Morphe: Jaclyn Hill – The Palette. Recenzja, makijaże i swatche.

Paletka Morphe we współpracy z Jaclyn Hill to już prawie legenda. Wysprzedawana przez wiele miesięcy, zbierająca niemal same pozytywne recenzje i bardzo długo niedostępna w Polsce.


Dzisiaj sprawdzamy, czy paletka stworzona przez jedną z najbardziej utalentowanych jutuberek jest grzechu warta.



MORPHE
THE JACLYN HILL EYESHADOW PALETTE
cena ok.180zł / do kupienia na cultbeauty.com


Zacznę od minusów, bo w zasadzie chcę się poczepiać na samym początku. Jak na paletkę uniwersalną, to osobiście bardzo brakuje mi matowego beżowego cienia. On się przydaje, zwłaszcza jeśli chcecie podróżować i mieć absolutnie wszystko ze sobą. A spokojnie możnaby podmienić jeden z jasnych, transferowych brązów na beżyk.

Drugi minus, to brak lusterka w paletce. I tak, zdaję sobie sprawę, że ono zazwyczaj podwyższa koszt produktu, to byłoby ono mile widziane. Natomiast to minus, na który łatwo przymknąć oko.

Jednak najbardziej irytuje mnie, zwłaszcza w tym momencie, że nazwy cieni są na spodzie palety, co absolutnie uniemożliwia rozsądne przekazywania wiedzy na temat koloru, który był użyty. I w ramach protestu – nie używam nazw, bo w palecie z 35 odcieniami jest to niemal niemożliwe do ogarnięcia.

Dodam tylko, że paletka jest kartonowa, i choć biała, to prosto doczyścić ewentualne zabrudzenia.


Ja swój egzemplarz kupiłam na cultbeauty.com i to z jakimś sporym rabatem,
więc to jest świetne miejsce na łowy.



Cienie matowe


W palecie znajdziecie aż 17 kolorów matowych. Od cieplutkich brązów, przez nasycone czerwienie aż do… No właśnie. Zwariowany, matowy kolor jest tylko jeden – turkusowa zieleń. I tak naprawdę maty, to prawdziwa gratka dla fanów brązów, zwłaszcza ciepłych, i wszelakich rdzawych tonów. Czyli wszystko to, co kocha pani Hill!

Co do samych cieni nie mam najmniejszych uwag. Doskonały pigment, łatwość pracy, piękne łącznie się kolorów ze sobą i naprawdę funkcjonalnie dobra a gama . Jakość na poziomie Huda Beauty, Too Faced, Marc Jacobs.


Cienie metaliczne


Ach, no powiem Wam, że sprawa się komplikuje, jeśli wchodzimy w kolory metaliczne (jest ich 18). Bo wiecie, od momentu premiery paletki, trochę się pozmieniało i dzisiaj możemy cieszyć się wiekszą eksplozją blasku w innych paletach. Co nie zmienia faktu, że fiolety, zielenie, granaty są bezbłędne i przykuwają wzrok.

Metaliczne odcienie brązowe i czerwone są dobre, wyraziste i łatwo się je nakłada – na mokro, sucho, na klej do brokatu. I przechodząc do sedna – najsłabiej mają się złotka i róże, bo.. dają blask na poziomie srednim. Błyszczący, ale już na dzień dzisiejszy stonowany, nie dający po oczach. Aczkolwiek – nadal bardzo ładny.

Uważam, iż macie przed sobą produkt (niemal!) idealny dla każdego – amatora (który ceni dzienne, lekkie looki), ale także i profesjonalisty.

Paltka Jaclyn Hill może być tą jedyną.


Tylko czy ktokolwiek wierzy w to, że jest na świecie człowiek z jedną paletką?


Makijaż jest dość bazowy, ale takie jak lubię i ja, i Jacky!

Jutro robimy sobie malutką przerwę od paletek, ale od poniedziałku znów atakujemy Was najpiękniejszymi cudeńkami.

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x