra, spodziewałam się, że będę musiała kombinować i mieszać. True Match bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, a skoro pasuje nam obu ten sam odcień, to oznacza, że naprawdę pięknie stapia się ze skórą i dostosowuje do naturalnego jej odcienia. Obietnice producenta są więc spełnione.

Brawo True Match! Świetny podkład w pięknym flakonie, przyjemnej cenie i o niezłej trwałości. To mój nowy ulubiony podkład na co dzień.

loreal-true match - nowa formula (4)
kolor od lewej: 2.N – 3.R/3C – 4N

loreal-true match - nowa formula (10) loreal-true match - nowa formula (11)

  • Anita Barbara

    Poprzednik mi nie pasował, ale tu jak widzę jest ciekawiej. Bałabym się odrobinę podkreślania załamań, bo chcąc nie chcąc troszkę ich mam. Niemniej jednak ciekawi mnie ten intryguje mnie ten podkład.

    • Bless the Mess

      Według nas bardzo do sprawdzenia, choć się nie spodziewałyśmy aż tyle dobrego. Co do załamań – sprawę załatwia dobra baza:)))

      • Anita Barbara

        A widzisz. Baz to ja nie używam. Chyba czas zacząć 🙂

        • Bless the Mess

          Ha!:D Ja kocham Benefit PoreFessional:)
          Co prawda nie jest najtańsza, ale warto – http://www.sephora.pl/Makijaz/Cera/Bazy-pod-makijaz/The-POREfessional/P112916 ;)))

          • Anita Barbara

            Nawet mam miniaturkę. Była w takim komplecie z cieniami, maskarą i różem chyba. Dobrze, że mi przypomniałyście ( i uświadomiłyście, bo miałam ją oddać w dobre ręce:)) W sumie racja, zmarchy jak pory, jakby nie patrzeć też ubytek. Będzie próbowanie 🙂

  • Jutro będzie mój ;p zwłaszcza że w Super Pharm – 50 % 😀

    • Bless the Mess

      Koniecznie daj znać jak się sprawdza!:)))))

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x