Podsumowanie 30 dni postu Dąbrowskiej: efekty i wrażenia

Jeśli śledzicie nas na instagramie (zapraszamy tutaj!), to pewnie wiecie, że od 8 stycznia wymyśliłam sobie 48 dniowy challenge. Miał on za zadanie sprawić, że moje obwody nieco się zmniejszą, a kusawe spodnie będą okej.

W trakcie wyzwania pojawił się pomysł, by zastosować post dr Dąbrowskiej, który dla mnie był jeszcze mocniej absorbujący, bo jestem wielkim smakoszem mięsa, ryb i owoców morza. Pierwsze 15 dni postu dokładnie opisałam w tym wpisie.


Dzisiaj podsumowanie całego wyzwania, kolejnych dwóch tygodni z warzywami, a także moje plany.


Zacznę od finału, czyli wagi końcowej w 48 dniu wyzwania. Okazało się, że ubyło 7,5 kilograma. Cudownie! Biorąc pod uwagę, że to kilogram z lekkim hakiem tygodniowo, to śmiało mogę powiedzieć, że nie odczułam żadnych nieprzyjemnych skutków.


15 dni na poście Dąbrowskiej


Po pierwszej turze mój organizm był już naprawdę nieźle zahartowany i w zasadzie nie pojawiały się smaki i chciejstwa. W pewnym momencie moją potrawą dnia okazała się zapiekanka z bakłażana, cukinii i pasty pomidorowej, do której dorzucałam warzywa, które aktualnie miałam pod ręką. Smacznie, sycąco i szybko.

Dodatkowo królowały nadal zupy kremy, zwłaszcza polubiłam się z tym z marchewki z imbirem, a także kremem z kalafiora i brokułów. Wszystko oczywiście gotowane było na wodzie, bez dodatku tłuszczów.

Drugie dwa tygodnie postu nie wpłynęły negatywnie na moje samopoczucie; byłam pełna sił, wyspana i gotowa do działania. Dopiero w okolicach 26 dni poczułam, że mam ochotę zjeść coś innego, nieco bardziej urozmaiconego (przyszedł smaczek na pieczone mięcho, a co!). Na szczęście był to niemal finał, więc dzielnie zniosłam niedogodność.

Pierwszy tydzień po diecie bardzo powoli wprowadzałam warzywa niedozwolone na detoksie (fasolki, ziemniaki), a następnie kasze, niewielką ilość ryby. A po ponad tygodniu pieczone mięso. No i oczywiście kawę z mlekiem roślinnym, która smakowała wyśmienicie. Dbałam o niską kaloryczność potraw, zgodnie z zasadami wychodzenia z postu Dąbrowskiej.


Urodzinowe szaleństwo


Miniony weekend był szalony, i zdecydowanie zakończył pierwszy etap wyzwania. Pojawiły się fish&chips, ciasto czekoladowe, piwo i nawet białe pieczywo. I co? Organizm odczuł to natychmiast, głównie gromadząc wodę i… (fuj!) gazy. Ale taki był plan całego wyzwania – w urodzinowy weekend nie ma patrzenia na kalorie. Bawimy się!


I co dalej? Lizbona!


Ten tydzień mija mi w lekkim stanie zawieszenia, bo nadchodzący weekend to dziewczyńskim wypad, więc trzymanie się ostrych reguł byłoby dość prędko złamane. Staram się przestrzegać podstawowych zasad; nie jem słodyczy, pieczywa i tłuszczy, choć przyznaję – zjadłam makaron. Natomiast jest to moment przygotowania do kolejnego etapu challengu. Tym razem przede mną wyzwanie Lizbona, o którym będę opowiadać na naszym story!


Czy polecam?


Pytacie mnie, czy polecam detoks. I tak, jak najbardziej! Poza pierwszymi dniami, naprawdę jesteście w stanie przetrwać. Z pełnym brzuchem, w dobrej kondycji i z uśmiechem na ustach. No i z efektami na wadze. Jednak uważam, że koniecznie trzeba dodać do swoich 14/21/30/42 dni detoksu kolejne tygodnie na wychodzenie z diety. By efekt pozostał, i żeby czuć się lepiej!

U mnie zmieniło się podejście do kawy – smakuje mi ta z mlekiem roślinnym, a kiedyś był to problem. I wiem na pewno – będę jak ognia unikać serków, twarogów, jogurtów i mleka. To naprawdę nie służy ani mnie, ani mojej kondycji.

O dziwo, jem mniej mięsa. Nie sądziłam, że to możliwe, ale jednak. Na własnej skórze przekonałam się, że jedyne sensowne mięsiwo to tej dobrej jakości. Po pieczonym schabie z marketu czułam się fatalnie. Ble! A więc skoro rolnik nie dostarcza mięska do przydomowego sklepu, to wolę odpuścić. I to jest super lekcja na własnym żołądku, jaką odbyłam.

 

 

 

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x