Top 5 moich ulubionych kremów z filtrem! Najlżejsze jakie znam, doskonałe dla tłustej cery. [#TydzienPielegnacji]

W tym wpisie znajdziecie dokładnie 8 dowodów na to, że idealny krem z filtrem istnieje. Może być cudownie lekki, nie obciążać skóry, nie sprawiać, że się pod nim poci, przetłuszcza i błaga o jak najszybszy demakijaż. Co więcej! Są to kremy (a dokładniej mówiąc: żele, emulsje i pianka) świetne pod makijaż, super na poranną aplikację, ale też replikację w ciągu dnia (także na makeup). Takie, których używam codziennie z prawdziwą przyjemnością.


Moje najlepsze kremy przeciwsłoneczne 2021.



Dlaczego akurat te kremy z SPF są takie dobre?


Jak wkrótce się przekonacie, w tym wpisie skupiam się na tym, jak kremy przeciwsłoneczne zachowują się na buzi. Czy są wystarczająco lekkie, nie zapychają, dają się łatwo wpracować w skórę w odpowiedniej ilości (ile kremu z filtrem nakładać na twarz? Przeczytasz tutaj), a skóra po aplikacji wygląda świetnie (nie błyszczy się nadmiernie, nawet gdy jest tłusta, nie jest spocona, obciążona). Jak się na nie nakłada makijaż, jak wygląda buzia po replikacji w ciągu dnia. Nie piszę wprost jak chronią i czym chronią, ale tu nie ma kiepskich zawodników. Ochrona przeciwsłoneczna na poziomie 30-50+, w składzie każdego (z jednym wyjątkiem) są nowoczesne, dobrze tolerowane filtry chemiczne (tinosorby, uvinule). Żaden nie szczypał mnie w oczy. Żaden się nie rolował, ani nie spływał z twarzy.

I każdy (znów, poza jednym wyjątkiem) jest w rozsądniej cenie. Bo skoro kremów przeciwsłonecznych używa się codziennie (i to w sporych ilościach, nie dajcie się nabrać na marketingowe brednie o ‚wydajnych kremach przeciwsłonecznych’) i co 3-4 tygodnie trzeba kupić nowy, to nie będę Wam pokazywać filtrów za 300 złotych. Nie ma potrzeby. Kremy z mojej listy kosztują przeciętnie 40-60 złotych i są absolutnie fantastyczne.

Jeśli macie cerę młodą, mieszaną/tłustą, albo po prostu nie lubicie uczucia filtra na twarzy, sprawdźcie listę moich ulubieńców i wypróbujcie choć jeden z nich. Wrażenia gwarantowane 🙂


Skin Aqua

Filtry japońskie, dwa warianty: UV Super Moisture Gel Gold SPF50+ PA ++++ oraz Tone Up UV Essence SPF50+ PA ++++


Jeśli czytaliście wpis o najlepszych filtrach japońskich wiecie, że Skin Aqua Gold to mój totalny ulubieniec. Lekki jak piórko, fantastycznie się rozprowadza, świetnie dokłada w ciągu dnia, jest duży i tani (110 gramów za ok 56 złotych, co daje mniej niż 30 zł za 50 ml) i bezproblemowy w użyciu (wchłania się szybko, a gdy już to zrobi, to macie uczucie jakby prawie nic nie było na buzi).

Tymczasem Tone Up jest filtrem z twistem. Niemal tak samo lekki, jak Gold, za to trochę bardziej nawilżający, i – przede wszystkim – upiększający cerę. Idealny, gdy lubisz rozświetlony (nie drobiną, tylko tym blaskiem zdrowej skóry) wygląd buzi, nie nosisz makijażu, lub lubisz kremy, które minimalizują widok niedoskonałości. Dla mnie jest to sztos nad sztosy w kategorii kremu superlekkiego, a rozświetlającego. Przy tym nie błyszczącego. Kosztuje 82 zł/80 ml.


Nivea Sun UV Face

Filtry europejskie, dwa warianty: Sensitive SPF 50 oraz Shine Control SPF 30, oba z ochroną 


Jest wiele bardzo dobrych europejskich kremów z filtrem, szczególnie francuskich, aptecznych. Natomiast Nivea robi najlepsze z najtańszych. Formuła jest niesamowita, aczkolwiek najlepsza wersja – Sensitive (bardzo lekka, bez zapachu) jest w Polsce stacjonarnie niedostępna. Jeśli uda Wam się ją upolować przez internet (bywa na Zalando, Amazon) albo przywieźć z wakacji (w Hiszpanii kupiłam go w minimarkecie), to super. Natomiast wersja Shine Control (troszkę inna, bardziej nawilżająca niż Sensitive, ale z matowym finiszem) jest do dostania w każdym Rossku i kosztuje 34 złote (choć ja kupiłam w promocji za 26).

Tańszy, z mniejszym faktorem ochrony, polecałabym jako filtr całoroczny, taki ‚biurowy’, natomiast na wakacje Sensitive. Z perspektywy użytkownika nieco bardziej lubię Shine Control (bo pięknie wygląda pod makijażem, ten matowy film ładnie kontroluje sebum w ciągu dnia), natomiast jeśli szukacie filtra, który tak dobrze się wchłania, że po 10 minutach jakby wręcz znikał, to spróbujcie jednak zapolować na Sensitive. Jest mega lekki!


SVR Sun Secure Blur

Wodoodporny, francuski krem z filtrem SPF 50 oraz ochroną przed 


Jaki to jest filtr! Nie krem, a mus, wręcz pianka o morelowym kolorze. Nakłada się szybko, rozprowadza łatwo i od razu daje matową, wygładzoną skórę.

Wchłania się w zasadzie od razu po aplikacji. W ogóle się nie klei. Jest oparty na lekkich silikonach i zachowuje się bardziej jak baza pod makijaż, niż klasyczny krem przeciwsłoneczny. Poznałam go dzięki Wam (nie zliczę, ile osób chwaliło go w wiadomościach prywatnych na Instagramie) i zdecydowanie przyznaję rację: dla cer tłustych, z odwiecznym problemem błyszczącego czoła, to jest life saver.

Kupicie go w aptekach i przez internet. Warto sprawdzić ceny, często da się go upolować w promocji za ok. 40-45 zł. A jedyne, co mi w nim trochę przeszkadza, to mniej udana, niż w przypadku żelowych filtrów, reaplikacja na makijaż w ciągu dnia.

Przeczytaj też: Jak nakładać krem z filtrem na makijaż? Zobacz video>


Canmake Mermaid

Japoński krem Skin Gel UV SPF 50+ PA ++++


Kolejny bardzo lekki, baaardzo przyjemny w aplikacji żel-krem azjatycki, który ma dodatkowy bonus – jest doskonałą bazą pod makijaż i jeszcze lepszym kremem do reaplikacji SPF w ciągu dnia. Co ciekawe, w zamyśle to nawet nie jest krem pielęgnacyjny, tylko właśnie baza pod makeup (może stąd wynika niewielka pojemność 40g). Natomiast jest tak świetny w obu rolach, że można spokojnie używać go na krem, zamiast kremu, pod makijaż, na makijaż. Jako jeden z nielicznych tak lekkich filtrów nie zawiera alkoholu w składzie.

Występuje w dwóch wersjach (obie mam i kocham): 01 przezroczysty z różową etykietą, 02 rozjaśniający z szarą etykietą. Ten ostatni rozjaśnia bardzo minimalnie, bardziej nazwałabym to delikatnym rozświetleniem bez błysku. Większość osób z jasną cerą pewnie nawet nie dostrzeże różnicy. Syrenka kosztuje 62 zł, można ją zamówić tylko przez internet, ale i tak uważam, że warto.


NIOD

Amerykański krem z filtrami mineralnymi Survival 30 z SPF 30 PA +++


Uznałam, że moje zestawienie nie byłoby kompletne, gdyby zabrakło w nim kremu z filtrami wyłącznie mineralnymi. Dla tych z Was, które – z różnych powodów – nie mogą/nie chcą używać filtrów chemicznych. Zrobienie formuły lekkiej, która nie bieli, nie obciąża ani nie wysusza, jest tu trudniejsze i wynika po prostu z samej specyfiki składników. Natomiast NIOD zrobił coś niemal niemożliwego (i to już kilka lat temu, Survivala po raz pierwszy używałam ponad 3 lata temu!): krem z filtrem mineralnym w formie lekkiej emulsji, która nie bieli (jest beżowa, chłodna, na buzi znika), upiększa (zachowuje się jak baza pod makijaż) i jest cudownie lekka.

Ponieważ to SPF 30, nie polecam go zabierać na wakacje, ani traktować jak filtra do aktywności na powietrzu latem, ale do pracy/szkoły, na co dzień (i cały rok) jest super. Kosztuje (niestety) ponad 120 zł/30 ml, jednak z gamy filtrów mineralnych nie znam nic lepszego.


A jaki jest Twój ulubiony krem z filtrem tego roku?



Ten wpis jest częścią serii #TydzienPielegnacji – merytorycznych artykułów napisanych tak, aby razem tworzyły przewodnik po efektywnej i bezpiecznej pielęgnacji twarzy i ciała. Jeśli borykasz się z problemami z cerą, bądź poszukujesz wiarygodnych rekomendacji kosmetycznych, koniecznie sprawdź inne wpisy Tygodnia Pielęgnacji (tu). A jeśli masz dodatkowe pytania lub propozycje tematów, napisz do nas wiadomość na Instagramie.

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x