Top 5 Glossy Box marzec 2012 – nasza recenzja.

Pudełeczka, czy jak w przypadku ostatniej przesyłki – kosmetyczka, Glossy Box to wielka frajda odkrywania nowości, ale nie ma się co oszukiwać – wewnątrz znajdują się małe lub pełnowymiarowe kosmetyki, które poza wartością poprawiającą humor powinny mieć jeszcze właściwości pielęgnacyjne. I to właśnie na wartości paczki, a nie tylko jej atrakcyjności, skupiłyśmy się testując ostatnie pudełko.

3 tygodnie – tyle zabrało dogłębne przetestowanie wnętrz słoiczków, pudełek i flakoników z marcowego Glossy Box. Co było w środku pewnie wiecie, ale przypominamy: płyn do demakijażu Lierac, masło do ciała The Body Shop lub balsam L’Occitane, ampułka regeneracyjna do włosów Artego, pomadko-balsam w kredce Jelly Pong Pong, krem odżywczy Clarena oraz mini przewodnik turystyczny połączony z notatnikiem i zestawem naklejek. Całość opakowana w ologowaną Glossy kosmetyczkę (bardzo pojemną zresztą). Aby ułatwić ocenę poszczególnych kosmetyków uszeregowałyśmy je od miejsca pierwszego do piątego, gdzie oczywiście jedynka to hit a na piątkę szkoda czasu.


1 miejsce ex aequo krem Clarena Repair Vit (30 ml) i błyszczyk w kredce Jelly Pong Pong (pełnowymiarowy produkt 2,5 g).

Do końca nie mogłyśmy się zdecydować, któremu z tych kosmetyków przyznać palmę pierwszeństwa, więc dzielimy miejsce pierwsze na dwoje. Dla Clareny, totalnego odkrycia pielęgnacyjnego, dzięki któremu przekonałyśmy się, że skuteczny krem o bogatej konsystencji może być jednocześnie lekki i nie powodować błyszczenia skóry. Ja [Lona] byłam tak pod wrażeniem Clareny, że zakupiłam w sklepie internetowym kolejne 4 kosmetyki tej marki.
Druga ‚jedynka’ to Jelly Pong Pong, kredka do makijażu ust. Testowałyśmy dwa kolory. Lena różowy, Lona czerwony. Kredka co prawda ‚błyszczykiem’ zwie się na wyrost, natomiast jest świetnym połączeniem balsamu do ust i kryjącej pomadki. Nosi się długo i komfortowo. Jest super!


2 miejsce krem do ciała The Body Shop pomarańcza (50ml).

Cudowny pomarańczowy zapach, świetna kremowa konsystencja, poręczne opakowanie, długotrwałe nawilżenie – wszystkie cechy dobrego kremu do ciała są w tym pomarańczowym pudełeczku. Bardzo się polubiliśmy i przeczuwam, że właśnie rozpoczęła się przygoda z masłami do ciała tej marki.

3 miejsce płyn do demakijazu Lierac (50 ml).

Delikatny, skuteczny, w średnio poręcznym opakowaniu. Można go określić przyzwoitym średniakiem z zaznaczeniem, że skutecznie zmywa makijaż, ale bez fajerwerków. Pełnowymiarowy produkt kosztuje 65 zł i mamy wrażenie, że za taką kwotę kupiłybyśmy jednak coś lepszego.

4 miejsce ampułka regeneracyjna do włosów Dream Repair marki Artego (8 ml).

Pięknie pachnie, ułatwia rozczesywanie, lekko nabłyszcza. Tyle można powiedzieć po zużyciu 1 ampułki (wystarcza na 2 zastosowania na średniej długości włosy). Podejrzewamy, że gdyby kupić pełnowymiarowy produkt, gdzie ampułek jest 16, kuracja byłaby skuteczna, ale to trochę jak wróżenie z fusów, więc pozostajemy przy miejscu 4 dla Artego.

5 miejsce relaksujące mleczko do ciała Aromakologia L’Occitane (50 ml).

Niestety to najsłabszy punkt całego Glossy, choć zalety ma. Ale wpierw wady – niezbyt interesujący zapach. Choć L’Occitane słynie z bardzo naturalnych aromatów, to jakoś balsam do ciała zupełnie mi nie podchodzi. Natomiast wielki plus za konsystencję i szybkość wchłaniania się produktu. Kosmetyk, jak przystało na mleczko, jest rzadki – super! Kilka sekund i ciało jest nawilżone – minus operacji – troszkę można zabrudzić przestrzeń wokół.Nawilża całkiem nieźle, także dłonie.

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x