6 gadżetów urodowych, które naprawdę warto mieć!

Dużo czasu, energii (i pieniędzy!) poświęcamy na poszukiwania idealnego kremu, który wyprasuje zmarszczki, ukryje pory i ujędrni owal twarzy. A jeśli to nie w kremie jest siła? Jeśli sposobem na poprawę kondycji skóry jest nie to co, aplikujemy codziennie na twarz? A raczej to, w jaki sposób to robimy…


Dziś przedstawiamy 6 kosmetycznych gadżetów, które zmieniają pielęgnację na lepszą. I są warte każdej wydanej złotówki.



1/ Szczoteczka do mycia twarzy

Foreo Luna Mini2, cena ok 599 zł, Foreo Luna Play ok. 169 zł

Kilka lat temu testowanie szczoteczek do twarzy było naszym hobby. Każda z nas miała po kilka modeli w domu. I jedynym urządzeniem, które z modnego gadżetu stało się nieodłączną częścią pielęgnacji naszej skóry, okazała się Luna. Milena od trzech lat używa swojej luny Mini2 (tu jej recenzja po 3 miesiącach i dwóch latach stosowania). Ja przez ostatni rok używałam Luny Play (miniaturowa wersja wielkości jajka, szczoteczka podróżna), a teraz także kupiłam Lunę Mini2 i używam jej od kilku tygodni.

Szczoteczka Foreo jest nie do podrobienia! Tak delikatna, że naprawdę można jej używać codziennie. Higieniczna (na silikonie nie rozwijają się bakterie), łatwa do umycia, naprawdę wodoodporna. Najwspanialej czuć, jak działa podczas kilku peirwszych myć. Wtedy aż chce się dotykać twarzy, taka jest gładka, miękka i milusia. Potem przyzwyczajamy się do efektu – co oczywiście nie znaczy, że szczotka nie działa. Po prostu efekt dobrze oczyszczonej, odświeżonej skóry zaczynamy traktować jak normę. I dobrze, bo – będę powtarzać jak mantrę – prawidłowe oczyszczanie i demakijaż to najważniejszy krok w pielęgnacji skóry!

Czy jest warta każdej złotówki? TAK! A nawet 3xTAK. Natomiast nie byłybyśmy sobą, gdybyśmy nie polecały jej kupować z rabatem. Np. tym 20% z Sephory (o tu).


2/ Rękawica Glov

Rękawiczka do demakijażu Glov, 1 szt/49 zł.

Znacie Glov? Pewnie tak. To specjalne szmatki do demakijażu z użyciem samej wody. Czy działają? Wg naszych testów zmywają makijaż lekki, codzienny. Natomiast jako fanki podwójnego oczyszczania nie rekomendujemy ich do demakijażu wodą, a do zmywania olejku/balsamu do demakijażu. Oraz do zmywania maseczek glinkowych i peelingu chemicznego.

Taką rękawiczką można także… czyścić palety Anastasii >

Rękawic używam od ponad 2 lat. Są miękkie, wyjątkowo delikatne dla skóry (nie podrażniają, nie powodują zaczerwienień, nie złuszczają skóry mechanicznie) i bardzo trwałe. Można je prać w pralce (dopierają się wszelkie ślady z maseczek, nawet tych węglowych) albo ręcznie. Jedna rękawica starcza na 3-6 mcy. Żadna szmatka muślinowa nie wytrzymała tak długo w dobrej formie. Dzięki nim twarz po każdym demakijażu oraz zmyciu maski jest idealnie czysta, ale pozostaje miękka i bez tłustego filmu.

Jeśli macie cerę mieszaną lub tłustą na pewno docenicie tę cechę szczególnie mocno.


3/ Rollery

Rollery z jadeitu lub kwarcu, różne wielkości i rodzaje, ok. 50-150 zł

Najmodniejsze instagramowe gadżety urodowe roku 2018 to zdecydowanie rollery. Nie wchodząc w medycynę chińską i skupiając się wyłącznie na właściwościach kosmetycznych, rollery to urządzenia, które przede wszystkim relaksują skórę. Umożliwiają delikatny masaż twarzy, szyi i okolic oczu (do tych ostatnich przeznaczono mniejsze rolki w rollerach podwójnych).

Ten masaż pobudza krążenie krwi tuz pod skórą, likwiduje opuchnięcia, delikatnie poprawia owal. A sama czynność naprawdę odpręża. Rollery najlepiej trzymać w lodówce – dodatkowo ochłodzone jeszcze lepiej działają na obszar podpuchniętej skóry pod oczami. I choć roller z kwarcu ładniej wygląda, lepszy efekt redukcji opuchnięć i odświeżenia zauważam po zastosowaniu rollera z jadeitu (zielony).

Czy są warte zakupu? Jeszcze jak! Ostrzegam tylko przed rollerami z Aliexpress – nigdy nie wiecie, czy kupując roller płacicie za prawdziwy kawałek szlachetnego kamienia, czy sprzejadą Wam po prostu barwione szkło… Rollery możecie kupić w e-sklepach kosmetycznych (typu Cult Beauty) albo w sklepach z artykułami do rehabilitacji.


4/ Masażer ujędrniający

Sarah Champan, Faciallift, masażer liftingujący do twarzy i ciała, ok. 140 zł

Fanki koreańskiej i japońskiej pielęgnacji na pewno nie raz widziały podobne ustrojstwa. Bo na tamtejszych rynkach masażery kosmetyczne to wielki hit od lat.

W Polsce niestety wciąż mało jest masażerów dobrej jakości, z trwałych i delikatnych dla skóry materiałów (a nie twardego plastiku). Dlatego najlepszy, jaki udało i się znaleźć musiałam zamówić z UK. Masażer Sarah Champan jest duży (na zdjęciu powyżej widzicie go w porównaniu ze szczotką Tangle Teezer) i wygląda jak urządzenie do redukcji cellulitu. Ale to fantastyczny przyrząd do masażu linii żuchwy oraz boków szyi. Bardzo żałuję, że nie mogę go używać non stop ( akurat żuchwa to miejsce, gdzie bardzo często mam wypryski, a masowanie je podrażnia i roznosi bakterie), bo naprawdę działa! Mocno pobudza krążenie i pojędrnia chomiczki, to coś jakby fitness dla twarzy. Podobno poprawia też przyswajalność kremów na noc. TU zobaczycie, jak Sarah Champan pokazuje, jak używać masażera.

Naturalną alternatywą dla tego typu masażera jest Gua Sha – czyli specjalnie wyprofilowany kawałek kwarcu, którym także można z powodzeniem pojędrniać linię żuchwy.


5/ Krem z masażerem

Yonelle Trifusion Botulin Cream-Concentrate, krem 45 ml z wbudowanym mikromasażerem, 329 zł

Poza faktem, że w słoiczku znajduje się jeden z najlepszych kremów przeciwzmarszczkowo-odżywczych, jakiego kiedykolwiek używałam, do wieczka przymocowany jest specjalny masażer na baterie. Jego mikrodrgania sprawiają, że aplikacja kremu (tego z zestawu, albo jakiekokolwiek, który miałam pod ręką) była przyjemnością.

Masażer jest gładki i chłodny w dotyku. Delikatnie drga, ale nie obraca się. Wystarczy go przyłożyć do twarzy i delikatnie przesuwać po niej (instrukcja w zestawie, ale robi się to intuicyjnie), aby krem wchłonął się szybciej, skóra była ukojona i wyjątkowo miękka. Ten krem plus ten masażer daje po użyciu takie odczucie, jakbym właśnie wychodziła od kosmetyczki po nawilżającym zabiegu. Skóra jest jakby wypełniona od środka, ale w ogóle nie podrażniona masażem.

Pod wieczkiem masażera znajduje się schowek na dodatkową baterię. Ja wciąż używam tej pierwszej, choć – jak widać na zdjęciu – krem już mi się kończy. Dzięki możliwości wymiany baterii nie mam wrażenia, że kupuję zabawkę. A prawdziwe urządzenie, którego będę używać (i używam) nawet bez kremu Yonelle.


6/ Tangle Teezer

Szczotki TT Compact Styler – edycja świąteczna z brokatem, 59 zł.

To nie jest produkt do twarzy, ale gadżet dla nas tak kultowy, od typu lat używany, że musiał się znaleźć w tym artykule. Szczotka TT rozczesuje każde włosy – nawet naszych mężów. Nigdy ich nie plącze i nigdy się nie niszczy. Gdyby zliczyć, ile łącznie mamy tych szczotek, pewnie zatrzymawszy się w okolicy dziesięciu. W kategorii modny gadżet, który naprawdę jest wart swojej ceny Teezery nie mają sobie równych. Co dla nas szczególnie ważne – są to szczotki praktyczne, higieniczne i trwałe. A w ostatnim czasie także bardzo ładne.

Na zdjęciu widzicie brokatową, różową szczotkę do torebki (jest jeszcze złota), a niedawno Milena pisała o szczotce TT z rączką (też ją uwielbiam!). Jeśli oba Blessy są tak wierne jednemu produktowi przez lata, to nie może być przypadek.

Tanglee Teezery (także z nowej kolekcji) kupicie m.in. w Rossmannach i Sephorze.



A jakie są Twoje ukochane, can’t-live-without, gadżety kosmetyczne?


Podobne wpisy

Strona, którą właśnie przeglądasz wykorzystuje pliki cookies. Ich wykorzystanie możesz modyfikować w ustawieniach swojej przeglądarki. Zostawiając komenatarz czy pisząc do nas e-mail, pamiętaj, że Twoje dane są zabezpieczone.
Akceptuj Cookie.
x