Rozterki blogerki

salythanaporn.wordpress.com

Praprzyczyna postu nie jest do ustalenia. Bo co najmniej od półtora roku przez blogosferę i media wszelakie toczy się dyskusja kim jest bloger/co z tego ma, ze nim jest/kto się sprzedał, a kto zwyczajnie zarabia. Szeroko omawiane były przypadki skandalicznych zachowań blogerek wyłudzających wszystko – od hoteli i przejazdów po majtki. Równie mocno dali się we znaki „chłopcy pijarowcy” proponując żenujące warunki umów/barterów traktując blogerów jak tani manekin na chiński szmelc. Wina leży po obu stronach..

Ale Proszę Państwa – co z tzw. Czytelnikiem/Odbiorcą/Komentującym?
Bo to przecież o NIEGO chodzi. To dla niego blogerka marznie w zimę, grzeje się w lecie, pstryka instagramowe fotki, a pan z PR walczy o jego zasoby portfelowe. To Czytelnik jest instancją sprawczą. Bo jak go zabraknie, to pan z PR czmychnie, a nawet najtrwalsza szafiarka bez odezwy skończy śpiewać sobie a muzom. Czy Czytelnik zatem wie, że jest taki ważny? Jak postrzega świat kreowany przez polskie dziewczęta (i chłopców) w tzw. blogosferze odzieżowo-kosmetycznej?

demotywatory.pl
Przyczyną bezpośrednią tekstu była też rozkminka spowodowana pewną czarną torbą zakupową z logo na CH. i jej zawartością, którą nie tak dawno zaprezentowała na swym blogu i facebooku Charlize Mystery. Nie posypało się wiele jadu, wręcz przeciwnie – były rady i zgadywanki. A potem Charlize torbę otworzyła i naszym oczom ukazały się piękne cuda kosmetyczne. No przyznajcie, kto by nie przygarnął TAKIEJ zawartości. Pomadki, lakier, pudry, róże and more. Każdy! Pytanie jest jednak zgoła inne – kto by na taką torebkę pełną słodyczy mógł sobie pozwolić? Czy Ty, kochany Czytelniku? Czy ja? Pewnie raz na kwartał moglibyśmy uciułać sobie na jedną z prezentowanych piękności.
Czy Czytelnika ten śliski temat gryzie? Te podarki, gifty, manifestowanie swego szczęścia na blogu.
Bo opinie, ze blogerka dostaje coś „za darmo” to jedna a najczęściej pojawiających się we wszechświecie. No bo cóż to jest za robota – ubrać się, uczesać, pomalować i pstryknąć 7 fotek? No, jeszcze trzeba je obrobić i wrzucić, ale też mi wielkie halo. W zasadzie to i tak fotki pstryka fotograf, albo zdolny kolega czy przyjaciółka. Blogerka, jak umie, to sobie je obrobi. Albo i nie. Poplotkuje na fanpejdżu, pobywa tu i ówdzie i już. Ot, wielka mi pracująca, niczym górnik zjeżdżający na szychta.
Ferment i skandal! 

Ale z drugiej strony, kiedy Maff na swoim fejsie opowiada o planach na następne miesiące, to trudno nie wierzyć jej, że nie ma czasu na nic poza blogiem i jego „skutkami”. I na dodatek wreszcie zaczęli nazywać Julię celebrytką. Jest na Pudelku. Mnie to, prywatnie, cieszy. Bo fajnie czytać/oglądać zdolnych, młodych, z pasją, i do tego pozytywnych. A niech najmłodsze czytelniczki plotkarskich stron wiedzą, że można stworzyć „coś z niczego”. Że można mieć pozytywnego kopa, a w zamian za to cieszyć się słodkościami od Chanel.

pudelek.pl

To coś, co nazywa się blogiem modowym jest pracą. Na cały etat dla niektórych, tych najszczęśliwszych, na pół etatu, jest pracą dorywczą, na zlecenie i umową o dzieło. Wynika z pasji, czasem ponoć z wyrachowania. Choć nie wierzę, że te nastawione wyłącznie na sukces znajdą pobratymców.

W Tobie, Czytelniku.
Follow my blog with Bloglovin

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x