Tonik zmienia wszystko! Co potrafi, jak rozpoznać dobry i jak używać toniku na 5 różnych sposobów?

Prawdziwy game changer! Dobrej jakości tonik (lub esencja) to skarb i zasługuje na stałe miejsce w rytuale pielęgnacji. Zwłaszcza, że jest to też najbardziej uniwersalny kosmetyk. Dobrze dobrany będzie jak przyjaciel od serca: ukoi, pomoże w kłopotach i doda energii. Niezależnie, czy Twoja cera jest tłusta czy sucha, młoda czy dojrzała. Zdziwisz się, jak wiele potrafi i w jak różny sposób możesz go używać.


Bo dobry tonik to nie jest „droga woda”. To umiejętności serum, maski i… rozświetlacza zamknięte w płynnej formule.



Uwielbiam toniki!


Nie ma drugiego kosmetyku, który przydaje się w aż tak wielu sytuacjach. Oczywiście, nie każdy tonik jest super (i szczerze mówiąc w tej chwili jest mnóstwo produktów meh, dlatego między innymi robię ten wpis, by pokazać Wam propozycje toników/esencji naprawdę godnych uwagi), ale gdy już się znajdzie ten jedyny (lub jedynych – w tonikowych związkach nie ma monogamii) to skóra bardzo szybko go doceni.


Czym jest tonik? Obalmy kilka mitów!


Tradycyjnie przyjęło się, że etap tonizowania występuje po demakijażu lub myciu, aby wyrównać zaburzone PH skóry (lekko je zakwaszając) i pozbyć się resztek produktów czyszczących (oraz ewentualnych resztek makijażu). Tonizowanie to też odświeżenie skóry – nawodnienie jej i przygotowanie do kolejnych etapów pielęgnacji. No cóż, to przestarzałe podejście, wręcz uwłaczające nowoczesnym tonikom i esencją, które potrafią znaaacznie więcej!

Zacznijmy od tego, że gdy się wykonuje oczyszczanie dwuetapowe lub myje twarz łagodnymi żelami/piankami, to żadnego zachwiania PH skóry nie powinno być. Tonik nie musi PH naprawiać, a nawet więcej: nie musi go w ogóle w rutynie być, by pielęgnację uznać za prawidłową i kompletną.

Bo wystarczy, że po spłukaniu żelu wodą wytrzesz buzię tak do poziomu 70-80% i na skórze nadal pozostaje lekko wilgotna warstwa, która (podobnie jak tonik starej daty) pomoże kolejnym etapom pielęgnacji wnikać w naskórek. I da uczucie odświeżenia.

Zatem! Jeśli Twój tonik potrafi tylko wyrównać PH (czego nie potrzebujesz) oraz lekko nawodnić skórę, to jest właśnie „drogą wodą” i w sumie nie musisz go w ogóle kupować.

Dobry tonik to wielofunkcyjny kosmetyk, który zauważalnie działa na kilka sposobów. Koi podrażnienia i zaczerwienienia, nawadnia prawie tak dobrze (a czasem nawet lepiej) niż serum, balansuje skórę (regulując poziom nawodnienia ale też wydzielanie sebum), wyrównuje koloryt, wzmacnia ją, zmiękcza i dodaje blasku. Może też działać przeciwbakteryjnie.


Hydrolat, tonik, czy esencja?


Jeśli zastanawiasz się, czy każde z nich jest tonikiem, nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Składowo hydrolat to woda roślinna, jednoskładnikowa. Tonik i esencja mają składy bogatsze (przyjmuje się, że esencje mają większy udział procentowy składników aktywnych w stosunku do wody, niż zwykłe toniki). W składzie toników znajdziesz zwykle hydrolat (jeden lub kilka) oraz dodatkowe składniki nawilżające, antyoksydanty, czasem też dodatek olejków, a nawet probiotyk.

Moc działania hydrolatów, toników czy esencji zależy od składników, ale też ich jakości. Dlatego warto mieć otwartą głowę i nie wychodzić z założenia, że jednoskładnikowy hydrolat jest gorszy, niż esencja z długą listą INCI. Każdy z nich może być doskonałym tonikiem i dawać widoczne efekty pielęgnacyjne. Nie zapomnę wody różanej kupionej w Bułgarii niemal dwa lat temu, która była tak genialnym nawilżaczem, że do dziś stawiam ją za wzór toniku.


Jak wybrać dobry tonik – na co zwracać uwagę?


Napiszę Wam na przykładzie najnowszego dziecka w mojej kolekcji, Toniku Dash Olivii Plum (100 ml/59 zł lub 50 ml w zestawie prezentowym z rollerem). Bo ten produkt ma wiele składowych bardzo dobrego i wielofunkcyjnego toniku:

  • Opakowanie z pompką: niby detal, ale bardzo ważny, bo ułatwia stosowanie go bez pomocy wacików (a tak jest najlepiej – tonik nakładamy na dłonie i wklepujemy w skórę dłońmi wtłaczając produkt ruchami „przytulającymi”) oraz utrzymuje świeżość i higienę formuły;
  • Wartościowe hydrolaty w składzie: jest tu woda różana (jedna z najbardziej uniwersalnych wód roślinnych – działa wielokierunkowo i pomaga każdej skórze, bez względu na rodzaj i wiek) i woda aloesowa (bardzo dobry nawadniacz, który przy okazji koi podrażnienia);

  • Dodatkowe substancje nawilżające: po niech rozpoznasz, czy Twój tonik lub esencja może zastąpić nawet serum. W Toniku Dash poza wodą i hydrolatami jest gliceryna, nawadniająca pochodna cukru i kwas hialuronowy.
  • Dodatkowe składniki o wielokierunkowym działaniu: jest tu wyciąg z zielonej herbaty (bakteriobójczy, wzmacniający, łagodzący, seboregulujący wyciąg, do tego świetny antyoksydant), sok z korzenia Yaconu (bogaty w witaminy i minerały, nawilżający i dbający o równowagę skóry), Alfa-glukan (nawilża i przeciwdziała ucieczce wody z naskórka, hamuje rozwój złych bakterii i wzmacnia mikrobiom), Lactobacillus (probiotyk – wzmacnia odporność skóry);
  • Składniki fermentowane: to im zawdzięczają popularność koreańskie esencje. Fermenty są świetnymi składnikami nawilżającymi, ochronnymi i poprawiającymi zdolność przenikania innych składników kosmetycznych w głąb skóry. Warto ich szukać na liście składników toników/esencji (w toniku Olivii Plum jest to ferment z rzodkiewki – naturalny konserwant, nawilżacz i środek antybakteryjny w jednym);
  • Brak dodanego zapachu: ewentualnie niewielki dodatek kompozycji zapachowej na ostatnich miejscach składu. Ważny z dwóch powodów. Jest dowodem, że producent nie kombinuje i nie poprawia odbioru produktu (toniki są albo bezzapachowe albo pachną naturalnym zapachem wód roślinnych, ewentualnie wyciągami z cytrusów, czy innych roślin, które nie tylko pachną, ale przede wszystkim są w formule ze względu na działanie pielęgnacyjne). Jeśli Wasza skóra nie toleruje zapachów w kosmetykach oczywiście wybieracie te zupełnie go pozbawione (ale to też warto sprawdzać np. testując hydrolaty – przy jednoskładnikowych produktach łatwiej zorientować się, która woda kwiatowa podrażnia, a która wręcz przeciwnie – wzmacnia skórę);

  • Składniki wysokiej jakości: im bardziej naturalny produkt, tym większe znaczenie ma nie tylko co, ale i jakie w nim występuje. Warto szukać toników organicznych, ekologicznych (z certyfikatami). I przed zakupem sprawdzać… wpisy z polecajkami wartościowych produktów. Tam już ktoś wykonał testy i analizę za Was 🙂

Co daje dobry tonik?


Skoro już mamy to zanalizowane na przykładzie, łatwiej będzie zebrać zalety toników w całość. Jak widzicie, tonik nawadnia, ale mądrze. Tak, by woda nie tylko znalazła się na powierzchni skóry, ale też z niej szybko nie odparowała. Doskonale łagodzi podrażnienia, ale też jest jak tarcza ochronna przeciw temu, co na powierzchni skóry może chcieć ją znów wytrącić z równowagi: bakterie, zanieczyszczenia, wolne rodniki, nadmiar sebum. A dzięki temu, że zmiękcza i poprawia wygląd skóry, kolejne kosmetyki dobrze się nań aplikuje i buzia wygląda młodziej i zdrowiej. Lekka, wodna formuła daje nam możliwość dołożyć kolejną warstwę bez opcji przeciążenia.

To, co w przypadku serum lub kremu skutkuje rolowaniem, czy nieznośnym uczuciem lepienia się kosmetyku i „siedzeniu” na powierzchni skóry, tonik robi bez skutków ubocznych. Po prostu trudniej go przedawkować.


Jak używać toniku na maxa? 


1/ Po myciu

Opcja podstawowa jest nadal świetnym, bazowym sposobem użycia toniku. Pamiętajcie tylko, żeby nakładać go dłońmi, nie wacikiem. A po aplikacji wspomagać jego wchłanianie dociskając dłonie do twarzy. Można też, sposobem Azjatek, poklepywać się po buzi (nawet dość intensywnie), co dodatkowo pobudza krążenie i dodaje energii. Super patent na poranny szybki rytuał na obudzenie siebie i „rozruszanie” skóry (to pomaga zmniejszyć ewentualne obrzęki po nocy).

2/ Supernawilżenie: 7 skin

Wklepanie porcji toniku więcej niż raz, daje dodatkowe efekty! Spróbujcie tego w domu: 3, 5, a może nawet 7 razy? To zależy od rodzaju skóry i jej stanu (im bardziej jest odwodniona, tym więcej porcji toniku przyjmie). Szczegółowa instrukcja aplikacji toniku metodą 7 skin jest w tym wpisie.

3/ Glow bez rozświetlacza

Tu jest potrzebny tonik-mgiełka, bo aplikacja polega na rozpylaniu na twarzy i delikatnym wklepywaniu. Aby uzyskać supermiękką i błyszczącą skórę tonik nakłada się po każdym etapie pielęgnacji. Po myciu, po serum, po kremie nawilżającym. Można też po bazie pod makijaż.

4/ Maseczka w płachcie

Mój stały patent na własne maseczki w płachcie: dobry tonik lub esencja, trochę aktywnego serum, zamieszać w miseczce, zanurzyć cienkie waciki (koreańskie, albo polskie Tami z Rossmanna) i przyklejać do twarzy. Taki kompres przyda się też, by ukoić skórę po opalaniu albo podrażnieniach.

5/ Booster po kwasach

Jeśli używasz toników kwasowych, spróbuj po ich nałożeniu odczekać 3-5 minut, a potem wklepać porcję toniku-esencji. Jaki to jest szał! Nie dość, że tonik przywróci PH do neutralnego (i zakończy etap działania kwasów), to od razu złagodzi podrażnienia, przepięknie nawilży skórę i sprawi, że będzie mięciutka jak miś Cocolino.


Moje ulubione toniki.


Tonik-esencja Dash Olivii Plum dołącza do stałej grupy mgiełek i esencji, które uwielbiam i polecam Wam od dawna:

  • Wody Różane: Make Me Bio (100 ml/ok. 16 zł) oraz Naturativ (30 zł/100 ml)- dwa ulubione hydrolaty różane, które są tak dobre, jak najlepsze toniki. Dla wrażliwców, minimalistów, fanów prostych formuł i cudownie lekkich mgiełek.
  • Esencje: apteczna SVR B Hydra z niacynamidem to wielka butla pełna żelowego serum, nawilżającego i rozjaśniającego. Bezzapachowa, świetna dla podrażnioncyh, wrażliwych i naczynkowych skór. Nie mogę też pominąć uklochanej esencji koreańskiej – Misha Time Revolution (150 zł/150 ml) to najbardziej wydajna, najbardziej napakowana fermentami dobroć dla skóry, jaką znam).
  • Supernawilżacze: Tonik-Esencja Resibo (59 zł/150 ml), Barrier Renew tonik z kurkumą Bielenda SupremeLAB (40 zł/200 ml) i Elixir Samarite (134 zł/150 ml) to bardzo mocno nawilżające esencje, których użyjesz jako toniku, serum i maseczki. I to nawet bez dokładania kolejnych warstw.
  • Lekkie i uniwersalne nawilżacze: Pure by Clochee Calming Face Mist (28 zł/200 ml) i Algotonic Sensum Mare (33 zł/100 ml) to nawilżająco-kojące toniki na bazie wód kwiatowych, które są leciutkie w konsystencji i dzięki temu bardziej uniwersalne. Jeśli nie lubisz żelkowych toników typu Resibo, czy SVR, to coś dla Ciebie.
  • Specjalnie dla cer tłustych: są leciuteńkie toniki i mgiełki, których największą mocą jest regulowanie poziomu sebum. Mam dwa zaufane kosmetyki z tej kategorii (tylko proszę mnie nie rugać, że niedostępne w Polsce, na to nie mam wpływu): mgiełka Lush Breath of Fresh Air (30 zł/100 ml) i Herbivore Jasmine Green Tea Balancing Toner (100 zł/120 ml). Ta dwójka udowadnia, że wystarczy zmienić tonik, by zmneijszyć problem świecenia skóry.
  • Najtańszy świetny tonik: Roślinna Esencja Tonizująca Soraya Plante (teraz 11 zł/200 ml) zawstydza drogie koleżanki pokazując, że to nie cena czyni dobry kosmetyk. Tonik dostępny w każdym Rossku, którego jedyną słabością jest brak rozpylacza (ale to się da nadrobić montując spray z innej mgiełki) ma nawilżenie, łagodność i świetny skład.

A jaki jest Twój ulubiony tonik?


Wpis powstał częściowo we współpracy z marką Olivia Plum.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x