Ulubieńcy lipca 2017: Kat von D, Smashbox, Benefit i TooFaced

Ulubieńcy lipca, jeszcze oczekują swoich premier, ale już zapowiadają się na prawdziwe hity sezonu. Do tego jeszcze sprawdzony podkład i krem doskonale wspomagający suchą skórę podczas upałów. Choć w kalendarzu już sierpień, to na chwilę zabieram Was w podróż do lipcowych ukochańców, których nadal nie odkładam na półkę.


I pytam  – jakie kosmetyki podbiły Wasze wakacyjne kosmetyczki?



Kat Von D, Lock It Powder oraz pędzle nr 20 i Shade&Light
kosmetyki dostępny w Sephorze od 23 września


Rzadko kiedy tak bardzo wyczekuje się września jak w tym roku. Mając świadomość, że lada dzień pojawią się na półkach kosmetyki Kat von D – przebieram nogami. Bo o tym, że je lubię możecie przeczytać tutaj. A jeśli do tych genialnych maleństw, dodam jeszcze Lock It Powder oraz duet/trio pędzli, to jest naprawdę czad!

I jaki jest puder? Super delikatny, zmielony tak drobno, że prawie niewyczuwalny, w barwie transparentnej, ale… pozostawiający na skórze subtelne rozświetlenie. Używam go niemal codziennie, od końcówki czerwca, i to jak cudownie rozjaśnia okolice pod oczami, to aż nie do opisania! W duecie z pędzlem nr 20 – puchatym mięciuszkiem, perfekcyjnie układającym się pod okiem tworzą zestaw „must have”. Ale oba produkty z powodzeniem używamy na całej buzi; puder robi mi aksamitną cerę, i nie potrzebuję ani odrobiny zmatowienia. Upatrzyłam ich sobie w Stanach, i nie pomyliłam się – grzechu warte!

Natomiast pędzel Shade&Light był dla mnie odkryciem całkiem nieoczekiwanym. Dwustronne narzędzie służy do precyzyjnego makijażu oka. Grubsza część pędzelka świetnie podkreśla załamanie powieki, precyzyjnie aplikuje cień w zewnętrzny kącik, a zbite włosie pozwalają na intensyfikację koloru. Natomiast strona z malutkim, dość sztywnym pędzelkiem w kształcie stożka pozwala podkreślić wewnętrzny kącik oka, zaznaczyć dolną powiekę. Już nie potrafię się bez niego obejść!


Balsam MAC Tendertalk, kolor Teddy Pink
do kupienia w sklepach stacjonarnych i online MAC za 100zł


Kiedy wydaje mi się, ze znam wszystkie produkty ze stałych kolekcji MAC, tak.. okazuje się, że wiem niewiele. Oto pojawia się balsam do ust, który nadaje im kolor dopasowując się do pH naszej skóry, ciepła jakie wytwarzamy. Czary! Ale prócz naturalnego koloru, mamy świetnie nawilżone/natłuszczone warg. Do tego balsam jest diablo trwały; nawet kawa mu nie straszna. Przyznam szczerze, że uzależniłam się i noszę go ze sobą wszędzie. A biorąc pod uwagę, że ma holo opakowanie i pachnie jak cukierki – mam nową macową obsesję.

Ach, i świetnie nadaje się jako baza pod szminki. Nawet najmocniejsze maty zachowują się mniej „agresywnie” na wargach, znacznie mniej je przesuszają, ale matowy efekt nadal jest widoczny.


Pomadki Too Faced Melted, kolory Holy Chic! i Granny Panties
do kupienia w Sephora za 99zł


Kolory od lewej: Holy Chic!, Granny Panites

Widzicie, jak bardzo moje to kolory? Jeden to prawdziwy trupio-szaro-fioletowy słodziak, a drugi to blady róż przypominający rozbielony odcień skóry. Miłość od pierwszego wejrzenia i nałożenia. Choć dla mnie obie barwy są fantastyczne na dzień, to pewnie większość jednak wybrałaby Holy Chic! do codziennych makijaży.

Pomadki nakłada się niemal intuicyjnie, mają zgrabny aplikator, szybko schną i pozostają na ustach przez długi czas. Nie są jednak odporne na obiad, więc nawet jeśli będzie to lekka sałatka – musicie poprawić kolor. Co na plus? Taka poprawka nie będzie trudna; kolejna warstwa na ustach nie roluje poprzedniej, nie zbiera się, tylko przyjemnie stapia. Dzisiaj wieczorem trupie Granny Panties znów wystąpią na moich ustach!


Benefit FoolProof Brow Powder,
dostępny w Sephorze od września


Schowany w niewielkim pojemniczku mocno sprasowany puder w dwóch kolorach to bardzo intuicyjny patent na brwi idealne. Ciemniejszym pudrem zaznaczamy łuk, wedle wzoru, a jaśniejszym dorysowujemy brakujące włoski. Produkt jest super wydajny! Po prawie dwumiesięcznym stosowaniu nie widzę najmniejszego ubytku. Do tego bardzo dobrze się wyczesuje i trzyma cały dzień. Kolejny punkt dla Benefitu!

Ale jeśli planujecie sprawić sobie zestaw idealny do pielęgnacji brwi, to skorzystajcie z sephorowej wyprzedaży! Za niecałe 86zł możecie zgarnąć zestaw z kredką Goof Proof, żelem Ready Set, Brow i cudowną kredką rozświetlającą High Brow, zobaczcie. Wszystkie przetestowane i blessowo zatwierdzone!


Pokład Studio Skin, kolor 1.2
do kupienia na Sephora za 169zł


To mój letnie faworyt. Nawilża, doskonale przyległa do skóry, umiejętnie nałożony jest na niej niewidoczny i lubi się ze zdjęciami. Dokładnie tak jak proponuje Smashbox – niech nie straszne będą ci kamery i flesze, bo podkład Studio Skin jest gotowy na wyzwania. Również na upały. Nie spływa, nie świeci się, nie pozostawia śladów na ubraniach.

Jeżeli szukacie fluidu o dobrym kryciu, które można budować do mocnego, dający ulgę suchej skórze podczas upałów – macie mojego faworyta. No i trzyma się przez wiele, wiele godzin.


Krem NIA Glow on Demand,
do kupienia w Sephora za 129zł


NIA to marka, która kocha młode i zapracowane dziewczyny. Takie, które chcą, by ich skóra wyglądała świetnie cały dzień. Czyli? Kocha nas wszystkie, co tu dużo mówić. Ten energetyzujący, złotawy żel służy mi jako kolejny krok w pielęgnacji; tuż po nałożeniu kremu właściwego, a jeszcze przed bazą – aplikuję lśniący żel odbijający światło.

Cera nabiera jednolitego koloru, pięknie się mieni i jest gotowa na aplikację podkładu. Doskonale sprawdza się z produktami mineralnymi, które lubią się u mnie ważyć i zbierać. Jednak dzięki powłoce ochronnej jaką tworzy rozświetlacz NIA, mam problem z głowy. A przy idealnej cerze, można nosić go samodzielnie. Będzie fantastycznie wyglądał na opalonej skórze, a zawarta w nim kofeina i imbir pobudzą zmęczoną słońcem buzię. Do noszenia z samym bronzerem!


Loreal Magic Retouch, kolor Dark
do kupienia w Rossmannie za ok. 30zł


Schowany w aerozolu koloryzujący pyłek jest mi zbawieniem, kiedy nie mam czasu zając się odrostami. Wystarczy kilka psiknięć, a włosy pokrywają się kolorem idealnie zgrywającym się z naturalną ich barwą (lub też farbowaną). Kolor pozostaje do momentu pierwszego mycia. Uratuje z opresji np. podczas wakacji, kiedy słońce mocno rozjaśni włosy, a odrost już zacznie się pojawiać i różnica między kolorami stanie się nieznośna. Cała aplikacja nie zajmuje więcej niż kilka sekund, ale trzeba uważać przy okolicach czoła, by i jego lekko nie zabarwić.

Mój trik: fryzurę robimy przed makijażem. Wówczas nawet jeśli spadnie kilka kropel, to jesteśmy w stanie zmyć je wodą czy tonikiem.


Jakoś to będzie. Szczęście po polsku
Chomątkowska/Gruszka/Lis/Pieczek
Wydawnictwo Znak


Ulubieńcy, to też moment, by pokazać Wam, co czytałam w zeszłym miesiącu. I mówiąc szczerze, że prócz końcówki jednego z kryminałów Nesbo, zdążyłam tylko z „Jakoś to będzie”, czyli przepisem na szczęście „made in Poland”. Ta niewielkich gabarytów książeczka, to w zasadzie zbiór krótkich analiz socjologiczno-kulturowych na temat Polaków. O tym jacy jesteśmy, co powoduje, że drzemie w nas ułańska fantazja, za co kochamy tradycję i jak radzimy sobie z kłopotami, obcymi, świętami… Jest lekko, zabawnie i dużą dozą autokrytycyzmu.

Autorki książki zebrały również wypowiedzi wielu znanych Polaków (Mann, Miłoszewski, Łona, Madajczak),  trafnie diagnozujących nie tylko siebie, ale i nas. Książka jest odpowiedzią na wszędobylskie hygge, które choć urocze i przyjemne, nie do końca przystaje do polskich realiów. Nie to co schabowy, topienie Marzenny i siarczyste słowo na k…, okazujące się być nie tylko przywarą.


Szukacie czegoś przyjemnego na wakacyjne weekend? Bardzo polecam. Zwłaszcza, że dostaniecie w zanadrzu również piękne zdjęcia, przepis na chleb i kilka słów o Śląsku.


  • Widze same perelki 😀

  • Aj, niczego nie znam, a chciejstwo się włącza 😀

  • Daria Młotkowska

    O nie… 🙁 a miałam oszczędzać… :(((

  • Chętnie przetestowałabym podkład (co z tego, że mam masę innych w toaletce ;D). A jeśli czytam, że twarz się nie świeci, a podkład nie brudzi ubrań to już jestem kupiona ;).Zainteresowała mnie książka, a że zakupy na znaku robię często, to muszę się jej bliżej przyjrzeć 🙂

  • Też nie mogę się doczekać września!

  • Załapałam się na testy tego sprayu na odrosty (na wizażu) i jestem go ogromnie ciekawa 🙂

Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki
Akceptuj Cookie.
x